fot. PAP/EPA

Silna eksplozja w centrum Tel Awiwu

Jedna osoba zabita, a 10 zostało rannych w porannej eksplozji w Tel Awiwie. Miasto miało zostać zaatakowane przez drony, których nie wykryły radary. Do przeprowadzenia ataku przyznali się rebelianci Huti.

W nocy doszło do silnego wybuchu w Tel Awiwie. Chwilę po zdarzeniu na ulicach miasta pojawiły się wozy strażackie, ambulanse i pojazdy policyjne.

Na miejsce przybył personel ratunkowy, w tym eksperci od usuwania bomb, którzy nadal pracują, aby zbadać, co dokładnie się wydarzyło – mówił Dean Elsdunne, rzecznik izraelskiej policji.

Oświadczenie wydało izraelskie wojsko. Przekazało w nim, że prowadzi dochodzenie pod kątem ataku dronów, których nie wykryły radary.

„Wstępne dochodzenie wskazuje, że eksplozja w Tel Awiwie była spowodowana upadkiem celu powietrznego i nie włączyły się żadne syreny” – poinformowały Siły Zbrojne Izraela.

Do eksplozji doszło kilka godzin po tym, jak izraelskie wojsko potwierdziło, że zabiło dowódcę Hezbollahu wspieranego przez Iran. Do ataku przyznali się rebelianci Huti. Jak stwierdził rzecznik Huti „to gest solidarności z Palestyną”.

Operację przeprowadzono przy użyciu nowego statku bezzałogowego o nazwie „Jaffa”, zdolnego ominąć systemy obrony powietrznej wroga i będącego niewykrywalnym przez radary. Operacja pomyślnie osiągnęła swoje cele – zaznaczył Jahja Sari, rzecznik Huti.

W wyniku ataku zginął mężczyzna. Jego ciało policja znalazła w mieszkaniu. Co najmniej 10 osób zostało rannych.

TV Trwam News

drukuj