fot. wikipedia

Waszyngton potępił walki w Sudanie Południowym

Biały Dom potępił ostatnie walki w Sudanie Południowym i zapowiedział, że ci, którzy dopuszczają się okrucieństw lub utrudniają położenie kresu konfliktowi, „będą pociągnięci do odpowiedzialności”.

„Wzywamy walczące strony do powrotu do koszar. Ta bezsensowna i niewybaczalna przemoc – stosowana przez tych, którzy ponownie przedkładają ich interesy nad pomyślność ich kraju i narodu – zagrażają wszystkiemu do czego aspirował naród Sudanu Południowego przez ostatnie pięć lat” – głosi oświadczenie doradczyni prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Susan Rice.

W stolicy Sudanu Południowego – Dżubie od piątku toczyły się walki między oddziałami byłego rebelianta i obecnego wiceprezydenta Rieka Machara i prezydenta Salvy Kiira. W poniedziałek wieczorem obaj nakazali swoim siłom wstrzymanie walk.

W Dżubie zginęły setki żołnierzy, wiadomo również o śmierci ponad 30 cywilów, jednak ich liczba może być znacznie większa. Jak informowały media, poniedziałek był dniem najbardziej zaciekłych starć między rywalizującymi stronami.

Sudan Południowy ogłosił niepodległość 9 lipca 2011 roku na mocy porozumień pokojowych, które zakończyły 22-letnią wojnę domową pomiędzy Północą a Południem. Zginęły w niej ponad 2 mln ludzi, a 4 miliony musiały uciekać ze swoich domów.

Pokój w niepodległym Sudanie Południowym trwał jednak krótko. W grudniu 2013 roku prezydent Kiir – przedstawiciel grupy etnicznej Dinka – rozpoczął walkę o władzę ze swoim zastępcą Macharem, z grupy Nuer. W wyniku tej wojny zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a 2 mln opuściły swe domy. Porozumienie pokojowe Kiir i Machar podpisali w sierpniu 2015 roku. Zobowiązało ono obu polityków do podziału władzy.

PAP/RIRM

drukuj