Spór o wynik wyborów w Wenezueli
Prezydent Wenezueli, Nicolas Maduro, zgodził się na upublicznienie protokołów z niedzielnych wyborów prezydenckich. Od poniedziałku apelują o to: opozycja, wspólnota międzynarodowa, w tym UE, Stany Zjednoczone oraz kilkanaście państw Ameryki Łacińskiej.
W Wenezueli ludzie na ulicach domagają się tego, by każdy głos oddany w niedzielnych wyborów został poprawnie policzony. Skutki protestów są dramatyczne, bo oprócz masowych aresztowań są także ofiary śmiertelne. Wiele państw Ameryki Łacińskiej, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych ma poważne zastrzeżenia dotyczące wyników wyborów. Głośno mówią o podejrzeniu wyborczego fałszerstwa.
– Od poniedziałku coraz więcej krajów powtarza to samo wezwanie Stanów Zjednoczonych, że chcielibyśmy zobaczyć i upublicznić dane tabelaryczne. Społeczność międzynarodowa, w tym Stany Zjednoczone, traci cierpliwość w oczekiwaniu, aż wenezuelskie władze wyborcze ujawnią prawdę i opublikują pełne, szczegółowe dane dotyczące tych wyborów, aby wszyscy mogli je zobaczyć – powiedział Vedant Patel, zastępca rzecznika Departamentu Stanu USA.
Kwestia ta podnoszona była również w Waszyngtonie podczas sesji Organizacji Państw Amerykańskich.
– Nie bądźmy współwinni oszustwa. Niech region nie będzie obojętny na wolę ludu wyrażoną w niedzielę 28 lipca. Nie podtrzymujmy tej farsy – akcentowała Diana Mondino, minister spraw zagranicznych i wyznań Argentyny.
Nicolas Maduro w dalszym ciągu utrzymuje, że wybory odbyły się zgodnie z prawem. Uważa się za ich zwycięzcę. Po wielu naciskach zgodził się jednak ujawnić protokoły z lokali wyborczych.
– Jestem gotowy przedstawić akta ze 100 procent komisji wyborczych – wskazał Nicolas Maduro, wenezuelski dyktator.
W ich prawdziwość nie wierzy opozycja, której wenezuelski dyktator zarzucił chęć nielegalnego przejęcia władzy w kraju.
TV Trwam News



