Homilia wygłoszona przez ks. bp prof. Ignacego Deca – Pasterza Kościoła Świdnickiego

Ekscelencje, Najdostojniejsi Księża Biskupi!
Czcigodni Ojcowie Paulini, stróże jasnogórskiego sanktuarium!
Czcigodny Ojcze Dyrektorze Radia Maryja i Telewizji Trwam wraz ze swoimi współpracownikami, Ojcami Redemptorystami, redaktorami i ekipą techniczną!
Czcigodni bracia kapłani diecezjalni i zakonni wszystkich stopni i godności!
Wielebne siostry zakonne!
Drodzy pielgrzymi, uczestnicy XVII Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja!
Umiłowani słuchacze Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam zgromadzeni przy radioodbiornikach i telewizorach w Polsce i w różnych krajach świata!
Umiłowane dzieci Maryi, Królowej Polski!

Znajdujemy się w duchowej stolicy naszego Narodu, w domu naszej Jasnogórskiej Matki i Królowej. Każdego dnia przybywają tu pielgrzymi z różnych stron Polski, Europy i świata: indywidualni i w grupach. Oto wybija godzina dla dorocznej, już siedemnastej, pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Z jasnogórskiego szczytu serdecznie pozdrawiam obecnych tu, już przybyłych pielgrzymów, a także tych, którzy są w drodze, również tych, którzy jutro przybędą w to święte miejsce i dołączą do naszej pielgrzymkowej wspólnoty. Pozdrawiam także wszystkich, którzy nas słuchają i oglądają. Przybywamy tu, by dziękować Panu Bogu przy Maryi za przeżyty rok, za zachowanie nas przy życiu, za dar wiary, za dar doznanego miłosierdzia. Przybywamy, by dziękować za dar mediów katolickich, w szczególności za dar Radia Maryja, Telewizję Trwam i dzieła z nimi związane: „Nasz Dziennik” i Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. To właśnie te media i te instytucje łączą nas z Bogiem, umacniają naszą wiarę, pozwalają nam lepiej kochać Pana Boga, Kościół i naszą Ojczyznę. To one kształtują nas w wielką wspólnotę, którą nazywamy Rodziną Radia Maryja. W tej wielkiej rodzinie, która dziś i jutro pielgrzymuje do Domu Matki, chcemy także wypraszać Boże błogosławieństwo dla Kościoła i dla naszej Ojczyzny, dla Radia Maryja i Telewizji Trwam, dla Ojca Dyrektora i jego współpracowników, dla wszystkich wspomagających te media modlitwą i ofiarami pieniężnymi, dla całej Rodziny Radia Maryja w Polsce i w świecie.

Naszą pielgrzymkę odbywamy w roku duszpasterskim, którego hasłem są słowa „Otoczmy troską życie”. Słowa te zostały uczynione także hasłem tegorocznej naszej pielgrzymki.

W ostatnim, sobotnio-niedzielnym wydaniu „Naszego Dziennika” z 4-5 lipca br. ks. prof. Czesław Bartnik przypomniał nam, że są trzy podstawowe formy i zarazem stopnie życia w biosferze: życie wegetatywne (roślinne), życie sensytywne (zwierzęce) i życie cielesno-duchowe (ludzkie). Nie pomniejszając wartości życia roślinnego i zwierzęcego, o którym tak wiele mówią dziś ekolodzy, chcemy zadumać się tu, przed Matką Bożą, nad życiem ludzkim, które wszyscy otrzymaliśmy w darze od Boga i które przyjął w obręb swojej Boskiej Osoby Syn Boży, Wcielony Bóg – Jezus Chrystus. To nasze życie ludzkie, którym zostaliśmy obdarzeni, ma dwa przenikające się wymiary: wymiar cielesno-biologiczny i wymiar duchowy. Nie można tych wymiarów oddzielić, gdyż są one w nas zrośnięte, ale można mówić, jak troszczyć się o te obydwa wymiary naszego życia, jakich dyrektyw przestrzegać, by nasze życie tu, na ziemi, było sensowne i owocne.

