Wadliwy most w Mszanie

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad domaga się sprawdzenia mostu autostradowego w Mszanie. Wątpliwości dotyczą stanu technicznego rur zabetonowanych w płycie jezdnej.

Budowa  jest wstrzymane od marca zeszłego roku, gdy nadzór stwierdził, że odchylenie rur jest zbyt duże i może w przyszłości zagrażać  bezpieczeństwu konstrukcji.

Wykonawca, firma Alpine Bau brak precyzji tłumaczy wadliwym projektem, który był przez nią kwestionowany już od początku prac nad mostem w Mszanie.

Z tej racji wykonawca domaga się od rządowego inwestora odszkodowania twierdząc przy tym, że prace były w całości nadzorowane przez inspektorów z GDDIK  i nie można było bez nich podejmować jakichkolwiek decyzji.

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury poseł Andrzej Adamczyk mówi, że zlecenie kontroli konstrukcji mostu przez GDDIK dopiero teraz to próba zrzucenia odpowiedzialności za zaniedbania na wykonawcę.

– Dziwię się, że zamawiający inwestor, który buduje autostradę w Polsce, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych dzisiaj zamawia prześwietlanie płyty. Zadałbym pytanie, gdzie byli inwestorzy nadzoru, którzy działają w interesie zamawiającego. Czy to nie jest szukanie dziury w całym? Obawiam się, że jest to próba odwrócenia uwagi od skandalicznych zaniedbań na skutek, których kierowcy samochodów osobowych wyjeżdżając, czy od strony Ostrawy czy od strony autostrady A4, czyli z Górnego Śląska w stronę Ostrawy muszą przejeżdżać ponad 10 kilometrów krętymi drogami samorządowymi – mówi poseł Andrzej Adamczyk.

Poseł  zauważa, że inwestycja w Mszanie realizowana przez GDDIK jest mocno przesadzona. Rzeka, nad którą przebiega autostrada nie wymaga aż tak wielkiego i drogiego mostu.

RIRM

drukuj