W Łucku bez polskich ekspertów


W Łucku rozpoczęła się ekshumacja ofiar mordów dokonywanych przez NKWD. W pracach nie uczestniczą polscy eksperci, strona ukraińska zażądała bowiem dokumentów dowodzących, że spoczywają tam Polacy. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa najwcześniej jutro prześle stosowne pisma.

– Ukraińcy zażyczyli sobie materiałów dowodzących, że znajdują się tam ciała polskich ofiar – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” sekretarz generalny ROPWiM Andrzej Przewoźnik, dodając, iż takich dokumentów nie sposób zgromadzić w krótszym czasie. Wcześniej Serhij Godlewski, szef wydziału kultury i ochrony dziedzictwa historycznego w łuckiej radzie miejskiej, ocenił, że szanse na odnalezienie masowych grobów Polaków na terenie byłego więzienia w Łucku są niewielkie. – Kiedy NKWD dokonywało zbrodni w Łucku, polska inteligencja, oficerowie i urzędnicy państwowi zostali stąd dawno wywiezieni do Katynia i na Syberię – powiedział PAP kierownik prac ekshumacyjnych Dmytro Onyszczuk. Tymczasem strona polska ocenia liczbę pomordowanych w Łucku Polaków na 500-1000 osób. Należy podkreślić, że Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa nie otrzymała od swoich ukraińskich partnerów żadnych szczegółowych informacji na temat zakresu i czasu trwania prac.
Wczoraj ukraińscy specjaliści odnaleźli dwie czaszki. Nie wiadomo na razie, czy są to szczątki Ukraińców, czy Polaków.


Anna Wiejak
drukuj