1. Troska o ludzkie życie biologiczne

Pan Bóg, obdarzając nas życiem, wpisał w nie instynkt samozachowawczy. W normalnym stanie, jeżeli jesteśmy psychicznie zdrowi, normalni, bronimy zawsze własnego życia. Nie chcemy przedwcześnie umierać. Bronimy naszego życia przed agresorem. Poddajemy się operacjom, zażywamy leki, by przezwyciężyć choroby i życie przedłużyć. Są tylko dwie sytuacje, w których oddawano dobrowolnie życie: z heroicznej miłości do Boga i człowieka oraz w obronie wiary. Z miłości oddał swoje życie za nas wszystkich Jezus Chrystus. Ojciec Maksymilian zgodził się na własną śmierć, by ocalić od śmierci wybranego na śmierć ojca rodziny. Byli też tacy, którzy oddawali swoje życie za wiarę. Tak czynili męczennicy. Gdy przyszło im wybierać wyparcie się wiary albo śmierć, wybierali śmierć. Dlatego w Kościele uchodzą za bohaterów wiary.

Na tych przykładach widzimy, że życie biologiczne może zabrać nam drugi człowiek. Jest to wielkie barbarzyństwo, gdy komuś zabiera się jego największą doczesną wartość – jego życie. Jesteśmy wstrząśnięci i nie możemy zrozumieć tego, co działo się w Cytadeli warszawskiej, co wydarzyło się w Auschwitz, w Katyniu, na Wołyniu, na Syberii i w innych miejscach kaźni i niszczenia ludzkiego życia. Trzeba boleć nad każdą ludzką zbrodnią. W Księdze Rodzaju napisane jest, że krew Abla, zabitego przez brata Kaina, woła do Boga z ziemi (por. 4, 10). Niestety, dziś, podobnie jak w przeszłości, wołanie to nie ustaje, ponieważ nadal leje się ludzka krew w rezultacie przemocy, niesprawiedliwości i nienawiści. „Kiedy ludzie nauczą się, że życie jest święte i należy tylko do Boga?” – pytał Ojciec Święty Benedykt XVI w ubiegłą niedzielę, w czasie rozważania przed modlitwą „Anioł Pański” (5 VII 2009).

Jakże daleko są od prawdy i od miłości, jakże nierozumni są ci, którzy aprobują zabijanie drugich, także tych, którzy są na początku swego życia i u jego kresu. Okazuje się, że ci sami ludzie, którzy to aprobują, mówią dziś o demokracji, tolerancji, wolności, o postępie. Jest to wielka hipokryzja i obłuda. Jeżeli w dzisiejszych krajach zabija się dzieci nienarodzone, jeżeli praktykuje się aborcję i eutanazję, to nie wolno nazywać takiej cywilizacji demokracją. Jest to bowiem zakłamywanie rzeczywistości. Nie wolno mówić o wspaniałych osiągnięciach cywilizacyjnych, jeżeli odmawia się niektórym, zwłaszcza najsłabszym, prawa do życia. Raczej trzeba powiedzieć, że w rzeczywistości żyjemy dziś w neobarbarzyńskim i obłudnym świecie, który prowadzi walkę z Bogiem i z człowiekiem, bo to idzie zawsze w parze.

Nasz Papież, Sługa Boży Jan Paweł II, wielki obrońca życia, kilkakrotnie powtarzał:
Naród, który zabija swoje dzieci, jest narodem bez przyszłości„. A jego następca Ojciec Święty Benedykt XVI w najnowszej, w tym tygodniu ogłoszonej encyklice „Caritas in veritate” – „Miłość w prawdzie”, napisał:
Otwarcie się na życie znajduje się w centrum prawdziwego rozwoju. Kiedy jakieś społeczeństwo zmierza do negowania i unicestwiania życia, nie znajduje więcej motywacji i energii potrzebnych do zaangażowania się w służbę prawdziwego dobra człowieka. Jeśli zatraca się wrażliwość osobista i społeczna wobec przyjęcia nowego życia, również inne formy przyjęcia pożyteczne dla życia społecznego stają się jałowe„.

