W. Buk o wprowadzeniu systemu ETS2 od 2027 roku: Polska będzie jednym z krajów najbardziej dotkniętych regulacją. Możemy się obudzić w sytuacji, w której jesteśmy pozostawieni sami sobie
System ETS jest systemem handlu uprawnieniami do emisji. On już funkcjonuje (…) od przeszło 20 lat i my jesteśmy jego częścią. Polega on mniej więcej na tym, że duże podmioty, które emitują dwutlenek węgla w ramach swojej działalności, zobowiązane są do tego, by nabyć uprawnienia do emisji (…). Od 2027 roku zostanie wprowadzona druga część tego systemu. Będzie to równolegle funkcjonujący mechanizm, który sprowadzi się do tego, że zapłacimy dodatkową opłatę za koszt ogrzewania naszych domów i koszty transportu (…). Polska i polscy obywatele będą jednym z krajów najbardziej dotkniętych tą regulacją (…). Mieszkańcy Malty nie ogrzewają się tak bardzo, jak robią to Polacy. Możemy się obudzić w sytuacji, w której jesteśmy pozostawieni sami sobie – mówiła Wanda Buk, adwokat i manager z doświadczeniem w sektorach regulowanych, w „Rozmowach niedokończonych” na antenie Radia Maryja i TV Trwam.
Do życia powołana została strona, na której możemy sprawdzić, ile więcej zapłacimy za ogrzewanie i transport od 2027 roku.
Autorami strony są Wanda Buk, adwokat i manager z doświadczeniem w sektorach regulowanych, oraz Marcin Izdebski, ekspert w tematyce energetycznej i gospodarczej.
Na początku „Rozmów niedokończonych” Wanda Buk omówiła, czym w ogóle jest system ETS i ETS2.
– System ETS jest systemem handlu uprawnieniami do emisji. On już funkcjonuje w UE, ale także USA czy Chinach – tak naprawdę w większości państw na świecie – od przeszło 20 lat i my jesteśmy jego częścią. Polega on mniej więcej na tym, że duże podmioty, które emitują dwutlenek węgla w ramach swojej działalności, zobowiązane są do tego, by nabyć uprawnienia do emisji. Oznacza to dla nas wszystkich, iż już dzisiaj ponosimy dodatkowy koszt wliczony w cenę energii, czyli rachunków, które płacimy każdego miesiąca. Od 2027 roku zostanie wprowadzona druga część tego systemu. Będzie to równolegle funkcjonujący mechanizm, który będzie sprowadzał się do tego, że zapłacimy dodatkową opłatę za koszt ogrzewania naszych domów i koszty transportu – wskazała Wanda Buk.
Dla mieszkańców Unii Europejskiej system ETS2 będzie więc po prostu kolejnym podatkiem.
– Jest to regulacja europejska, która ma termin transpozycji, czyli wprowadzenia do prawa krajowego, a więc w styczniu 2027 roku musi to zacząć funkcjonować w każdym państwie unijnym. Teoretycznie są możliwości przesunięcia wdrożenia tej regulacji, natomiast nam – mi i panu Marcinowi Izdebskiemu – nie wydaje się, aby przesłanki, które przewidziano w dyrektywie ETS, zaistniały. One są bardzo mocno wyśrubowane, więc de facto musimy się liczyć z tym, że od 1 stycznia 2027 roku będziemy obciążeni dodatkową opłatą, czyli po prostu będzie drożej – zaakcentowała adwokat i manager z doświadczeniem w sektorach regulowanych.
Pieniądz ma to do siebie, że lubi mieć właściciela. Zagadnieniem otwartym pozostaje kwestia, na co będą wykorzystywane środki pozyskane w ramach systemu ETS2.
– Z tych środków będą wspierani ci, którzy płacą. Bodajże do 37,5 procent może być przeznaczone na rekompensowanie zwiększonych kosztów życia, a pozostałe środki będą szły na inwestycje. Jakie inwestycje, tego nie wiemy, ale należy zakładać, iż będą wydłużone bądź stworzone nowe mechanizmy wsparcia dla termomodernizacji, wymiany źródeł ciepła, wymiany okien, ocieplania budynków. Oczywiście nie wiemy, jakie będą rozwiązania, bo rząd może zdecydować, że te środki wykorzysta np. na dopłaty do zakupu pojazdów elektrycznych, z czego większość osób nie skorzysta – powiedział Marcin Izdebski.
