Trzecie podejście PKW do orzeczenia SN ws. finansowania PiS
30 grudnia Państwowa Komisja Wyborcza po raz trzeci zajmie się orzeczeniem Sądu Najwyższego w sprawie pieniędzy dla Prawa i Sprawiedliwości. Posiedzenie odbędzie się z inicjatywy przewodniczącego PKW. Sędzia Sylwester Marciniak obawia się pogłębienia chaosu przed wyborami prezydenckimi.
Państwowa Komisja Wyborcza odroczyła rozstrzygnięcie w sprawie pieniędzy dla Prawa i Sprawiedliwości. PKW zatrzymała postępowanie, bo podważa powołania sędziów zasiadających w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Sędziowie orzekli nie po myśli Komisji i nie po myśli obozu, który wyłonił pięciu jej członków.
– Po to jest decyzja sądu, żeby ją wykonać (mówiąc najkrócej) i PKW była do tego bezwzględnie zobowiązana, czego niestety nie wykonała – wskazała prof. Anna Łabno, konstytucjonalista z Akademii Tarnowskiej.
Po tym, jak PKW odmówiła wykonania orzeczenia Sądu Najwyższego, jej przewodniczący, sędzia Sylwester Marciniak, próbował w trybie obiegowym podjąć uchwałę w sprawie pieniędzy dla PiS. Decyzja ponownie nie zapadła, dlatego 30 grudnia odbędzie się posiedzenie Państwowej Komisji Wyborczej. Sędzia Sylwester Marciniak przypomniał, że PKW musi działać w granicach prawa. Podejmuje ona uchwały tylko w zakresie swoich ustawowych uprawnień.
„Kodeks wyborczy, w przeciwieństwie do innych ustaw, nie przewiduje podstawy prawnej do odroczenia lub zawieszenia postępowania w sprawach wyborczych” – podkreślił przewodniczący Komisji.
W tych słowach szef PKW wytknął członkom Państwowej Komisji Wyborczej wskazanym przez koalicję rządzącą działania niezgodne z prawem. W tym samym piśmie sędzia Sylwester Marciniak jednoznacznie ustawił się w opozycji do Ryszarda Kalisza, często udzielającego się ostatnio w mediach i równie chętnie próbującego rozstrzygać, kto w Polsce jest sędzią, a kto nim nie jest.
– W Polsce nie ma w tej chwili państwa prawnego. Zasada legalizmu nie obowiązuje – oceniła prof. Anna Łabno.
Kodeks wyborczy wskazuje, że Państwowa Komisja Wyborcza musi niezwłocznie wykonać orzeczenie Sądu Najwyższego. Dwukrotnie odmówiła już ona wykonania obowiązku, jaki nakłada na nią prawo.
– Państwowa Komisja Wyborcza pozwala sobie na działanie niezgodne z prawem, na dalekie przekroczenie swoich kompetencji. Ma obowiązek wykonać wyrok Sądu Najwyższego i kropka – powiedział Andrzej Duda.
Postawa komisji mnoży obawy przed nadchodzącymi wyborami. Zapisy ustawowe dalej wskazują, że o ważności głosowania przesądzi Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Prof. Mieczysław Ryba kreśli dwa możliwe scenariusze: pierwszy to wygrana kandydata Prawa i Sprawiedliwości, którą obecna większość może chcieć podważać, bo nie uzna werdyktu Sądu Najwyższego o ważności wyborów, zaś drugi to wygrana kandydata Platformy Obywatelskiej, na którą PiS zareaguje poprzez protesty wyborcze.
– Sąd Najwyższy wcześniej orzekł, że te dotacje się PiS należą, w związku z czym, jeśli tych dotacji nie dostali, to rzeczywiście zachwiało to całą kampanią wyborczą – mówił prof. Mieczysław Ryba.
Dlatego właśnie tak niebezpieczna jest decyzja Państwowej Komisji Wyborczej o nieuznawaniu sędziów. Pogłębia ona chaos, a co więcej – będzie prowadziła do sytuacji, w której jedna strona politycznego sporu nie uzna wyniku wyborów. Za podważaniem powołań sędziowskich pójdzie podważanie legitymacji prezydenckiej. Poseł Przemysław Czarnek z PiS nie ma wątpliwości, że PKW chce utrudnić kampanię kandydatowi, którego poparło PiS.
– Na kampanię trzeba realnie ok. 40 mln złotych. Oni to wiedzą, dlatego większość PKW, wbrew prawu, wbrew jakimkolwiek zasadom, blokuje pieniądze dla Prawa i Sprawiedliwości – zaznaczył polityk.
Pojawiła się propozycja ustawy incydentalnej. Zgłosił ją marszałek Sejmu, Szymon Hołownia. Trudno jednak oczekiwać, by prezydent ją podpisał – zwłaszcza, że jej zapisy przewidują kwestionowanie powołań sędziowskich.
TV Trwam News