Niszczenie życia bezbronnego to nie tylko aborcja, ale to także zapłodnienie in vitro i związane z nim przeróżne operacje na ludzkich embrionach. Toczy się dzisiaj dyskusja w naszym kraju o tych sprawach. Są przygotowywane projekty ustaw. Zdarza się, że niektórzy parlamentarzyści deklarujący się jako katolicy nie dają posłuchu pasterzom Kościoła, nauce ostatnich wielkich Papieży. Zdają się ulegać narzuconej zasadzie poprawności politycznej wobec ukrytych, bezbożnych swoich mocodawców. Trzeba zauważyć, że osiągnięcia nauki w dziedzinie medycyny wzbudzają z jednej strony ogromny podziw i uznanie, a z drugiej – stwarzają ogromne zagrożenie dla życia. Sługa Boży Jan Paweł II w orędziu na Wielki Post 2002 roku pisał: „Darem jest powstanie życia i jego cudowny rozwój. I właśnie dlatego, że to życie jest darem, nie można uważać, iż się je posiada, czy traktować je jako prywatną własność”. Papież podkreślał, że nie wszystko, co możliwe jest z punktu widzenia techniki, jest też godziwe moralnie. Te słowa Papieża ukazują istotę współczesnego sporu o życie. Jeśli się je oderwie od kategorii daru, a przyzna się mu kategorię produktu, wtedy można będzie nim dysponować swobodnie, wtedy można będzie dowolnie nim manipulować, aż po jego eliminację w postaci śmierci. Niektórzy do upadłego mówią o prawie matki do aborcji, albo też o prawie matki do potomstwa, natomiast zapominają o ważniejszym prawie – dziecka do życia.
Oblicza się, że jest obecnie zamrożonych od 20 do 55 tys. ludzkich zarodków, embrionów. Są to ludzie w pierwszym etapie swego życia. Produkcja embrionów jest skutkiem braku regulacji prawnych w tej dziedzinie. Jest zatem potrzeba takiej regulacji, ale regulacji słusznej, godnej człowieka, czyli po prostu ustawy zakazującej stosowania zapłodnienia pozaustrojowego, by uniknąć procederu niszczenia ludzkich embrionów, czyli zabijania ludzi.

Przybywamy tu, na Jasną Górę, by prosić Pana Boga, jedynego Dawcę życia – za przyczyną Matki Bożej – o mądrość i odwagę dla wszystkich narodów świata, dla naszego Narodu, dla uchwalających prawo, o wierność Bożemu prawu, o przestrzeganie w życiu osobistym i publicznym zasad pierwszeństwa osoby przed rzeczą, bycia przed posiadaniem, etyki przed techniką, miłości przed sprawiedliwością.

Jakże nie wyrazić wdzięczności Radiu Maryja i Telewizji Trwam, które w przestrzeni polskiego Kościoła i Narodu – za wielkim Papieżem Polakiem – bronią ludzkiego życia od naturalnego poczęcia aż do naturalnej śmierci, a Ojciec Dyrektor wraz z Księdzem Biskupem Kaliskim zapraszają nas w każdy pierwszy czwartek do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu na modlitwę o świętość małżeństw i rodzin, o świętość życia. (Ojcze Dyrektorze – Bóg zapłać!)

W drugiej części naszej refleksji spójrzmy na troskę o nasze życie duchowe, o tę jakby drugą połówkę naszego ludzkiego życia.

2. Troska o życie duchowe

Człowiek jest istotą łączącą w sobie świat niewidzialnego ducha ze światem widzialnej materii. Jesteśmy syntezą ciała i ducha, duchem wcielonym albo ciałem uduchowionym. Należymy do tego świata i do Pana Boga. Tak jak życie biologiczne rozwija się w nas na drodze odżywiania i dbania o zdrowie fizyczne, tak życie duchowe rozwijamy na drodze wychowania, na drodze kształtowania intelektu i sumienia, na drodze przekazu wiedzy i wiary, na drodze uczenia dobrego myślenia, mówienia i postępowania. Troska o życie duchowe w nas to przede wszystkim troska o prawdziwą wiedzę i religijną wiarę. Prawdziwa wiedza złączona z religijną wiarą staje się mądrością. Stąd też troska o nasze życie duchowe sprowadza się do zdobywania prawdziwej wiedzy, czyli prawdy o świecie i o człowieku (można by powiedzieć – prawdy przyrodzonej) oraz zdobywania religijnej wiary (prawdy nadprzyrodzonej) łączącej nas w modlitwie z Bogiem i kształtującej nasze postępowanie.

