fot. PAP/Marcin Obara

Ks. bp M. Janocha: Rany Chrystusa na wyciągnięcie dłoni – Hostia w wyciągniętych dłoniach. To jest Pascha

Historia męki Jezusa splata się z historią naszej katedry, naszej stolicy, naszego narodu, z historią, która żyje w każdym z nas. To nie jest cierpiętnictwo, to nie jest gloryfikacja klęski. To jest próba spojrzenia na nasze dzieje narodowe i osobiste, na nasze dzieje uniwersalne, w perspektywie zbawczej. To jest Pascha. Rany Chrystusa na wyciągnięcie dłoni – Hostia w wyciągniętych dłoniach. To jest Pascha. To jest miłosierdzie – „Ciało Chrystusa. Amen” – mówił ks. bp Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. z okazji obchodów 13. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

W niedzielę w Bazylice Archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie miała miejsce Msza św. będąca głównym punktem centralnych obchodów 13. rocznicy katastrofy smoleńskiej. [czytaj więcej]

Eucharystii przewodniczył ks. bp Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej, który wygłosił także homilię. Na początku kazania przypomniał, że 14 kwietnia obchodziliśmy Święto Chrztu Polski i przywołał przy tym słowa św. Jana Pawła II wygłoszone na Placu Zwycięstwa.

– „Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego, tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas, bez Chrystusa. Jeśli byśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia własnego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie zrozumielibyśmy sami siebie”. Proroczo zabrzmiały te słowa w 1979 r., a jeszcze bardziej proroczo brzmią w roku 2023 – mówił ks. bp Michał Janocha.

Duchowny podkreślił, że chrzest Mieszka dał początek trwającej ponad tysiąc lat miłości Polaków do dwóch ojczyzn – doczesnej i wiecznej, która zrodziła z kolei wielu wybitnych ludzi czy przyczyniła się do stworzenia rozmaitych wspaniałych dzieł. Zwrócił przy tym uwagę na szczególne znaczenie warszawskiej archikatedry.

– Jest wielką lekcją wiary – wystarczy popatrzyć na cudowny Krucyfiks Baryczkowski, na epitafia duchownych w północnej nawie, a zarazem wielką lekcją patriotyzmu – wystarczy zatrzymać się przy epitafiach ludzi kultury i polityków w nawie południowej. Katedra świętojańska jest zarazem wielką lekcją uniwersalizmu. Zabytki w niej zawarte przez artystów, treść, formę, prowadzą nas do różnych zakątków Europy i świata. „Katedra-Europa” – pisał pół wieku temu wielki humanista, ks. prof. Janusz Pasierb – podkreślał biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

Duchowny wskazał na nowo powstałe stacje Drogi Krzyżowej dłuta Łukasza Krupskiego, którego ojciec – Janusz Krupski – zginął w katastrofie rządowego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem.

– W tych stacjach Drogi Krzyżowej historia męki Jezusa splata się z historią naszej katedry, naszej stolicy, naszego narodu, z historią, która żyje w każdym z nas. To nie jest cierpiętnictwo, jak mówią nasi nieprzyjaciele. To nie jest gloryfikacja klęski. To jest próba spojrzenia na nasze dzieje narodowe i osobiste, na nasze dzieje uniwersalne w perspektywie zbawczej. To jest Pascha – zaznaczył kapłan.

Następnie ks. bp Michał Janocha przystąpił do omawiania wybranych stacji drogi krzyżowej.

– Stacja I: „Jezus na śmierć skazany”. W tej scenie Jezus jest całkowicie samotny i bezbronny, wydany w ręce ludzi – tych, którzy jeszcze kilka dni wcześniej z gałązkami palm w dłoniach wołali w radosnym uniesieniu „Hosanna Synowi Dawidowemu!” – i wołali szczerze. A teraz ten sam tłum woła: „Ukrzyżuj Go!”. Kiedy Piłat ogłosił wyrok – możemy się domyślić – rozlega się rechot. Jak przemienić szczery entuzjazm w diabelski rechot? Sanhedryn wie, jak to się robi. Uruchamia wypróbowaną i skuteczną machinę propagandy, kłamstwa i manipulacji, pieniędzy i fałszywych świadków. Wyrok zapadł jeszcze przed procesem sądowym. Trzeba było tylko znaleźć i udowodnić winę. Jak blisko w człowieku spotykają się dwa brzegi: miłość i nienawiść… Za sylwetką Jezusa zawieszoną samotnie pomiędzy ziemią a niebem widać w tle zarys przypominający naszą katedrę, której trójkątny szczyt tworzy wokół głowy skazańca aureolę Trójjedynej Opatrzności – mówił biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

Opisał też scenę stacji VIII, gdzie Jezus pociesza płaczące niewiasty.

