Sąd knebluje obrońców życia
Redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego” ks. Marek Gancarczyk i
wydawca tygodnika, czyli archidiecezja katowicka, mają przeprosić Alicję Tysiąc
i zapłacić jej 30 tys. odszkodowania. Sąd Apelacyjny w Katowicach orzekł
wczoraj, że naruszono dobra osobiste kobiety, podtrzymał tym samym wyrok sądu
okręgowego z września 2009 roku. – Trudno nam się zgodzić z tym wyrokiem.
Dlaczego sąd każe nam przeprosić za coś, czego nie napisaliśmy – powiedział tuż
po rozprawie ks. Gancarczyk.
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Tkocz podkreśliła, że
„chrześcijaństwo jest religią miłości i taki też powinien być język, jakim
powinni posługiwać się autorzy katolickiego tygodnika”. Tymczasem – uznał sąd –
posługiwali się „językiem nienawiści”. Pozwani w drugim numerze „Gościa
Niedzielnego” po dniu uprawomocnienia się wyroku na swój koszt powinni zamieścić
na trzeciej stronie wydrukowany normalnie stosowaną w druku czcionką następujący
tekst przeprosin: „Archidiecezja katowicka w Katowicach jako wydawca i Marek
Gancarczyk jako redaktor naczelny tygodnika 'Gość Niedzielny’ przepraszają panią
Alicję Tysiąc za bezprawne porównanie jej do hitlerowskich zbrodniarzy
odpowiedzialnych za morderstwa w obozie Oświęcim-Brzezinka oraz za męczeństwo
Żydów w gettach. Archidiecezja katowicka w Katowicach jako wydawca i Marek
Gancarczyk jako redaktor naczelny tygodnika 'Gość Niedzielny’ wyrażają
ubolewanie, że przez bezprawne naruszenie dóbr osobistych pani Alicji Tysiąc i
używanie języka nienawiści wyrządzili jej ból oraz krzywdę”. „Gość Niedzielny”
nie kryje rozgoryczenia wyrokiem sądu apelacyjnego.
– Trudno nam zgodzić się
z tym wyrokiem. Dlaczego sąd każe nam przeprosić za coś, czego nie napisaliśmy –
wielokrotnie o tym mówiliśmy. Trudno również zgodzić się z tym, by nie można
było aborcji nazywać zabijaniem człowieka. Oraz z tym, aby te nasze teksty były
określane jako mowa nienawiści – powiedział ks. Gancarczyk. Uważa, iż nie jest
prawdą, jakoby w felietonie „Siła przyzwyczajenia” porównał Alicję Tysiąc do
hitlerowskich zbrodniarzy. Jego zdaniem, to, co przedstawił sąd I instancji,
było jedynie kompilacją krótkich cytatów, które sąd wybrał z wielu artykułów
publikowanych w „GN”. Powstał z tego jakby nowy tekst, który nigdy w „Gościu
Niedzielnym” się nie ukazał.
Jak tłumaczy ks. Gancarczyk, celem krytyki jego
gazety nie była Alicja Tysiąc, ale wyrok Trybunału w Strasburgu. „GN” nie
zgodził się z oceną, że sprawa zakończona korzystnym dla Tysiąc wyrokiem
Trybunału strasburskiego dotyczyła tylko braku procedur odwoławczych w polskim
prawie. Tygodnik zakwestionował także sentencję wyroku w punkcie mówiącym o tym,
że określenie początku ludzkiego życia i – co za tym idzie – jego prawna ochrona
to sprawa światopoglądu katolickiego. Wyrok ostro skrytykowali obrońcy
życia.
– To bardzo niepokojąca wiadomość dla tych, którzy chcieliby mówić
prawdę o ważnych społecznie rzeczach. To przypomina mi złe czasy, kiedy ludzie
byli karani tylko za to, że mówili prawdę – komentuje Mariusz Dzierżawski z
Fundacji Pro – Prawo do Życia. – Aborcja jest morderstwem. Kto dopuszcza się
morderstwa, jest mordercą. Ruch aborcyjny wywodzi się z rasizmu, eugeniki,
nazizmu. Wszelkie porównania holocaustu i jego sprawców do dzieciobójstwa
przedurodzeniowego i tych, którzy się go dopuszczają, są uzasadnione – mówi
Joanna Najfeld, publicystka. – Dziwi mnie, że sędzia sądu państwowego poucza
kapłana Kościoła katolickiego, jakiego języka ma używać. Kiedy jednak słyszę, że
ksiądz Gancarczyk posługiwał się językiem nienawiści, to przypomina mi się
straszny czas stanu wojennego, kiedy o to samo oskarżano ks. Jerzego
Popiełuszkę. Jestem głęboko zasmucony tym wyrokiem. Obawiam się, że pewna część
wymiaru sprawiedliwości może być wykorzystana do zamknięcia ust obrońcom życia
człowieka – twierdzi dr Antoni Zięba, wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów
Obrony Życia.
Jak zapewnił nas ks. Gancarczyk, będzie czekał na pisemne
uzasadnienie wyroku i wtedy podejmie decyzję, czy składać skargę kasacyjną do
Sądu Najwyższego.
Anna Ambroziak