Ową wiedzę i religijną wiarę zdobywamy i kształtujemy w rodzinie, w szkole, w parafii. Człowieka najpierw musimy nauczyć poprawnie myśleć, doprowadzić go do zdobycia prawdziwej wiedzy o człowieku, o świecie i o Bogu.
Na Domu Długosza w Krakowie średniowieczni luminarze umieścili napis: „Nil est in homine bona mente melius” – „Nie ma w człowieku nic lepszego nad dobrą myśl”. Jest to bardzo mądra maksyma. Oto bowiem z dobrej myśli rodzi się dobre słowo i dobry czyn. Winniśmy dziś pytać, czy dzisiejsza rodzina, a przede wszystkim czy dzisiejsza szkoła, od przedszkola aż po uniwersytet, uczy młode pokolenie dobrego myślenia. Usprawiedliwiony jest w tym względzie nasz niepokój. Oto bowiem w programach edukacyjnych kładzie się nacisk na przekaz informacji, i to w jak największym wymiarze, unikając pytania, czy te informacje są prawdziwe i czy te informacje czynią człowieka lepszym, czy go usposabiają do uczciwości, do troski o dobro drugiego, o dobro wspólne społeczności lokalnej i narodowej. W programach edukacyjnych zapomina się o klasycznej dewizie wychowawczej, że nauka, że zdobywana wiedza winna nas czynić lepszymi moralnie, że powinna się przyczyniać do rozwoju naszego człowieczeństwa, piękna naszej osobowości.

Zdobywanie informacji, wiedzy zaspokaja naszą ciekawość o świecie i o człowieku. Jednakże w naszej dociekliwości życiowo-intelektualnej jawią się takie pytania, na które nie znajdujemy odpowiedzi w podręcznikach nauki, w ludzkiej przyrodzonej wiedzy. Z niektórymi pytaniami i życiowymi sprawami nie wystarczy stanąć przed człowiekiem, by się dowiedzieć, jak to naprawdę jest i jak powinno być. By się dowiedzieć pełniejszej prawdy o naszym życiu, trzeba stanąć przed Bogiem i uwierzyć w to, co On mówi. Trzeba powtórzyć za apostołem Piotrem: „Panie, do kogoż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68); „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”.

Abyśmy posiedli prawdziwą mądrość, musimy się otworzyć na Boże Słowo, na Ewangelię Jezusa Chrystusa. Nasz ludzki duch może dopiero poprawnie funkcjonować, gdy otworzy się na działanie Ducha Świętego. Święty Paweł tak wiele mówił o wzmacnianiu naszego ducha darami Ducha Świętego. Nasze życie duchowe znajdzie się w odpowiedniej kondycji jedynie wtedy, gdy przyjmujemy niewidzialną Bożą moc, którą tradycja chrześcijańska nazywa łaską Bożą.

Tą łaską Bożą jest niesiona nasza wiara. Wiara jest zadomowiona w naszym duchu, który uznaje prawdy objawione przez Boga, który zwraca się do Boga w modlitwie i który podejmuje decyzje na działanie na rzecz dobra. Jakże piękne były owoce przyjęcia Ewangelii przez pierwszych chrześcijan, o czym słyszeliśmy w drugim czytaniu: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne.(…)Każdemu też rozdzielano według potrzeby” (Dz 4, 32.35b).

Jakże ważna jest troska o życie wiary, o to, by nigdy nie zakończyła się historia Pana Boga w naszym życiu. Jeśli ta historia się kończy, to człowiek pozbawiony jest najważniejszego partnera swojego życia, ważniejszego od mamy, taty, żony, męża, dziecka i najbliższego przyjaciela.

