fot. PAP

Śledztwo dziennikarzy „wSieci”

Reporterskie śledztwo dziennikarzy „wSieci” dotyczące tzw. afery taśmowej prowadzi do majora BOR i w konsekwencji – do Rosjan.

Z kolei tygodnik „Wprost”, który opublikował nagrania za ich autora podaje tajemniczego biznesmena. „wSieci” przywołuje w całej tej sprawie przestępcze powiązania redaktora naczelnego „Wprost”.

W tle całej afery ścierają się polityczne motywy PSL i prezydenta Bronisława Komorowskiego. Według dziennikarzy to właśnie ta mieszanka doprowadziła do wybuchu i ujawnienia nagrań kompromitujących ekipę Donalda Tuska. Z ustaleń śledztwa „wSieci” wynika, że to oficer BOR miał stać za nagrywaniem najważniejszych polityków w państwie.

Reporterzy wymieniają cała listę zbiegów okoliczności i śladów prowadzących do tych, którzy na aferze podsłuchowej zyskują najbardziej – mówi redaktor tygodnik „wSieci” Michał Karnowski.

Idziemy tropem osoby, która te materiały do redakcji tego tygodnika przyniosła tj. Piotr Nisztor. Pokazujemy jego powiązania z funkcjonariuszem BOR-u, który według naszych informatorów był osobą bezpośrednio nagrywającą, ale oczywiście to są te ustalenia jakby bezpośrednie, bo wcale nie jest powiedziane, że te taśmy (na to wszystko w tej chwili wskazuje) nie wyszły gdzieś poza tych, którzy nagrań tych dokonali i są w tej chwili w dyspozycji jakiegoś potężnego ośrodka biznesowego czy też wywiadowczego, który coś próbuję uzyskać od rządu. Pewnie toczą się niestety jakieś zakulisowe gry, negocjacje, szantaże; możemy się takich rzeczy spodziewać. Pokazujemy, że nie mogli w tym nie maczać palców Rosjanie czy służby rosyjskie – zaznacza Michał Karnowski.

Redaktor Karnowski, dodał, że istnieje obawa, że cała ta afera może być próbą wewnętrznego przesilenia władzy. Premiera Donalda Tuska może zastąpić ktoś z otoczenia prezydenta Bronisława Komorowskiego, a to dla Polski nie oznacza zmian na lepsze – dodał dziennikarz.

RIRM

drukuj