fot. arch. E.Błasik

„Sieci”: Jak komisja Millera wrobiła gen. Błasika

Fragmenty zapisów z ostatniego posiedzenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, badającej przyczyny katastrofy w Smoleńsku, opublikował tygodnik „Sieci”. Z tekstu wynika, że nie wiadomo, kto rozpoznał na nagraniach z kabiny samolotu głos dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika.

Chodzi o posiedzenie z 25 lipca 2011 r., na którym tzw. komisja Millera przyjęła raport końcowy. Przyjęcie raportu było poprzedzone dyskusją, do zapisu której dotarł tygodnik. Czytamy m.in.:

X: Na jakiej podstawie możemy stwierdzić, że kiedy generał Błasik był w kabinie?

Maciej Lasek: Na podst … tutaj jest później, jest to dalej…

X: To jest dalej, ale ta podstawa jest wątpliwa.

Z zapisów z posiedzenia wynika – według tygodnika – że członkowie komisji nie mieli pewności, iż generał Błasik był w kabinie w momencie katastrofy. Jak zaznaczono, mimo to w raporcie końcowym znalazło się stwierdzenie, że „w krytycznym momencie przebywał w kokpicie dowódca Sił Powietrznych”.

Według członków komisji głos gen. Błasika rozpoznał tłumacz, pułkownik Wiesław Kędzierski. On sam zeznał w postępowaniu prokuratorskim, że rozpoznał na jednym z nagrań głos generała, ale nie uczestniczył w identyfikacji.

Autor tekstu Marek Pyza zaznacza, że z zapisów wynika też, że w lotnictwie wojskowym nie obowiązywała zasada „sterylnego kokpitu”, zabraniająca osobom postronnym wchodzenia do kabiny w czasie lotu.

„Dyskusja ekspertów, którzy mają wyjaśnić śmierć państwowej elity, wygląda na farsę. Do ostatnich minut toczone są absurdalne spory, jak zapisać w raporcie to, czym nas karmiono przez długie miesiące, a co nie daje się udowodnić. Przyznają to sami członkowie KBWLLP. Mimo to założone przez nich na początku tezy – wina załogi i naciski ze strony gen. Błasika – zostają podtrzymane, choć nic tu nie trzyma się kupy” – ocenia Marek Pyza.

wsieciprawdy.pl/RIRM

drukuj