fot. PAP/Rafał Guz

Spacer śladami warszawskiej reprywatyzacji

Noakowskiego 16, Mokotowska 63, Krakowskie Przedmieście 83 czy Łochowska 38 – to tylko niektóre z przykładów nieruchomości, wobec których doszło do rażących nieprawidłowości reprywatyzacyjnych. O skutkach tzw. dzikiej reprywatyzacji, w ramach prezentacji raportu z działalności komisji, przypomniał w czwartek przewodniczący komisji Sebastian Kaleta.

Komisja weryfikacyjna przez ponad dwa lata badała stan prawny 1300 nieruchomości. W większości przypadków proces reprywatyzacji nie był kontrolowany przez państwo. Dochodziło do ignorowania wewnętrznych dokumentów i opinii stwierdzających, że danej reprywatyzacji przeprowadzić nie można.

Jak podkreślił przewodniczący komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta, za zaniedbania odpowiada prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, jej zastępcy oraz kierownictwo stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomości. Sztandarowym przykładem jest kamienica położona przy Noakowskiego 16.

– Ta nieruchomość była przedmiotem szmalcownictwa po wojnie i ta nieruchomość trafiła w ręce rodziny Hanny Gronkiewicz-Waltz – powiedział Sebastian Kaleta.

Była prezydent stolicy nigdy jednak nie pojawiła się na przesłuchaniach komisji weryfikacyjnej w sprawie Noakowskiego 16 ani też Mokotowskiej 63. To właśnie ta kamienica jest modelowym przykładem dzikiej reprywatyzacji – mówił minister Sebastian Kaleta.

– Kamienica warta 60 mln zł po prostu trafiła w ręce osób trzecich, rzekomo wbrew opinii władz miasta. I to jest jedno z ważnych pytań do Hanny Gronkiewicz-Waltz – jak realnie było? – pytał przewodniczący komisji weryfikacyjnej.

Jeszcze innym przykładem dzikiej reprywatyzacji są kamienice przy Krakowskim Przedmieściu 81 i 83 oraz kamienice od strony Senatorskiej 7 i 9. Kamienice te po II wojnie światowej zostały całkowicie zniszczone, a następnie siłami warszawiaków odbudowane.

– Wydawać by się mogło, że skoro wspólnymi siłami kamienica była odbudowana, właściciele nie byli w stanie tego rodzaju operacji przeprowadzić, to takich reprywatyzacji być nie powinno. Jednak do nich doszło i to w sytuacji, w której nabyto roszczenia za 80 tys. zł. do jednej z tych kamienic – zaznaczył Sebastian Kaleta.

Jak powiedział przewodniczący komisji weryfikacyjnej, w wielu przypadkach nie powinno nigdy dojść do reprywatyzacji, na której ucierpieli lokatorzy. Przykładem jest kamienica przy Łochowskiej 38. Tu decyzja reprywatyzacyjna wydana została przez stołeczny ratusz na osobę, która zmarła w 1949 r.

To klasyczny przypadek wykorzystania funkcji kuratora do tego, by wzbogacić się na majątku miasta – podkreślił poseł Paweł Lisiecki.

– Ta osoba w momencie ustanawiania kuratora miałaby już 128 lat, dzisiaj już 140 i na tę osobę, która nie żyła, zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego oraz zwrot tej nieruchomości – wskazał Paweł Lisiecki.

Decyzja ta odbiła się na lokatorach, którzy dziś za wszelkie remonty w rozpadającej się kamienicy muszą płacić z własnej kieszeni.

– Na swój koszt robiłam łazienkę, więc mnie to mieszkanie sporo kosztowało. Administracja mi nic nie dopłacała, wszystko robiłam na swój koszt, nawet rury – mówiła pani Anna, lokatorka Łochowskiej 38.

Dla takich osób jak pani Anna czy inni lokatorzy, którzy doznali jakiejkolwiek szkody ze względu na reprywatyzację, komisja weryfikacyjna zabezpieczyła już 12 mln zł. Pieniądze te powinno poszkodowanym wypłacić miasto, jednak tego nie zrobiło. Komisja planuje przenieść te środki na specjalny fundusz reprywatyzacji, z którego to rząd wypłacałby odszkodowania i zadośćuczynienia poszkodowanym.

W ocenie prof. Jakuba Steliny, prawnika, to dobry pomysł.

– Chciałoby się, żeby to wszystko było załatwione, tak jak powinno być załatwione, tzn. przez wyrównanie krzywd, aby przywrócić stan zgodny z prawem. Natomiast, jeżeli jest to niemożliwe, to podejmuje się jakieś środki zastępcze. Wydaje się, że samo dążenie do tego, żeby w jakiś sposób przywrócić poczucie sprawiedliwości jest bardzo dobre – powiedział prof. Jakub Stelina.

TV Trwam News/RIRM

drukuj