Trzy osoby zamieszane w aferę reprywatyzacyjną mogą wyjść z aresztu za kaucją
Zamieszani w aferę reprywatyzacyjną adwokat Grzegorz M., była urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości Marzena K. i biznesmen skupujący roszczenia Janusz P. mogą już dziś opuścić areszt za kaucją – informuje „Rzeczpospolita”. Jest to możliwe na skutek decyzji Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.
Sąd ten przedłużył na kolejne trzy miesiące areszt dla tej trójki osób. Zastrzegł jednak, że będą oni mogli go opuścić, jeśli wpłacą kaucję. W przypadku Marzeny K. i Janusza P. kaucja wynosi 1 mln. zł. Jeśli mowa o Grzegorzu M, kaucja wynosi 2 mln zł. Jego obrońca podał, że dokonano już przelewu.
Postanowienie sądu zaskarżyła wrocławska prokuratura, wskazując, że jego zastosowanie może zaburzyć prawidłowy tok postępowania.
Krytyczny wobec decyzji wrocławskiego sądu jest też członek komisji weryfikacyjnej ds. stołecznej reprywatyzacji, poseł PiS-u Jan Mosiński.
– Decyzja sądu apelacyjnego jest decyzją złą. Oczywiście nie komentuje się wyroków sądów, ale myślę, że postanowienie o zwolnieniu z aresztu tymczasowego Marzeny K., Janusza P. i Grzegorza M., moim zdaniem trzech głównych postaci afery reprywatyzacyjnej, może skutkować tym, że te osoby mogą się kontaktować, ustalać jednolite zeznania, mataczyć w dalszym śledztwie. Uważam, że ten areszt powinien być przedłużony. Oczywiście prokuratura powinna może bardziej sprawnie prowadzić to śledztwo, bo zgromadzony materiał jest dość bogaty. Zresztą do tego można dołożyć również te nasze dokumenty, decyzje, które opracowaliśmy jako komisja weryfikacyjna – wskazuje poseł Jan Mosiński.
Zamieszani w aferę reprywatyzacyjną Grzegorz M., Marzena K. i Janusz P. mieli dopuścić się czynów o charakterze korupcyjnym. Marzena K. jest również podejrzana o podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniu majątkowym. Wszyscy przebywają w areszcie od października ubiegłego roku.
RIRM
