Spór o biogazownię w gminie Puck. Mieszkańcy obawiają się o środowisko, zdrowie i przyszłość swojego regionu
W gminie Puck rośnie napięcie wokół planowanej budowy biogazowni. Inwestycja miałaby powstać na trzech działkach położonych w Obszarze Chronionego Krajobrazu Doliny Rzeki Płutnicy. Mieszkańcy obawiają się o środowisko, zdrowie i przyszłość swojego regionu.
19 grudnia 2024 roku Wójt Gminy Puck poinformował w Biuletynie Informacji Publicznej o wszczęciu postępowania administracyjnego dotyczącego budowy biogazowni rolniczej. Inwestycja miałaby powstać na trzech działkach położonych w Obszarze Chronionego Krajobrazu Doliny Rzeki Płutnicy.
– Nie możemy powstrzymać budowy tej instalacji, jeżeli wszystko będzie zgodnie z przepisami i normami prawa. Natomiast gdyby jakieś nieprawidłowości pojawiły się już po budowie tej instalacji, są do tego odpowiednie organy, służby, aby egzekwować zapisy pozwoleń na budowę, czy też prowadzenia takiej działalności – wskazał wójt gminy Puck, Marcin Nikrant.
Decyzja była zaskoczeniem dla mieszkańców przyznaje sołtys i prezes Koła Gospodyń Wiejskich w Werblini, Beata Frank Makówka. Już sama lokalizacja wzbudziła poważne obawy mieszkańców. Planowana biogazownia miałaby znajdować się zaledwie 740 metrów od najbliższych domów, w pobliżu rzek i kanałów uchodzących do Zatoki Puckiej.
– Będzie to zagrażać nie tylko systemowi puckich błot i obszaru chronionego rzeki Putnicy, ale także będzie zagrażać naszej Zatoce Puckiej, a dalej oczywiście Zatoką Pucką pójdzie do morza. Położenie tej budowy byłoby zbyt blisko siedzib ludzkich, ludzkich zabudowań. Mieszkańcy nie wyrażają zgody na budowę tej biogazowni w tym właśnie miejscu – zaznaczyła Beata Frank Makówka.
Mieszkańcy mieli też trudności z uzyskaniem dokumentacji dotyczącej inwestycji. Po wielu próbach udało się. Wiceprezes Koła Gospodyń Wiejskich i mieszkaniec Werblini, Kacper Ceynowa, zwraca uwagę na brak dialogu w tej sprawie.
– Chcielibyśmy bardzo, żeby inwestor oraz organ prowadzący wprowadzili jakiś dialog społeczny, konsultacje społeczne czy jakkolwiek spróbowali się po ludzku, jak człowiek z człowiekiem skonsultować z mieszkańcami, jak oni widzą biogazownię w naszym terenie – podkreślił Kacper Ceynowa.
Kolejny niepokój budzi kwestia transportu biomasy. Jedyna możliwa trasa prowadzi przez miejscowość Werblinia, a lokalne zasoby odpadów rolniczych mogą okazać się niewystarczające do zasilania biogazowni o takiej mocy. To rodzi podejrzenia, że biomasa mogłaby być sprowadzana spoza powiatu, a nawet województwa. Mieszkańcy i lokalne stowarzyszenia obawiają się, że ich rolniczo-turystyczny region mógłby stać się miejscem przetwarzania odpadów biodegradowalnych na dużą skalę. To – jak podkreślają – oznaczałoby degradację środowiska, spadek wartości nieruchomości i ryzyko dla zdrowia.
– Co będzie, jeśli taka biogazownia powstanie? Na pewno nikogo to nie zachęci do tego, żeby dalej się tu osiedlać. Mamy się przesiedlić, sprzedać. Kto kupi od nas ziemię? Co z naszym całym majątkiem, naszą ciężką pracę, który włożyliśmy w nasz dobytek? – zwróciła uwagę Angelika Zielke, mieszkanka Werblini.
Ekspertyza przygotowana przez biegłego z zakresu ochrony przyrody potwierdza zagrożenia wynikające z lokalizacji inwestycji.
– Zastrzeżenia mamy bardzo poważne co do miejsca lokalizacji tego przedsięwzięcia. Po pierwsze jest to chroniony teren, po drugie przepływa tam rzeka Płutnica – podkreślił prezes Stowarzyszenia „Czyste Pobrzeże Kaszubskie” i mieszkaniec Łebcza, Paweł Licau.
– Są obawy, że ten substrat, który będzie wydzielany, będzie spływał prosto do rzeki Płutnicy i w następstwie do Zatoki Puckiej. Także w tym miejscu uważamy, że ta inwestycja nie powinna powstać – wskazał Paweł Licau.
Mieszkańcy podkreślają, że nie są przeciwni budowie biogazowni jako takiej. Sprzeciw budzi jedynie jej lokalizacja. Wskazują przy tym na przykłady z krajów Europy Zachodniej, gdzie obowiązują rygorystyczne normy dotyczące odległości, hałasu i zapachów. Tymczasem w Polsce brak takich regulacji pozwala inwestorom i lokalnym włodarzom działać bez ograniczeń – nawet na terenach chronionych.
TV Trwam News



