fot. PAP/Radek Pietruszka

Warszawa: dewastacja siedziby PiS po proaborcyjnej manifestacji

Kilkoro osób obrzuciło woreczkami z czerwoną farbą siedzibę Prawa i Sprawiedliwości na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Do incydentu doszło wczoraj wieczorem po zakończeniu demonstracji zwolenników tzw. aborcji.

To kolejny w ostatnim czasie atak na budynek związany z PiS. Incydent miał miejsce około godz. 20.00, gdy uczestnicy zgromadzenia organizowanego pod hasłem ,,Czarna Środa” zaczęli opuszczać spotkanie. Protest odbywał się w reakcji na odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ,,Ratujmy Kobiety 2017” i skierowaniu do komisji projektu ,,Zatrzymaj aborcję”.

Marsz przeszedł sprzed siedziby Platformy Obywatelskiej do siedziby Nowoczesnej, a zakończył się przed siedzibą PiS, gdzie doszło do incydentu. Dla poseł PiS Krystyny Pawłowicz atak jest nielogiczny, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń.

– To te różne feministki, które denerwują się, że Sejm nie przyjął ich zbrodniczego projektu, (dokonały takiego aktu – red.) wobec siedziby partii, której wszyscy przywódcy zagłosowali za tym, żeby ich projekt dalej przekazać. Myślę więc, że co najwyżej mogłyby tam „przyjść z kwiatami”, a nie obrzucać siedzibę farbą. Protestowały pod siedzibami innych partii opozycyjnych, natomiast tylko pod siedzibą PiS dokonano zniszczeń. To pokazuje, że tak naprawdę oni o żadne idee nie walczą, tylko okazują swoją nienawiść pod hasłem niezgody na uchwalanie ustawy antyaborcyjnej i każdy pretekst jest (dla nich) dobry, żeby zaatakować główną siłę polityczną w Polsce – ocenia Krystyna Pawłowicz.

Sprawą zajęła się policja, która postawiła już zarzut zniszczenia mienia jednemu mężczyźnie, który brał udział w incydencie przed siedzibą PiS.

Funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji ustalają też tożsamość pozostałych osób, które rzucały woreczkami z farbą. W związku z incydentem zabezpieczono m.in. nagrania z kamer monitoringu.

RIRM

drukuj