fot. pixabay.com

Z jakiego systemu korzystają polskie służby?

Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Adam Bodnar, unika odpowiedzi na pytanie, czy obecnie polskie służby korzystają z systemu podobnego do Pegasusa? Jego zakup i użytkowanie przez poprzednią władzę  stało się przedmiotem politycznego i medialnego ataku. Tymczasem takie systemy do inwigilacji podejrzanych o przestępstwo są stosowane na całym świecie.

Pegasus zakupiony przez rząd Zjednoczonej Prawicy do ścigania  przestępców, szpiegów  i terrorystów to jeden z najnowocześniejszych systemów. Ma szerokie zastosowanie –  zauważa ekspert ds. bezpieczeństwa, Adam Kempichowski.

– Może się połączyć z naszym telefonem, może uruchomić kamerę, może uruchomić mikrofon, może uruchomić lokalizację, może wejść w posiadanie wszelkich informacji, które są zapisane na naszym urządzeniu – wskazuje Adam Kempichowski.

Przy pomocy Pegasusa namierzono między innymi rosyjskiego szpiega Pawła Rubcowa, podającego się w Polsce za hiszpańskiego dziennikarza.  Z kolei media twierdziły, że Pegasusem  mieli być namierzani  m.in. Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek. To stało się powodem do ataku ówczesnej opozycji na ekipę rządzącą. W efekcie producent cofnął CBA licencje na oprogramowanie i tym samym system przestał działać. Pytanie czy obecna władza korzysta z podobnego systemu do ścigania przestępców, czy szpiegów.

– Blisko współpracuję z ministrem Siemoniakiem, blisko współpracuję z wiceministrem Kujawą, który jest odpowiedzialny za służby specjalne. Tak wielkich państwowców i atak osób, które są przywiązane do ścisłego przestrzegania prawa, to ze świecą szukać w Polsce. (…) Jestem przekonany, że tego typu oprogramowanie nie jest stosowane – mówi minister Adam Bodnar.

Szef resortu sprawiedliwości Adam Bodnar kluczy i nie udziela precyzyjnej odpowiedzi. Zdaniem politologa Piotra Gawryszczaka Prokurator Generalny, który ma prawo nadzorować najbardziej poważne śledztwa, dysponuje wiedzą o możliwości korzystania z takich narzędzi, jak programy szpiegowskie.

– Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny musi wiedzieć takie rzeczy i na pewno wie, jeśli twierdzi, że musi to sprawdzić, to znaczy, że oszukuje nas wszystkich – zaznacza Piotr Gawryszczak.

Wraz z rozwojem technologii i sposobów komunikowania się zmieniają się też narzędzia pracy służb specjalnych. Pozbawienie się narzędzi  do śledzenie SMS-ów, wpisów na portalach społecznościowych, czy na szyfrowanych komunikatora powoduje, że służby są ślepe i głuche. Nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa państwu i obywatelom.

– Nie wyobrażam sobie, żeby służby w tej chwili przy cyfrowej technologii skutecznie mogą działać – podkreśla Piotr Gawryszczak.

Pegasus był powodem do ataków na rząd Zjednoczonej Prawicy, gdyż ówczesna opozycja oskarżała władze o masowe podsłuchiwanie Polaków. Po wygranych wyborach powołano komisje śledcze w tej sprawie. Natomiast prokuratorzy Adama Bodnara wszczęli śledztwo w sprawie zakupu Pegasusa. Byłemu wiceministrowie Michałowi Wosiowi zarzuca się przekazanie na ten cel środków z Funduszu Sprawiedliwości. Poseł Michał Woś przypominana, że system pomagał ścigać groźnych przestępców i nie był masowo używany.

– Pegasus w ciągu pięciu lat był użyty 578 razy, co oznacza sto kilkanaście przypadków rocznie w tym: zabójcy, pedofile złodzieje czy rosyjscy szpiedzy – mówi Michał Woś.

Z podobnego systemu do Pegasusa polskie służby korzystały w latach 2012-2015 w czasie drugiego rządu Donalda Tuska i rządu Ewy Kopacz.

TV Trwam News

drukuj