Święty Ambroży w komentarzu do psalmu 118 napisał: „Otwórz swoje drzwi Temu, który przychodzi, otwórz twą duszę, rozszerz wnętrze twego umysłu.(…)Rozszerz swe serce, wybiegnij naprzeciw wiecznej światłości, >która oświeca każdego człowieka<.(…)Gdy(…)zamykasz drzwi umysłu, Chrystus pozostaje na zewnątrz. Wprawdzie zdołałby wejść, ale nieproszony nie chce się wdzierać, nie chce zmuszać niechętnych.(…)Jeśli zechcesz, podnieś bramę twej wiary, wejdzie do ciebie Król chwały.(…)Dusza więc ma swoje drzwi, ma też swoją bramę. Przychodzi i puka do niej Chrystus, puka do drzwi. Otwórz Mu: pragnie wejść, pragnie znaleźć oblubienicę czuwającą”.

Drodzy bracia i siostry, jesteśmy dziś świadkami zabijania nie tylko życia biologicznego, ale także życia duchowego w człowieku, życia wiary, życia Bożego w nas. Jest to bardzo niebezpieczne i niepokojące. Doświadczenie bowiem uczy, że od zabijania życia Bożego w człowieku przechodzi się do zabijania życia biologicznego. Jak nie ma w człowieku Boga, to wszystko wolno.

I znowu dziękujemy Radiu Maryja i Telewizji Trwam, że bronią życia Bożego w nas, że bronią Naród przed zepsuciem, że mają odwagę głosić prawdę, idąc pod prąd.

3. Benedyktyńskie ora et labora

Drodzy bracia i siostry, mądre wskazówki dotyczące naszej troski o życie, i to biologiczne, i to duchowe, podał nam św. Benedykt z Nursji, patron dnia dzisiejszego, którego Papież Paweł VI w roku 1964 ogłosił patronem naszego kontynentu. Święty Benedykt żył w latach 480-547, a więc na przełomie starożytności i średniowiecza. Zgromadził przy sobie uczniów i założył klasztor na Monte Cassino. Napisał Regułę, która stała się podstawą życia monastycznego dla całej Europy. Charakterystyczną cechą tej Reguły jest umiar. W Regule tej znalazły się dwa słynne słowa: „ora et labora” – „módl się i pracuj”. Benedykt polecał zachowywać równowagę między modlitwą i pracą. W ten sposób wytyczył drogę życia nie tylko dla mnichów, ale w jakimś sensie i dla wszystkich chrześcijan, bowiem dewiza ta odpowiada strukturze człowieka jako istoty cielesno-duchowej. Duch ludzki uaktywnia się głównie w modlitwie. W dialogu z Bogiem rośnie, czuje się szczęśliwy. W pracy, zwłaszcza fizycznej, dochodzi do głosu głównie element ciała. Wszelako w każdą pracę zaangażowany jest także duch. Benedykt zalecał nie tylko pracę fizyczną, ale także umysłową. To właśnie jego mnichom zawdzięczamy manuskrypty wielkich dzieł starożytności. „Przykład Reguły św. Benedykta dowodzi, że coś, co jest prawdziwe, nigdy nie może się zestarzeć. Forma życia, która pochodzi z prawdziwych głębi, zawsze pozostanie aktualna” – mówił przed laty kard. Joseph Ratzinger, dzisiejszy Papież.

W liturgiczne święto św. Benedykta odczytaliśmy słowa z Księgi Przysłów mówiące o mądrości. Tę mądrość widział Benedykt w Słowie Bożym. Reguła ułożona przez św. Benedykta zaczynała się od pierwszego zdania dzisiejszego Pierwszego Czytania:
Synu, jeżeli słowa me przyjmiesz, zachowasz u siebie nakazy, ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności skłonisz swe
serce” (Prz 2, 1-2).

Benedykt dał się ogarnąć mądrości Bożej. Dla Jezusa zostawił wszystko, dom rodzinny, rodzeństwo, ojca, matkę. Według obietnicy Jezusa – przypomnianej w dzisiejszej Ewangelii – otrzymał stokroć tyle i odziedziczył życie wieczne, wieniec świętości i chwały. Kościół do dziś go wspomina i będzie jeszcze przez wieki o nim pamiętał. Benedykt został zauważony i doceniony w naszym pokoleniu. Oto kard. Joseph Ratzinger, gdy został wybrany na następcę św. Piotra i bezpośredniego następcę Jana Pawła II, obrał sobie imię Benedykt. Przez wybór takiego właśnie imienia wskazał na aktualność ideałów św. Benedykta.

