PAP/EPA

Rosja miała użyć międzykontynentalnej rakiety balistycznej do ataku na Ukrainę. Polska musiała poderwać myśliwce

Ukraina twierdzi, że Rosja wystrzeliła w jej kierunku międzykontynentalną rakietę balistyczną zdolną przenosić ładunki jądrowe. Nie wiadomo, czy trafiła w cel. Alarm przeciwlotniczy obowiązywał na terytorium całego kraju. Polska ponownie musiała poderwać myśliwce.

Nad ranem Ukraina została zaatakowana przez sześć rosyjskich bombowców. Alarm powietrzny obowiązywał na terenie całego kraju. Początkowo pociski leciały w stronę Kijowa. Uderzyły w obwód dniepropietrowski.

„Od wczesnych godzin porannych agresor masowo atakował obwód dniepropietrowski. Trwa ustalanie następstw. Obecnie wiadomo o uszkodzeniu przedsiębiorstwa przemysłowego w Dnieprze” – poinformował Serhij Łysak, szef wojskowych władz obwodu dniepropietrowskiego.

Według ukraińskiej armii Rosja miała użyć międzykontynentalnej rakiety balistycznej zdolnej przenosić ładunki jądrowe. Nie wiadomo, czy rakieta trafiła w cel. Atakiem zagrożone były również zachodnie regiony Ukrainy. Polska znów musiała poderwać myśliwce – przekazało Dowództwo Operacyjne.

„Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił wszystkie dostępne siły i środki pozostające w jego dyspozycji, poderwane zostały dyżurne pary myśliwskie, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan najwyższej gotowości” – wyjaśniło Dowództwo Operacyjne na platformie „X”.

Bloomberg informował w środę, że dzień po tym, jak Ukraina wystrzeliła w stronę Rosji salwę amerykańskich pocisków dalekiego zasięgu, miały zostać użyte również brytyjskie pociski manewrujące Storm Shadow. Celem miała być posiadłość Władimira Putina w obwodzie kurskim, gdzie znajduje się centrum dowodzenia Rosji. Władze Ukrainy oficjalnie nie przyznają, jaka broń została użyta.

– Używamy wszystkich środków, aby bronić naszego kraju. Nie będziemy wchodzić w szczegóły – powiedział Rustem Umerov, minister obrony Ukrainy.

Ani Waszyngton, ani Londyn nie udzielili w tej sprawie komentarza. Rosja straszy Ukrainę, że użycie przez nią zachodniej broni dalekiego zasięgu to eskalacja konfliktu. Kijów w środę drżał przed odwetem Rosji. W stolicy Ukrainy nie przestawały wyć syreny alarmowe. Ambasady wielu zachodnich państw zamknęły swoje placówki w Kijowie. Taką decyzję, tłumacząc względami bezpieczeństwa, podjął również Waszyngton. O sprawę pytany był rzecznik Departamentu Stanu, Matthew Miller.

– Oczekujemy, że w czwartek ambasada wróci do normalnego funkcjonowania. Nie mogę oczywiście wdawać się w szczegóły, ale uważnie monitorujemy tę sytuację – odpowiedział.  

Wywiad wojskowy Ukrainy później zaczął informować, że doniesienia o zmasowanym ataku rakietowym Rosji na Kijów były nieprawdziwe. Groźby o odwecie rozpowszechniono w mediach społecznościowych, właśnie w imieniu wywiadu Ukrainy. Stać za tym miała Rosja.

TV Trwam News

drukuj