Szyderstwo z władzy?
Jeśli zastanawiamy się, z jakiego powodu kobiety nie brały udziału w
czynnym życiu politycznym oraz towarzyskim klasycznych Aten, to należy wziąć pod
uwagę i tę ewentualność, że chciano w ten sposób chronić kobiety przed chamami.
Takich było i jest wielu. Pewnie z tego także powodu w starożytnym Rzymie nawet
obalono ustrój monarchiczny po gwałcie na Lukrecji, dokonanym przez syna
Tarkwiniusza Pysznego, ostatniego króla, jeszcze szydzącego ze swojej ofiary,
słynącej z wierności małżeńskiej, ale dającej się zwieść straszliwym szantażem.
Dzisiaj kobiety zechciały wejść do polityki i z tego powodu regularnie
trzeba je chronić przed zwyczajnym chamstwem, posługującym się także
szyderstwem. Dość przypomnieć szydercze śmiechy i gesty Przewodniczącego
sejmowej komisji mającej zajmować się aferą hazardową. Bliższe przyjrzenie się
tej sprawie wskazuje, że szydzono z nas wszystkich, a także poseł Przewodniczący
w sposób szczególny szydził z samego siebie czy też z własnego, poważnego
urzędu.
Szydzono z nas wszystkich, których pani posłanka reprezentuje w parlamencie.
Szydził poseł Przewodniczący – także w imieniu swoich wyborców, skoro dopuścił
się swojego występku nie w swoim prywatnym życiu, ale sprawując zlecony mu przez
wyborców urząd. I czyż poseł nie szydził z samego siebie, jako polityka,
strażnika dobra społecznego, kiedy metodą szyderstwa próbował zniszczyć
posłankę, ścigającą – wbrew jego widocznym chęciom – złodziei społecznego
mienia? Ich okołoplecowe strefy – co komisja sejmowa ma ustalić – poseł próbował
przecież swoimi gestami chronić. Jeśli to przestępcze działanie zostanie
udowodnione, to już dzisiaj wiadomo, że próbowaliby oni zagarnąć społeczny
majątek nie z miłości do sztuki (planując kradzież np. "Mony Lisy") czy z
miłości do ryzyka, słabości do hazardu lub pięknych kobiet. W siermiężnych
czasach przekupni politycy prowadzą interesy z fałszerzami biletów tramwajowych,
"polepszaczami" stanu liczników samochodowych czy właścicielami "jednorękich
bandytów". Gdyby poseł Przewodniczący bronił szyderczym śmiechem Janosika lub
jakiegoś Arsena Lupina, jeszcze potrafilibyśmy tłumaczyć jego występy jako
zachowujące przynajmniej poziom polityka, chociaż upadłego. Kiedy jednak broni
się mocą najpoważniejszego państwowego urzędu Mirów, Zbychów i ich kumpli –
omawiających swoje "interesy" językiem spod budki z piwem – to odnosimy
wrażenie, że schodzi się na poziom, którego nawet skorumpowani politycy nie
powinni osiągać. Jeśli jednak ten fakt ma miejsce, to kpi się i szydzi z nas w
sposób szczególny. Gdybyśmy na tę fabułę natrafili w kinie, to już zaraz na
początku filmu zażądalibyśmy zwrotu pieniędzy za bilet.
Niezawodny z etyki Arystoteles – a za nim Tomasz z Akwinu – przypominają nam, że
szyderstwo jest najgorszą formą obelgi. Jeśli obelżywe słowa zawierają jeszcze
jakiś stopień uznania czy uszanowania wartości ofiary (bo traktuje się ją
przynajmniej na serio), to wyśmiewanie kogoś zakłada element całkowitej pogardy
i lekceważenia drugiej osoby. Mówi się jej: "Jesteś mniej niż zero". Oczywiście
dopuszczalne są żarty z innych (dość przypomnieć tzw. ironię Sokratesa, dzięki
której karcił on złe obyczaje) i samego siebie (wzorem może być św. Filip
Nereusz, golący brodę do połowy, a zamiast kwiatka noszący oset w kieszeni),
mających na celu właśnie uszanowanie drugiej i własnej osoby. Różnią się one
istotnie od szydzenia z innych czy z samego siebie, gdzie nie chodzi o dobro,
ale o zło. Nawet jeśli poseł Przewodniczący życzy sobie szydzić z samego siebie,
obywatele, jako prawdziwa władza państwa demokratycznego, nie mogą na to
pozwolić.
Marek Czachorowski
