fot. PAP/Radek Pietruszka

Warszawa: uroczyste podziękowanie Polakom, którzy w czasie II wojny światowej ratowali Żydów

Groziła za to śmierć. I to całej rodziny. Jednak wielu Polaków, nie patrząc na konsekwencje, ukrywało Żydów przed niemiecką machiną zagłady. W poniedziałek w Warszawie usłyszeli podziękowania.

Na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się uroczyste podziękowanie Polakom, którzy w czasie II wojny światowej ratowali Żydów. Organizatorem wydarzenia był prezes Fundacji From the Depths Jonny Daniels.

– Nie jestem funkcjonariuszem publicznym, nie mam biura, jestem tylko młodą osobą zmotywowaną do tego, by robić to, co właściwe – mówił  Jonny Daniels.

Wśród gości znaleźli się m.in. amerykański polityk, pastor, były gubernator Arkansas Mike Huckabee oraz wicemarszałek izraelskiego parlamentu Hilik Bar.

– To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę być tutaj z wami, w ten wieczór, podczas którego chcemy uhonorować i podziękować polskim bohaterom. Ludziom, którzy ryzykowali swoje życie, by ratować innych – podkreślał wicemarszałek Knesetu.

W trakcie uroczystości świadkowie tamtych wydarzeń opowiadali swoje rodzinne historie.

– Mama opiekowała się taką małą Żydóweczką, która była u nas na strychu, w takiej wybitej skrzyni, którą mój ojciec zbił, i ona tam mieszkała. Ja byłem jedyny, który nosiłem tam jedzenie – akcentował Andrzej Zdulski.

Ich historie opowiada także kaplica pamięci w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i świętego Jana Pawła II w Toruniu.

– Naszym obowiązkiem, jako Polaków, jest mówienie prawdy na temat okupacji niemieckiej na terenach polskich i mówienie prawdy na temat prawdziwej roli Polaków, którzy mimo tego, że groziła im kara śmierci decydowali się na bohaterstwo, decydowali się na to, żeby przyjąć ich pod swój dach – podkreślał ojciec Jan Król CSsR.

Dlatego też przy toruńskim sanktuarium w ciągu dwóch lat powstanie także Muzeum Pamięć i Tożsamość. Będzie przedstawiać historię Polski od chrztu w 966 roku. Szczególny naciski będzie położony na historie Polaków ratujących Żydów.

– To jest bardzo ważne, żeby pamięć o tych ludziach trwała. Poza tym, że są te nazwiska, to tam można przeczytać historie tych osób i okoliczności, w jakich te osoby straciły życie – podkreślał Lidia Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis.

Toruński ośrodek zebrał już ponad 40 tysięcy notacji na temat Polaków ratujących Żydów w czasie Holocaustu.

TV Trwam News/RIRM

***

Odznaczenia im. Edwarda Mosberga otrzymali:

1. Władysław Sajkowski – w swoim imieniu

Władysław Sajkowski urodził się w Gostyninie 27 czerwca 1923 r. w rodzinie inteligenckiej. Mieszkał na przedmieściach miasta w tzw. kolonii u wdowy volksdeutsch’ki p. Joachimowej, której synowie byli w wojsku niemieckim. Gdy w Gostyninie powstało getto Władysław postanowił przekazywać swoim kolegom Żydom produkty żywnościowe. Za pośrednictwem Szlomo Motla, który był elektromechanikiem radiowym i posiadał przepustkę, dostarczał m.in. chleb, mleko i miód. Szlomo wiedział, kiedy nastąpi likwidacja getta i pewnego ranka przed tym wydarzeniem przyszedł do domu Władysława ze swoją żoną, córeczką, matką i dwiema siostrami. Mieli ze sobą tylko małe bagaże z rzeczami osobistymi. Władysław już wtedy ukrywał u siebie podoficera Wojska Polskiego Konrada Swachę. Kobiety zajęły piwnicę pod mieszkaniem siostry Władysława, a sam Władysław z Szlomem i Konradem zamieszkali w kryjówce koło stodoły. W ten sposób ukrywali się przez tydzień. Następnie pomógł rodzinie Motel przekroczyć tzw. zieloną granicę z Generalnym Gubernatorstwem. Po jakimś czasie otrzymał od nich list, w którym pisali, że szczęśliwie dotarli do Warszawy. Nie wiadomo jednak czy udało im się przeżyć wojnę.   