Warto zauważyć, że kiedy wprowadzano system ETS, cena za uprawnienie do emisji tony dwutlenku węgla była niska. Z czasem Unia Europejska zaczęła podkręcać system do tego stopnia, że najwyższa kwota za uprawnienie do emisji jednej tony CO2 sięgnęła blisko 100 euro.
– Jak cofniemy się do 2017-2018 roku, cena za uprawnienie do emisji tony CO2 wynosiła od kilku do kilkunastu euro. W 2022 roku ta kwota dotarła prawie do 100 euro. Obecnie jest to w okolicach 80 kilku euro za tonę. To bardzo duże kwoty. Jak do nich doszliśmy? Ten gorset regulacyjny z każdym rokiem jest dokręcany przez Unię, która już kilkukrotnie wprowadzała modyfikacje do samej regulacji EU-ETS w taki sposób, żeby z każdą kolejną iteracją system był coraz szczelniejszy, tak aby coraz trudniej można było w nim funkcjonować. Chodziło po prostu o to, aby ci, którzy są objęci tym systemem, ograniczali swoje emisje. Działa to tak, że skoro emitujesz dwutlenek węgla, to de facto jesteś karany, więc musisz robić tak, by emitować jak najmniej – oznajmiła Wanda Buk.
Unia Europejska zatraca się w zielonym szaleństwie, mimo że odpowiada jedynie za kilka procent światowej emisji dwutlenku węgla. Na czele stawki znajdują się Chiny, które choć są objęte system ETS, to de facto nic sobie z niego nie robią.
– Chiny zwiększają wydobycie i emisję, zwiększając jednocześnie swój udział na rynku źródeł odnawialnych. Z kolei, jeżeli chodzi o system ETS2, to warto wspomnieć, że Polska i polscy obywatele będą jednym z krajów najbardziej dotkniętych tą regulacją, bo choć regulacja będzie dotyczyć wszystkich krajów UE, to my jesteśmy powyżej unijnej średniej, kiedy musimy się ogrzewać, bo jest po prostu chłodno – zaakcentowała gość Radia Maryja i TV Trwam.
– Mieszkańcy Malty nie ogrzewają się tak bardzo, jak robią to Polacy. Możemy się obudzić w sytuacji, w której jesteśmy pozostawieni sami sobie. Węgiel przekłada się tylko na dwa procenty paliwa wykorzystywanego do ogrzewania budynków w UE, czyli to jest de facto problem Polski. To powoduje sytuację, w której inne państwa będą chciały nas dociskać, bo one tego problemu nie mają – dodał Marcin Izdebski.
Rozwiązaniem, które ma uchronić Polaków przed ogromnymi kosztami ETS2, jest termomodernizacja budynków. Problem polega jednak na tym, że jest to przedsięwzięcie niezwykle drogie, na które większości Polaków po prostu nie stać. Z pomocą musi przyjść rząd.
– Niemniej termomodernizacja w wymiarze naszego kraju może mieć bardzo pozytywne skutki, dlatego że ograniczy zużycie energii. Im mniej energii wykorzystujemy, tym mniej importujemy gazu czy węgla, a więc tym samym jesteśmy mniej zależni od innych. Z perspektywy geopolitycznej – zwłaszcza w obecnych czasach – warto sobie o tym powiedzieć i tym bardziej zachęcić rząd do tego, aby zapewnił wsparcie dot. termomodernizacji budynków. Jedno jest pewne, nie da się tego procesu przeprowadzić w sposób mało dotkliwy dla obywateli, ale możemy to zrobić tak, by był możliwie jak najmniej uciążliwy, jeżeli faktycznie musi się wydarzyć – podsumowała Wanda Buk.
radiomaryja.pl



