Rząd D. Tuska zapowiada negocjacje z Ukrainą ws. kryzysu żywnościowego i protestu rolników
Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, zapowiedział negocjacje z Kijowem w sprawie rozwiązania kryzysu żywnościowego i protestu rolników. Prezydent Ukrainy zaproponował spotkanie premierowi Donaldowi Tuskowi. W środę polscy rolnicy ponownie wyjechali na drogi w całym kraju. Będą protestować, dopóki ich postulaty nie zostaną spełnione.
To znak sprzeciwu i determinacji rolników, którzy oczekują konkretnych rozwiązań wobec napływu ukraińskich plonów do Polski. Nie chodzi tylko o zboże, ale również o drób, nabiał i owoce miękkie.
– Z samej tylko Ukrainy w okresie od 1 stycznia do 30 listopada tamtego roku zostało sprowadzone ponad 60 tysięcy ton maliny – mrożonej, świeżej, deserowej, w różnej postaci – mówił Sebastian Huber, plantator malin, uczestnik protestu rolników.
To prawie tyle, ile wynosi produkcja w Polsce. Rolnicy deklarują, że nie zakończą protestów, dopóki ich postulaty nie zostaną spełnione.
– Jest to zatrzymanie importu towarów z Ukrainy, wzmożenie kontroli jakościowej towarów rolno-spożywczych, które do nas wpływają. Drugim postulatem jest wycofanie się z Zielonego Ładu – wskazywał Sylwester Dziewulski, rolnik, organizator protestu na drodze Via Carpatia.
Przed rządem spore wyzwanie, bo jeśli chce zakończyć protesty, musi negocjować nie tylko z Ukrainą, ale także z Komisją Europejską – zarówno w sprawie ukraińskiego importu, jak i Zielonego Ładu.
„Nasz przedstawiciel nie popiera tych rozwiązań. Minister Serafin będzie głosował przeciwko otwartości na granicy polsko-ukraińskiej. (…) Wprowadziliście embargo, którego my przecież nie zmieniliśmy. (…) Ono niestety jest nieskuteczne, dlatego wzmożyliśmy kontrolę na granicy” – tłumaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier zapowiedział umowę bilateralną z Ukrainą. Z kolei prezydent Wołodymyr Zełenski zaprosił premiera Donalda Tuska na spotkanie na granicy polsko-ukraińskiej w ciągu najbliższych trzech dni.
„Każdy zrozumie, że Ukraina nie może pogodzić się z tym, co się dzieje na granicy między naszymi państwami. A tym bardziej z tym, że zaczęły się tam pojawiać jawne hasła proputinowskie. To niedobre i antysolidarne” – ocenił prezydent Ukrainy.
Chodzi o plakat na jednym z ciągników w Gorzyczkach, w województwie śląskim. „Putin, zrób porządek z Ukrainą i Brukselą i z naszymi rządzącymi” – napisano na białym banerze zawieszonym tuż obok flagi Związku Sowieckiego.
I serio nie znalazł się ani jeden rolnik, który by temu prowokatorowi zerwał ten baner❓ pic.twitter.com/XisCJIWnAo
— Łukasz Bonzel (@Lukasz_Bonzel) February 20, 2024
Prorządowe media próbowały wykorzystać okazję, by tym jednym zdjęciem zdyskredytować cały protest rolników. Cel jest oczywisty – zauważył dr Aleksander Kozicki, politolog.
– Deprecjonowanie środowisk rolniczych oznacza to, że żadnych rozmów nie będzie, ponieważ z ludźmi, którzy nie są wiarygodni, rozmów się nie prowadzi – argumentował dr Aleksander Kozicki.
Najprawdopodobniej była to jednak celowa prowokacja.
„Prowokacja, ale może oparta na głupocie” – skomentował na antenie Radia ZET koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak.
Protestują bowiem nie tylko rolnicy z Polski, ale z całej Europy, nawet na jej drugim końcu. W środę protestowano również w Madrycie, stolicy Hiszpanii. Granicę z Ukrainą blokują także węgierscy rolnicy. Wcześniej protesty odbywały się m.in. w Niemczech, we Francji, w Belgii i w Holandii.
TV Trwam News



