fot. PAP/Andrzej Grygiel

WUG: Wstrząs w kopalni Murcki-Staszic zniszczył ok. 60 metrów wyrobiska

Ubiegłotygodniowy wstrząs w kopalni Murcki-Staszic poważnie zniszczył ok. 60 m wyrobiska. Wznowienie prac w tym rejonie będzie możliwe dopiero po pozytywnej opinii komisji ds. zagrożeń, działającej przy Wyższym Urzędzie Górniczym (WUG) – nakazał nadzór górniczy.

W poniedziałek – tydzień po tragicznym tąpnięciu, w wyniku którego trzech górników zginęło, a sześciu zostało rannych – w miejscu katastrofy przeprowadzono wizję lokalną. We wtorek Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach wydał decyzje dotyczące m.in. sposobu dalszych działań w tym rejonie.

Jak poinformował PAP szef biura komunikacji społecznej WUG Stanisław Bartosik, na razie ruch górniczy w rejonie wypadku pozostanie wstrzymany. Prowadzone będą natomiast działania związane z usuwaniem skutków tąpnięcia, zapewnieniem bezpieczeństwa oraz zabezpieczeniem i kontrolą wyrobiska.

Powrót do prac górniczych w tym rejonie będzie możliwy po uzyskaniu pozytywnej opinii Komisji ds. Zagrożeń w Zakładach Górniczych, działającej przy Wyższym Urzędzie Górniczym. Wchodzący w skład tej komisji eksperci mają przeanalizować przedstawiony przez kopalnię w tym zakresie plan, oceniając, czy daje on gwarancję bezpiecznego i zgodnego z zasadami sztuki górniczej prowadzenia robót.

Ma to być podstawą decyzji dotyczącej możliwości i warunków przyszłego kontynuowania prac górniczych w tym rejonie. Chodzi m.in. o zastosowanie właściwej profilaktyki oraz technologii adekwatnej do potencjalnych zagrożeń.

Nadzór górniczy nakazał także przeanalizowanie dotychczas stosowanych w tym rejonie rozwiązań organizacyjno-technicznych pod kątem ich prawidłowości. Wstępnie szacuje się, że prace związane z przywracaniem funkcjonalności wyrobiska oraz procedury wymagane w tym zakresie przez nadzór górniczy mogą potrwać co najmniej kilka tygodni.

Poniedziałkowe oględziny potwierdziły, że wstrząs spowodował poważne zniszczenia w wyrobisku 720 m pod ziemią. Doszło m.in. do wypiętrzenia spągu (spodu chodnika) i zawężenia gabarytów chodnika, miejscami do ok. 1,5 m wysokości i 2,7 m szerokości. W wyniku tąpnięcia doszło do przemieszczenia maszyn, m.in. podajnika taśmowego i przenośnika zgrzebłowego, a także do deformacji obudowy chodnika i innych elementów podziemnej infrastruktury. Fragmenty wyrobiska całkowicie utraciły swoją funkcjonalność.

Wizja lokalna nie dała bezpośredniej odpowiedzi dotyczącej przyczyny śmierci górników, potwierdziła natomiast siłę wstrząsu i jego dynamiczny charakter. Jak mówili w poniedziałek przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej, eksperci przypuszczają, że trzej pracownicy mogli zginąć uderzeni – zmieniającymi swoje położenie na skutek wstrząsu – maszynami lub wypiętrzający się dynamicznie spąg rzucił ich np. na metalowe części infrastruktury. Jeden ze zmarłych górników był przyciśnięty metalowym elementem maszyny.

Prokuratura zleciła sekcję zwłok ofiar wypadku – ma ona dać szczegółową odpowiedź na pytanie o przyczyny ich śmierci.

Wstrząs, który wystąpił w katowickiej kopalni ponad tydzień temu, miał energię 2,71 stopnia w skali Richtera. Nie miał on związku z prowadzoną w kopalni eksploatacją. W chwili wypadku dziewięciu górników wykonywało prace profilaktyczne związane z przygotowaniem rejonu do zaplanowanej na 6 lipca akcji ratowniczej, służącej przywróceniu do sieci wentylacyjnej, odizolowanej wcześniej części wyrobiska.

Po wypadku do szpitali trafiło sześciu górników, którzy doznali głównie złamań i potłuczeń. Ich stan jest dobry. Część z nich po powrocie do zdrowia będzie wymagała rehabilitacji. W minioną sobotę rannych odwiedzili w szpitalu minister zdrowia Łukasz Szumowski i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przyczyny i okoliczności wypadku wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach. Odrębne śledztwo wszczęła prokuratura.

 

PAP/RIRM

drukuj