W przyszłorocznym budżecie może pojawić się deficyt
Wszystko wskazuje na to, że nie spełnią się zapowiedzi rządu co do przyszłorocznego budżetu. Miało być bez deficytu, jednak już teraz wicepremier Jacek Sasin wprost przyznaje, że deficyt może się pojawić. Zabraknie ok. 5 mld zł, które miała zagwarantować likwidacja 30-krotności.
Wicepremier Jarosław Gowin przekonał pozostałych polityków rządu, by nie porzucać 30-krotności składek na ZUS. Jednak już wcześniej likwidacja 30-krotności została wpisana do projektu budżetu na przyszły rok.
– Rząd szacował, że z tytułu wprowadzenia zmian w zakresie dotyczącym tego ubezpieczenia uda się uzyskać ponad 5 mld zł dodatkowych dochodów do budżetu – wskazał ekonomista Mariusz Kękuś.
Bez tych pieniędzy nie uda się osiągnąć celu, jakim był zrównoważony budżet. Wicepremier Jacek Sasin powiedział, że może pojawić się deficyt.
– Wiemy, że nasi koalicjanci skupieni w partii premiera Gowina mają w sprawie 30-krotności odmienny pogląd niż my w Prawie i Sprawiedliwości. Jesteśmy w stanie przychylać się do opinii naszych koalicjantów – zaznaczył Jacek Sasin w wywiadzie dla Radia Plus.
Do tej pory nie pojawiła się żadna propozycja, która miałaby zrekompensować budżetowi odejście od likwidacji 30-krotności – podkreślił minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.
– Jeżeli ta propozycja miałaby być usunięta z budżetu, to musielibyśmy na jej miejsce znaleźć nowe źródła finansowania budżetu, a na razie takiej propozycji nie ma – powiedział Jerzy Kwieciński.
Likwidacja 30-krotności nałożyłaby na finanse publiczne dodatkowe zobowiązania, ale na przyszłość. Osoby zarabiające powyżej 30-krotności musiałyby odprowadzać przecież składki emerytalne – tłumaczył Mariusz Kękuś.
– Należałoby się spodziewać, że osobom, które musiałyby odprowadzać te składki, kiedyś w przyszłości musielibyśmy płacić z funduszu ubezpieczeń społecznych wyższe emerytury – zauważył ekonomista.
Gospodarka europejska już teraz mocno spowalnia. Gospodarka Polski również, ale na razie tylko nieznacznie. Dlatego już niewielki deficyt przy ogromnych wydatkach na politykę społeczną byłby w przyszłym roku sporym osiągnięciem – ocenił ekonomista Marek Zuber. Wyjaśnił jednak, że niewielki deficyt także będzie efektem jednorazowych wydarzeń.
– Przede wszystkim dokończenie demontażu systemu OFE oraz choćby przetarg na częstotliwość 5G. Tylko z tych dwóch powodów prawdopodobnie minimum 15-18 mld dodatkowo w tym budżecie się pojawi – mówił Marek Zuber.
Prawdziwym sprawdzianem dla rządu będzie rok 2021. Zabraknie jednorazowych wpływów, a gospodarka może mocno zwolnić. Komisja Europejska szacuje, że już w przyszłym roku dynamika naszego PKB wyniesie 3,3 proc.
TV Trwam News



