PAP/Wojtek Jargiło

Ulicami Lublina przeszedł tzw. Marsz Równości; kolejna promocja dewiacji

Ulicami Lublina przeszedł tzw. Marsz Równości. To kolejna promocja dewiacyjnych związków homoseksualnych.

„Lublin miastem bez dewiacji”, „Chłopak i dziewczyna normalna rodzina” – to odpowiedź kontrmanifestantów na marsz gejów, lesbijek i transseksualistów, który przeszedł w sobotę ulicami Lublina. Odpowiedzią na próbę narzucenia szkodliwej ideologii i spaczonego postrzegania rodziny była modlitwa.

Dziś samorządy mają duże problemy, by zakazać promocji dewiacji. Jak powiedział radny Lublina Tomasz Pitucha, polskie prawo różni się od tego w wielu krajach na świecie i w Europie. To samorząd musi wykazać, że ma podstawy, by zakazać organizacji marszu. Dlatego środowiska LGBT w wielu takich przypadkach wygrywają z władzami miast w sądach.

– Europejska Karta Praw Człowieka jak też Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych mówią o tym, że jest wolność zgromadzeń publicznych i ona musi zostać zachowana. Natomiast może podlegać ograniczeniom na poziomie ustawy. I jedną z przyczyn tych ograniczeń jest zagrożenie dla moralności publicznej – wskazał Tomasz Pitucha.

A w przypadku marszu środowisk LGBT nie ma wątpliwości co do takiego zagrożenia – mówi europoseł Beata Kempa.

– Atak na wartości, atak na Kościół katolicki, ale też atak na normalność – podkreśliła Beata Kempa.

Bo normalność to rodzina złożona z kobiety, mężczyzny i ich dzieci. Nie może być zgody na adopcję dzieci przez pary jednopłciowe.

– Temu mówimy „Nie”, dlatego że dziecko to nie jest zabawka, to nie jest przedmiot, który można wypożyczyć tylko dlatego, że tego brakuje do jakiegoś „szczęścia”. Nie ma na to naszej zgody – dodała europoseł PiS.

Tak samo nie ma zgody na to, by o związki osób tej samej płci błędnie nazywać małżeństwami. Dziś właśnie taki zabieg w nazewnictwie próbują zastosować środowiska lewicowo-liberalne.

TV Trwam News

drukuj