Samorządowcy z trzech województw walczą o realizację szprychy kolejowej CPK z Giżycka przez Pisz i Ostrołękę do Warszawy
Samorządowcy z trzech województw: mazowieckiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego walczą o realizację strategicznej dla ich regionu szprychy kolejowej CPK. Rząd Donalda Tuska wykreślił ją z planów Centralnego Portu Komunikacyjnego, co oznacza dalsze wykluczenie transportowe północno-wschodniej Polski.
W pierwotnym planie CPK przewidywano budowę dziesięciu szprych nowoczesnej kolei. Miały zapewnić szybkie połączenia kolejowe ze wszystkich zakątków Polski do nowoczesnego portu przesiadkowego. Rząd Donalda Tuska rezygnuje z tego planu – wskazał Rafał Milczarski ze stowarzyszenia „Tak dla CPK”.
– Widać w obecnych działaniach rządu, że planuje odejść od budowy tego komponentu kolejowego i to jest bardzo złe. Opóźnia też budowę lotniska. Wydaje się, że to celowe działania, szkodliwe dla Polski – zaznaczył Rafał Milczarski.
Jedna z nowoczesnych linii kolejowych miała prowadzić z Giżycka przez Pisz i Ostrołękę do Warszawy, a ostatecznie do CPK. Była to ogromna szansa na rozwój północno-wschodniej Polski – podkreślił Patryk Wild, który współtworzył kolejowy komponent CPK.
– Jest to krytycznie ważny projekt ze względu na likwidację faktycznego wykluczenia transportowego całego tego regionu, który jest mocno upośledzony, jeśli chodzi o infrastrukturę kolejową. Jest to ważny projekt gospodarczy – szczególnie ważny, jeśli chodzi o rozwój turystyki – ocenił Patryk Wild.
Nowe połączenie kolejowe otworzyłoby Mazury na nowych turystów. Region przyciągałby też nowych inwestorów. Zyskałaby na tym cała polska gospodarka – wskazał poseł Marcin Horała, były pełnomocnik rządu ds. CPK.
– Tam mamy ogromne zasoby, które jeszcze w polskiej gospodarce nie funkcjonują w sposób optymalny. Nie są do niej podłączone w sposób szybki, łatwy, efektywny – tłumaczył Marcin Horała.
Mieszkańcy dostrzegają ten potencjał.
– Miasto się rozwija to i kolej powinna się rozwijać – mówił mieszkaniec Ostrołęki.
Na decyzje rządu próbują wpłynąć samorządy z trzech województw: mazowieckiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Krytykujemy wykreślenie strategicznej dla nas szprychy na rzecz wzmacniania istniejących już połączeń kolejowych w ramach tzw. igreka – zaznaczył Artur Kozłowski, wicestarosta Ostrołęcki.
– Te miasta jako wielkie aglomeracje są ze sobą skomunikowane świetnie. Natomiast my nie mamy niczego. Nie mamy połączenia ze stolicą, nie mamy połączenia z innymi aglomeracjami – zwrócił uwagę Artur Kozłowski.
Samorządowcy w lipcu skierowali apel do premiera. Zaprosili też do rozmów przedstawicieli rządu. Ci nie skorzystali z niego. O wybudowanie linii walczą również samorządowcy związani z koalicją rządzącą, m.in. burmistrz Orzysza Zbigniew Włodkowski, członek Polskiego Stronnictwa Ludowego.
– Również mówię na tych forach politycznych, że my musimy mieć swój głos – podkreślił Zbigniew Włodkowski.
Samorządowcy przypominają, że nie chodzi tylko o rozwój gospodarczy regionu. Nowe linie kolejowe mają też strategiczne znaczenie wojskowe – wskazał Andrzej Duda, burmistrz Kolna. Obecnie transporty wojskowe są realizowane transportem kołowym, co utrudnia ruch i eksploatuje nowe drogi.
– Orzysz, Bemowo Piskie to są miejsca, gdzie jest bardzo dużo wojska, gdzie są amerykańskie wojska, wojska NATO. To na pewno umożliwia szybki transport środków potrzebnych dla armii, tych najcięższych – mówił Andrzej Duda.
Nowa linia gwarantowałaby też w przyszłości szybkie połączenia kolejowe z państwami bałtyckimi, co w obliczu rosyjskiego zagrożenia ma strategiczne znaczenie dla całego NATO.
TV Trwam News



