Rozbrykana rodzinka, czyli Osetia za Kosowo
Orzeł i reszka
Relacje między silnymi krajami aktywnie uczestniczącymi w polityce międzynarodowej przypominają stosunki w rozbrykanej rodzince. Patriarchalny wujek Sam z Ameryki uważa, że wszystko jest jego, że on jest najważniejszy i każdy musi go słuchać. Przymilny kuzyn Misza nie może się pogodzić z utratą części włości, ale łupieżcza natura daje o sobie znać i zręcznie wykorzystuje każdą sytuację, by odrobić straty. Niekiedy śmieszny, niekiedy fircykowaty stryj Nicolas nie widzi, iż jego Marianna to resztki dawnej świetności. Zacna ciocia Angela cierpi na amnezję, chce rządzić na całej ulicy i zapomina o lekcji z przeszłości – do czego doprowadziły zbrodnie jej ukochanej Teutonii. Za to dziadunio z Pekinu o kamiennej twarzy zakasował wszystkich wystawnymi igrzyskami. Przy okazji przypomniał rodzinie na całym świecie, że jest niedoceniany i teraz on chce być dopuszczony do kontroli rodzinnych funduszy.
I członkowie rodzinki gderają, obgadują się, kłócą się i godzą. Zawierają sojusze jedni przeciwko drugim, wyświadczają „drobne” przysługi, niekiedy robią świństwa i złośliwości, targują i handlują. W swoich grach i zabawach wykorzystują tych biednych i ubogich krewnych, którzy dają się wykorzystywać i którym niekiedy rzucają resztki z pańskiego stołu. Kuzyn Misza musiał przełknąć gorzką pigułkę o nazwie Kosowo. Teraz oczekiwał rekompensaty. Wujek Sam, który się szykuje do trudnych rozmów z dziadkiem z Pekinu, postanowił mu wynagrodzić stratę i dał przyzwolenie na „uporządkowanie” spraw na Kaukazie. W końcu chodzi o ropę cenniejszą niż pokój. Do akcji został użyty porywczy Micheil Saakaszwili, który myślał, że jest „nie do ruszenia”, bo ma doradców od wuja Sama, i aż się palił, by uderzyć na rebeliantów w separatystycznej Osetii Południowej. Niestety, mylnie sądził, iż kuzyn Misza nie podejmie działań odwetowych w czasie trwania igrzysk u dziadka w Pekinie. Wpadł w pułapkę, która doprowadziła do pozornie groźnego konfliktu w całej rodzinie.
Saakaszwili wywołał burzę w regionie, ponieważ mógł liczyć na pomoc wuja Sama, który dał przyzwolenie także ze względu na rozrywkę w najbliższej rodzinie. Niedługo w jego firmie odbędą się wybory prezesa, a kryzys kaukaski preferuje bardziej wojowniczego i bliskiego sercu obecnego prezesa kandydata na schedę po nim. Dziadek z Pekinu jest bardzo zadowolony, bo działania „Porywczego” na Kaukazie, rozpoczęte w dniu inauguracji igrzysk, przysłoniły kłopotliwą dla niego sprawę Tybetu. Stryj Nicolas, a zwłaszcza ciocia Angela wspierająca kuzyna Miszę (do którego już tradycyjnie ma ogromną słabość), zyskała jego wymierną wdzięczność nadającą się znakomicie do wykorzystania w jej rozgrywce o władzę nad całą ulicą. Kuzyn Misza ma największe powody do zadowolenia: uświadomił całej rodzinie, że należy się z nim liczyć i nie pozwoli na wybryki watażków w „swojej” dzielnicy.
Jaki morał dla nas wynika z tej przypowieści? Kaukaska lekcja stanowi poważne ostrzeżenie: z historii wiemy, że wielcy umieją się dogadać kosztem mniejszych i Jałta bis jest całkiem możliwa. Dlatego, po pierwsze, nie można do spraw o fundamentalnym znaczeniu dla naszego bezpieczeństwa podchodzić emocjonalnie. Po drugie, nie będąc pełnoprawnym członkiem rodzinki, nie można się zachowywać, jakby się nim było, bo przyjdzie słono za to zapłacić. Chyba że ma się coś, czego inni nie mają, a jest to potrzebne, ale czy my to mamy? Po trzecie, trzeba mieć lepszą taktykę w stosunkach z posiadającymi ogromne wpływy „krewnymi”. Nie kierować się sympatiami i antypatiami, ale najlepiej pojętym własnym interesem. Trzeba umieć dobrze żyć i z wujkiem Samem, i z kuzynem Miszą, a także z innymi, choć to niełatwe. I nie stawiać na jedną kartę, bo nas ograją.
Jan Maria Jackowski
