fot. PAP/EPA

V. Orban: Następne 15 lat poświęcimy by odwrócić się od liberalnej epoki i liberalnego internacjonalizmu

Następne 15 lat poświęcimy temu – to będzie powołanie naszego pokolenia – by odwrócić się od liberalnej epoki i liberalnego internacjonalizmupowiedział w sobotę premier Węgier Viktor Orban w Baile Tusnad w Rumunii.

„Jeśli potwierdzi się nasza ocena europejskich perspektyw gospodarczych, to na wiosnę 2020 r. będzie potrzebny drugi plan działania, a jeśli sytuacja będzie się rozwijała tak, jak przypuszczamy, to prawdopodobnie jesienią 2020 r. trzeci plan obrony gospodarki. Wszystkie te działania muszą podnosić konkurencyjność gospodarki kraju” – oznajmił Viktor Orban w przemówieniu do uczestników uniwersytetu letniego i obozu dla młodzieży węgierskiej w Baile Tusnad. Jego przemówienie transmitowała na żywo węgierska telewizja.

Pierwszy plan ochrony gospodarki zapowiedziano pod koniec maja. Obejmuje on m.in. obniżenie podatków: podatku od wynagrodzeń z 19,5 do 17,5 proc., podatku od małych przedsiębiorstw z 13 do 12 proc., a także obniżenie do zera podatku od reklam, co ma podziałać ożywczo na rynek.

Orban zaznaczył, że Węgry muszą się przygotować na to, że u ich najważniejszych partnerów w krajach Europy Zachodniej „gospodarka nie będzie się rozwijała i rosła tak, jak byśmy chcieli” i wobec tego konieczny jest nowy plan na lata 2020-21.

Według Viktora Orbana zagrożenie dla pozostania Węgier na pomyślnym kursie pochodzi nie z wewnątrz, ale z zewnątrz.

Wspomniał w tym kontekście, że Węgrom udało się dzięki „skomplikowanym manewrom” zapobiec temu, by „człowiek George’a Sorosa” kierował Komisją Europejską, a także temu, by ważne unijne funkcje zajęli „ideologiczni bojownicy”.

Podkreślił, że teraz Komisja Europejska zamiast pełnić rolę polityczną powinna powrócić do zadań przeznaczonych dla niej w traktatach unijnych.

„Musi zaprzestać politycznego aktywizmu. Nie jest ciałem politycznym, jej zadaniem nie jest posiadanie programu ani przypuszczanie politycznych ataków przeciwko państwom członkowskim” – oznajmił.

Według Orbana przywódcy unijny popełnili „poważne błędy” w sferze imigracji i gospodarki, i trzeba będzie je naprawić. Jeśli chodzi o tę pierwszą kwestię, to według niego o sprawach migracji powinni decydować wspólnie ministrowie spraw wewnętrznych państw członkowskich.

W dziedzinie gospodarki należy natomiast powrócić do ideału „konkurencyjnej gospodarki europejskiej”.

„Potrzebujemy nowych miejsc pracy i wprowadzenia wszędzie redukcji podatków” – ocenił.

Oznajmił też, że przed Węgrami są „kolejne poważne bitwy dotyczące praworządności”.

„Do tego są potrzebne mocne nerwy” – ocenił.

Odnosząc się do przyszłości rządzącego na Węgrzech konserwatywnego Fideszu w Europejskiej Partii Ludowej powiedział, że na razie trzeba poczekać, aż wyklaruje się sytuacja w EPL i grupa ta zdecyduje, jakiej przeszłości chce dla siebie. Według niego wyjaśni się to na jej jesiennym zjeździe.

Orban wystąpił też w obronie nieliberalnej demokracji, której sensem jest jego zdaniem „chrześcijańska wolność”.

„Następne 15 lat poświęcimy temu – to będzie powołanie naszego pokolenia – by odwrócić się od liberalnej epoki i liberalnego internacjonalizmu” – oznajmił, oceniając, że będzie to droga „pod górę”, ale „po naszej stronie jest to, co można określić jako piękne, wolne i sprawiedliwe, i ująć jako chrześcijańską wolność”.

Jak dodał, polityka zmierzająca do chrześcijańskiej wolności dąży do ochrony „tego wszystkiego, co liberałowie zaniedbują, zapominają i odrzucają”.

Podsumowując dotychczasowe działania swego rządu ocenił, że na Węgrzech powstało „państwo nieliberalne”, „swoiste państwo chrześcijańsko-demokratyczne”.

Według niego relacje między jednostką i społeczeństwem zostały na Węgrzech oparte na nowych podstawach – o ile w systemie liberalnym społeczeństwo jest zbiorem rywalizujących ze sobą jednostek, o tyle z nieliberalnego czy też narodowego punktu widzenia naród to określona historycznie i kulturalnie wspólnota, której członków trzeba bronić i przygotować do wspólnego stawania na wysokości zadania w świecie. Jak ocenił, na uznanie zasługują przede wszystkim takie dokonania jednostki, które służą także dobru społeczności.

Dodał, że liberalna demokracja była żywotna dopóty, dopóki nie porzuciła swych chrześcijańskich korzeni, i miała korzystny wpływ na ludzkość, dopóki broniła wolności i własności osobistej. Kiedy jednak zaczęła zrywać więzy łączące człowieka z rzeczywistością i życiem, kwestionować tożsamość płciową, lekceważyć tożsamość religijną i uznała za zbędne więzy narodowe, jej treść radykalnie się zmieniła – ocenił premier.

PAP/RIRM

drukuj