2. Danuta Frączek – w imieniu rodziców Leona i Kazimiery Frączek

Kazimiera i Leon Frączek mieszkali w czasie wojny z dziećmi w Czechowicach–Dziedzicach. Leon działał w Armii Krajowej, organizował kryjówki, dla ludzi, których udało się uratować z transportów do Auschwitz. Pewnego razu wyciągnął z pociągu żydowskiego chłopca, który niezwykle przypominał syna Leona, Lesława. Chłopak trafił pod opiekę Frączków. Był tak podobny do Lesława, że nikt nie zorientował się, że nim nie jest. Chłopiec ukrywany był przez 6 tygodni.

Ponadto Lesław Frączek razem z innymi dziećmi nosił pożywienie do Klasztoru gdzie byli przetrzymywani Żydzi.

3. Irena Siła-Nowicka – w imieniu swoim i męża Władysława Siły-Nowickiego

W czasie II wojny światowej Irena (ur. 30.01.1913 r.) i Władysław Siła-Nowiccy wraz z córkami Marią i Ewą mieszkali w Wylągach (część miasta Kazimierz Dolny). Tam też trafiła do nich młoda Żydówka- Barbara Nowak, której cudem udało się uniknąć transportu na Majdanek. Siła-Nowiccy zaopiekowali się dziewczyną zatrudniając ją jako opiekunkę swoich córek. Władysław zorganizował dla dziewczyny fałszywe dokumenty, dzięki którym mogła bezpiecznie poruszać się po okolicy. Dzięki opiece Ireny i Władysława, Basia zdołała przetrwać okupację niemiecką. Po wojnie kobieta wyszła za mąż i przez wiele lat pozostała w przyjacielskich stosunkach ze swoimi okupacyjnymi opiekunami.

4. Jan Borkowski – w imieniu rodziców Władysława i Marii Borkowskic

We wsi Rzążew (powiat siedlecki) swoje gospodarstwo prowadził Władysław Borkowski (ur. 1902 r.). Jego dom znajdował się na uboczu wsi. Mieszkał z żoną Marianną i trójką dzieci. Władysław ukrywał u siebie trzy osoby pochodzenia żydowskiego, wszystkie ze Zbuczyna. Przebywały one w kryjówce pod oborą oraz w domu. Jan, syn Władysława, opowiada: „Żydzi byli u nas jakieś dwa, trzy miesiące – i jak policja zaczęła szperać i ojca ostrzegli, to ojciec dał im wymówienie”. Trójka Żydów znalazła schronienie w leśnej ziemiance. Mieszkał z nimi pewien Rosjanin. Po pewnym czasie wszyscy zostali schwytani. Rosjanin wydał Żydów i wskazał gospodarstwo Władysława Borkowskiego jako ich wcześniejszą kryjówkę. Żydów przywiązano do drzewa i rozstrzelano. 10 kwietnia 1943 r. żandarmi pojechali do Borkowskich, którzy akurat pracowali w polu. Niemcy zaprowadzili Władysława w stronę domu, a następnie w stronę lasu. Jan wspomina: „[…] ojca, jak prowadzili, to jeszcze ojciec wziął różańcem na krzyżówce drogi, przed lasem, to jeszcze różańcem nas przeżegnał, to Niemczysko jeszcze wykopał ojca, i zaraz rozstrzelali w lesie, to 150 metrów od domu”. Marianna Borkowska po śmierci męża załamała się nerwowo. Nie była w stanie prowadzić gospodarstwa.

5. Andrzej Zdulski – w imieniu rodziców Józefa i Julianny Zdulskich. Przyjdzie wraz z żoną

Józef i Julianna Zdulscy mieszkali wraz z dziećmi w okolicy Białej Rawskiej, gdzie większość mieszkańców wsi miała korzenie żydowskie. Zdulscy byli bardzo poważaną i szanowną rodziną, Józef udzielał się społecznie i pełnił funkcję wójta, zaś Julianna jako wzorowa gospodyni bardzo dbała o ognisko domowe i rodzinę. Po wybuchu II wojny światowej Józef Zdulski zaczął działać w organizacji partyzanckiej jako łącznik. Swoją pozycję w gminie wykorzystywał również do niesienia pomocy Żydom, którym wyrabiał kenkarty. Aby nie zostać przyłapanym mężczyzna sprytnie rogiem kartki zasłaniał część pieczątki. Gdy został posądzony o wydawanie takich dokumentów Żydom pokazał swoją pieczątkę, która w przeciwności do tej na żydowskich dokumentach nie była wybrakowana. Ponadto na strychu swojego domu Zdulscy przez kilka tygodni ukrywali małą dziewczynkę żydowską.


[GALERIA] Warszawa: uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie, podczas których zostały złożone publiczne podziękowania Polakom, którzy ratowali Żydów podczas II Wojny Światowej – fot. PAP/Radek Pietruszka.

drukuj