Spór o wybory prezydenckie
Małgorzata Kidawa-Błońska zawiesza kampanię i wzywa do bojkotu wyborów. Inni opozycyjni kandydaci nie spieszą się, by pójść w ślady Koalicji Obywatelskiej. Opozycja jest mocno podzielona. Naciska jednak na przełożenie wyborów. PiS decyzję chce podjąć po świętach, ale podkreśla, że nikt nie będzie igrał ze zdrowiem Polaków.
Małgorzata Kidawa-Błońska wyszła przed szereg.
– Zawieszam moją kampanię wyborczą – poinformowała kandydatka Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich Małgorzata Kidawa-Błońska.
Wezwała także do bojkotu wyborów.
– Musi być bardzo mocny apel nas wszystkich – Polek i Polaków – z apelem o przełożenie tych wyborów, a jeżeli nie, to nie ma nic innego jak bojkot – wskazała.
Opozycja – już w sprawie tarczy antykryzysowej – była podzielona. I te podziały nie słabną, co pokazuje choćby reakcja Ludowców.
Dokładnie tak jak chciał, Grzegorz.
— Marek Sawicki (@SawickiMarek) March 29, 2020
Marek Sawicki, poseł PSL, przywołał tutaj słowa Grzegorza Schetyny, który nie wykluczył zmiany kandydata na prezydenta w Koalicji Obywatelskiej.
Także ubiegający się o fotel prezydenta Szymon Hołownia powiedział, że wszyscy kandydaci na opozycji rozpoczęli ostrą walkę.
– Dwóch z nich postanowiło w międzyczasie zawiązać swój pakt, swój sojusz i grać przede wszystkim na siebie. Na swoje przywództwo, nie w Polsce, ale w swoich partiach, które mają wygrać w 2023 roku – wskazał.
Nikt na opozycji nie chce, by wybory odbyły się 10 maja.
Prof. Mieczysław Ryba przyznał, że to termin korzystny dla Andrzeja Dudy, a jesień może być już korzystna dla opozycji.
– Bo na przykład jakaś fala kryzysu gospodarczego się po świecie rozleje – wskazał.
Trwa przeciągnie liny. PiS wrzuciło do tarczy antykryzysowej poprawkę zmieniającą Kodeks wyborczy. Umożliwia ona między innymi głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie.
– Dla was najważniejszy jest tylko interes wyborczy. Dlatego tak usilnie bronicie się przed stanem klęski żywiołowej – podkreślił Borys Budka, przewodniczący PO.
Koalicja Obywatelska przekonuje, że nie można wprowadzać istotnych zmian do Kodeksu wyborczego na pół roku przed zarządzeniem wyborów. PiS stawia pytanie o to, jakie zmiany są istotne.
– Zmiany techniczne, organizacyjne, jak najbardziej można wprowadzić, i co więcej, tak już się stało – zaznaczył wiceminister infrastruktury Marcin Horała.
Lewica ma pretensje i do PiS-u, i do Koalicji Obywatelskiej.
Kilka godzin temu kierowałem te słowa do PiS. Teraz powtórzę je, tym razem do Platformy. Panie i panowie z Platformy, zagłosowaliście za ustawą, która łamie prawo. Podnieśliście rękę za tym, żeby wybory odbyły się w trakcie epidemii. Jeśli tak się stanie, będzie to wasze dzieło. https://t.co/Z9i1E5HMMB
— Adrian Zandberg (@ZandbergRAZEM) March 28, 2020
Decyzja w sprawie terminu wyborów wciąż nie zapadła. Poseł Przemysław Czarnek tłumaczy jednak, że nikt nie będzie igrał ze zdrowiem obywateli.
– Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, nikt nikogo nie będzie prowadził na wybory, tylko trzeba będzie podejmować decyzje dotyczące na przykład stanów nadzwyczajnych – powiedział.
Ale decyzja o tym, co dalej, ma zapaść po świętach.
TV Trwam News



