fot. PAP/Leszek Szymański

Spór o wybory prezydenckie

Małgorzata Kidawa-Błońska zawiesza kampanię i wzywa do bojkotu wyborów. Inni opozycyjni kandydaci nie spieszą się, by pójść w ślady Koalicji Obywatelskiej. Opozycja jest mocno podzielona. Naciska jednak na przełożenie wyborów. PiS decyzję chce podjąć po świętach, ale podkreśla, że nikt nie będzie igrał ze zdrowiem Polaków.

Małgorzata Kidawa-Błońska wyszła przed szereg.

– Zawieszam moją kampanię wyborczą – poinformowała kandydatka Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wezwała także do bojkotu wyborów.

– Musi być bardzo mocny apel nas wszystkich – Polek i Polaków – z apelem o przełożenie tych wyborów, a jeżeli nie, to nie ma nic innego jak bojkot – wskazała.

Opozycja – już w sprawie tarczy antykryzysowej – była podzielona. I te podziały nie słabną, co pokazuje choćby reakcja Ludowców.

Marek Sawicki, poseł PSL, przywołał tutaj słowa Grzegorza Schetyny, który nie wykluczył zmiany kandydata na prezydenta w Koalicji Obywatelskiej.

Także ubiegający się o fotel prezydenta Szymon Hołownia powiedział, że wszyscy kandydaci na opozycji rozpoczęli ostrą walkę.

– Dwóch z nich postanowiło w międzyczasie zawiązać swój pakt, swój sojusz i grać przede wszystkim na siebie. Na swoje przywództwo, nie w Polsce, ale w swoich partiach, które mają wygrać w 2023 roku – wskazał.

Nikt na opozycji nie chce, by wybory odbyły się 10 maja.

Prof. Mieczysław Ryba przyznał, że to termin korzystny dla Andrzeja Dudy, a jesień może być już korzystna dla opozycji.

– Bo na przykład jakaś fala kryzysu gospodarczego się po świecie rozleje – wskazał.

Trwa przeciągnie liny. PiS wrzuciło do tarczy antykryzysowej poprawkę zmieniającą Kodeks wyborczy. Umożliwia ona między innymi głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie.

– Dla was najważniejszy jest tylko interes wyborczy. Dlatego tak usilnie bronicie się przed stanem klęski żywiołowej – podkreślił Borys Budka, przewodniczący PO.

Koalicja Obywatelska przekonuje, że nie można wprowadzać istotnych zmian do Kodeksu wyborczego na pół roku przed zarządzeniem wyborów. PiS stawia pytanie o to, jakie zmiany są istotne.

– Zmiany techniczne, organizacyjne, jak najbardziej można wprowadzić, i co więcej, tak już się stało – zaznaczył wiceminister infrastruktury Marcin Horała.

Lewica ma pretensje i do PiS-u, i do Koalicji Obywatelskiej.

Decyzja w sprawie terminu wyborów wciąż nie zapadła. Poseł Przemysław Czarnek tłumaczy jednak, że nikt nie będzie igrał ze zdrowiem obywateli.

– Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, nikt nikogo nie będzie prowadził na wybory, tylko trzeba będzie podejmować decyzje dotyczące na przykład stanów nadzwyczajnych – powiedział.

Ale decyzja o tym, co dalej, ma zapaść po świętach.

TV Trwam News

 

drukuj