Święty Benedykt, jako patron naszego kontynentu, przypomina nam dzisiaj o aktualności wartości, którym służył i które realizował. Jest to przede wszystkim wartość mądrości, wyrażająca się w łączeniu modlitwy i pracy. Dzisiejsza zeświecczona Europa kładzie nacisk na pracę, i to rozumianą jako towar, a nie jako powinność i przywilej człowieka. W ekonomii często lekceważy się etykę i stawia się jedynie na zysk, a Ojciec Święty w ostatniej encyklice wyraża pogląd, że ekonomia bez moralności prowadzi do klęski.

Wielu dyrygentów życia publicznego dzisiejszej Europy, przedstawiciele kultury, polityki i gospodarki zupełnie lekceważą pierwszy człon dewizy św. Benedykta – „ora” – potrzebę modlitwy, odniesienia naszego życia do Boga. Nie przejmują się oni przestrogami Kościoła. Nie biorą pod uwagę doświadczenia historii, zwłaszcza ostatnich dziesiątków lat, które pokazały, do jakich skutków prowadzi eliminacja Boga i Jego prawa z życia osobistego, społecznego, publicznego, międzynarodowego. Mamy słuszny niepokój o to, by nie powtórzyła się historia bezbożnych ludzi, którzy w przeszłości uczynili drugim piekło.

Niedawno na rynku księgarskim w Polsce ukazała się książka Stefana Meetschena, niemieckiego dziennikarza żyjącego w Polsce, pt. „Europa bez Chrystusa”. Sprawy poruszane w książce dotyczą przyszłości chrześcijaństwa w Europie i samej cywilizacji zachodniej. Autor prowadzi nas przez kolejne etapy antychrystianizmu, poczynając od buntowniczych Beatlesów, kiedy to uskrzydlona rzekomym błogosławieństwem pigułek antykoncepcyjnych i dalekowschodnich narkotyków wkroczyła na scenę Europy Zachodniej nowa generacja, wypowiadająca wojnę wszystkim tradycyjnym autorytetom Europy: pokolenie ’68. Kościół i jego instytucje, twierdzi Meetschen, były i są dla tego pokolenia czymś najgorszym, co można sobie wyobrazić. Dlatego przeciwko niemu skierowali całą swoją agresję, budując cywilizację śmierci, której służą polityczna poprawność, feminizm, aborcja, eutanazja, homoseksualizm, atak na tradycyjną instytucję małżeństwa i rodziny.

Widzimy wyraźnie, że trendy te wkraczają do Polski i co więcej – znajdują aprobatę u niektórych naszych polityków, dziennikarzy i w niektórych mediach.

Wiemy, jak wielką rolę w obronie przed tą niebezpieczną i zgubną ideologią odgrywają Radio Maryja i Telewizja Trwam, także „Nasz Dziennik” czy tygodnik „Niedziela”. Przybywamy na Jasną Górę do naszej Matki i Królowej, która została dana przez Boga naszemu Narodowi jako „pomoc i obrona”, przyjeżdżamy z naszymi intencjami osobistymi, rodzinnymi, parafialnymi. Chcemy jednakże na tym miejscu, przy Maryi, podziękować Panu Bogu przede wszystkim za dar Radia Maryja i Telewizji Trwam. W tych mediach stworzonych przez Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka i tak pięknie prowadzonych przez zorganizowaną przez niego drużynę ojców redemptorystów znajdujemy duchowe oparcie. To one służą dziś nowej ewangelizacji. To one przydają siły polskiemu Kościołowi i Narodowi.

Zakończenie

Maryjo, nasza Matko i Królowo. „Do Twej dążmy kaplicy, co tutaj czeka nas, wśród wichrów, nawałnicy, w pogodny, słotny czas”. Maryjo, przychodzimy dziś do Ciebie jako rodzina Twojego Radia, noszącego Twoje imię. Przychodzimy i wołamy: „Przybądź nam, miłościwa Pani, ku pomocy. I wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy”. „Przez Twego Syna konanie uproś sercom zmartwychwstanie, w ojców wierze daj wytrwanie.(…)Miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały. Niech rozwija się wspaniały, Maryjo”. Amen.

drukuj