– Scena ta kojarzy się z przedstawieniem wstąpienia do Otchłani, gdzie Chrystus po swojej śmierci symbolicznie schodzi w czeluści Szeolu i pochyla się, i – wyciągnąwszy ręce – wyzwala z grobów Adama i Ewę, czyli nas. Jezus zstępuje w czarną otchłań smutku, w otchłań pustki, która pozostaje po stracie ukochanej osoby, po stracie kogoś, kto zginął – pod Smoleńskiem, pod Katyniem, Pod Charkowem, pod Chersoniem. Jezus zstępuje w czeluści piekieł, aby wyciągnąć ku górze – ku niebu. W tradycji wschodniej scena zstąpienia do Otchłani nazywa się „Anastasis” – „Woskresinja” – Zmartwychwstanie, czyli Pascha – podkreślał duchowny.

Także XII stacja Drogi Krzyżowej: „Jezus umiera na krzyżu” w interpretacji Łukasza Krupskiego przedstawia bardzo wymowny obraz.

– Golgotą, Górą Czaszki – górą śmierci – jest warszawska starówka z roku 1944, cała w gruzach. Zrujnowane domy Warszawy, zrujnowane domy Wielunia, Guerniki, Stalingradu, Gdańska, Norymbergii, Irpienia, Mariupola. Zrujnowane ludzkie istnienia. Na naszej stacji pośrodku zrujnowanych domów warszawskiej starówki zrujnowana katedra świętojańska – rozcięta, rozerwana na dwoje z góry na dół, jak kadłub samolotu, jak zasłona w Świątyni Jerozolimskiej, która skrywała Miejsce Najświętsze, Święte Świętych. Teraz – rozdarta – objawia Jezusa Ukrzyżowanego. „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. To jest Pascha – opisywał podczas homilii ks. bp Michał Janocha.

Z kolei w stacji XIII Drogi Krzyżowej dłuta Łukasza Krupskiego, przedstawiającej zdjęcie Jezusa z Krzyża, widnieje pusty krzyż znajdujący się w pustej katedrze.

– W umarłej katedrze-matce umarłe ciało w ramionach Matki. Ta, która poczęła w swoim niepokalanym łonie Najświętsze Ciało Boga-Człowieka, która na swoim łonie Je tuliła i całowała, teraz na tym łonie utuli i ucałuje to samo ukochane Ciało – umęczone i umarłe. (…) Pasyjność i maryjność – dwa bieguny katolickiej pobożności, które od chrztu Mieszka rzeźbiły i rzeźbią naszą wiarę. Pieta – obraz Paschy – zwrócił uwagę kaznodzieja.

Biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej wskazał też na wymowną symbolikę tegorocznego Grobu Pańskiego z warszawskiej Bazyliki Archikatedralnej i XIV stacji mieszczącej się w niej Drogi Krzyżowej.

– To grób jerozolimski, a za nim (na zdjęciach w tle) groby ofiar pandemii, groby ofiar trzęsienia ziemi w Turcji, groby za bitych w Buczy, groby naszych bliskich na parafialnych cmentarzach. A na tej ostatniej stacji Drogi Krzyżowej raz jeszcze nasza katedra – katedra, na którą wraz z całym miastem wydano wyrok, katedra, którą Jezus idący z krzyżem niósł na swych dłoniach. Katedra zrujnowana, która stała się golgotą, a teraz staje się grobem, w którym złożone jest Ciało Chrystusa – Ciało Najświętsze. Na tej stacji Hostia spoczywająca w wyciągniętych dłoniach kapłana. Hostia spoczywająca na wyciągniętych dłoniach wiernych – otwartych jak święta księga, otwartych jak pusty grób. „Zburzcie tę Świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję”. Na tej stacji katedra jest odbudowana. Jesteśmy w niej. To jest Pascha – mówił duchowny.

Zaznaczył, że w Ewangelii czytanej w tę niedzielę w kościołach katolickich na całym świecie uczniowie poznają Jezusa nie po słowach, czynach czy nawet twarzy, ale po jego ranach.

– Rany Chrystusa na wyciągnięcie dłoni – Hostia w wyciągniętych dłoniach. To jest Pascha. To jest miłosierdzie – „Ciało Chrystusa. Amen” – podsumował swoją homilię ks. bp Michał Janocha.

radiomaryja.pl

drukuj