Radio „Solidarność”.
Niezależna działalność radiowa
pod szyldem "Solidarności" 1980-1989
Legalna działalność radiowa NSZZ "Solidarność"
Powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" w 1980 r.
poważnie naruszyło monopol informacyjny władz PRL. Związek dysponował bowiem
własną prasą, walczył też o dostęp do radia i telewizji (z dużo gorszym
skutkiem, szczególnie w przypadku TVP). Tworzył własne ich zalążki. Monopol ten
– przynajmniej na krótko – został przywrócony po wprowadzeniu w nocy z 12 na 13
grudnia 1981 r. stanu wojennego. Szybko jednak podziemna "Solidarność" zaczęła
go kruszyć, wydając własną prasę oraz emitując audycje radiowe (Radio
"Solidarność" i inne). Niezależne i oczywiście nielegalne rozgłośnie
funkcjonujące w kraju (niezależnie od siebie) w latach 1982-1989 stanowiły
fenomen, podobnie jak ich legalnie działające w 1981 r., w czasie "karnawału
Solidarności", poprzedniczki, które na kasetach analogowych nagrywały audycje
radiowe "do użytku wewnątrzzwiązkowego".
Walka o dostęp "Solidarności" do radia i telewizji
Jednym z postulatów robotników strajkujących w sierpniu 1980 r. była wolność
słowa. Kwestia ograniczenia cenzury została uwzględniona w porozumieniu
szczecińskim z 30 sierpnia oraz w podpisanym dzień później porozumieniu
gdańskim. Międzyzakładowemu Komitetowi Strajkowemu w Gdańsku udało się ponadto
wynegocjować przyznanie powstającym związkom zawodowym prawa do posiadania
własnych wydawnictw. Szybko też okazało się, że własne media będą związkowi
bardzo potrzebne, od początku działalności był on bowiem obiektem ataku
peerelowskiej propagandy. Media pozostające pod kontrolą władz posuwały się
nawet do preparowania materiałów dotyczących osób związanych z "Solidarnością".
Kwestia dostępu związku do środków masowego przekazu stała się jednym z głównych
punktów zapalnych w stosunkach między tworzącym się ruchem a władzami PRL. Już
29 września 1980 r. Krajowa Komisja Porozumiewawcza NSZZ "Solidarność" podjęła
decyzję o przeprowadzeniu 3 października 1980 r. ogólnopolskiego strajku
ostrzegawczego w proteście przeciwko nie tylko nieprzestrzeganiu przez władze
porozumień z Gdańska, Szczecina i Jastrzębia (z 3 września), lecz także brakowi
dostępu związku do mass mediów oraz utrudnieniom w zakładaniu struktur
"Solidarności" w różnych regionach kraju. Dwa dni przed zapowiedzianym strajkiem
przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Mazowsze Zbigniew
Bujak, wypowiadając się w imieniu mazowieckiej "Solidarności" na temat
dopuszczenia związku do mediów, stwierdził: "Brak dostępu do środków masowego
przekazu: radia, TV, prasy, powoduje niemożność publicznego reagowania na
oszczerstwa i dezinformację, którymi karmi się odbiorcę, oraz niemożność
informowania opinii publicznej o celach, formach, stanie bieżącej działalności
'Solidarności’".
Spór z władzami o dostęp "Solidarności" do mass mediów należał do najdłuższych w
okresie legalnej działalności związku: trwał aż do wprowadzenia stanu wojennego.
O ile bowiem władze godziły się na dopuszczenie do prasy, o tyle starały się
zachować monopol w radiu, a zwłaszcza w telewizji. Owszem, "Solidarność" była
obecna na antenie Polskiego Radia i telewizji, ale na zasadach narzuconych przez
władze. Nic zatem dziwnego, że w programach informacyjnych czy publicystyce
nadal bezczelnie manipulowano faktami, np. przytaczając zdania wyrwane z
kontekstu. Na antenie pojawiały się też teksty, które pochodziły ze źródeł
innych niż dziennikarskie. Z jednej strony wywoływało to protesty samych
dziennikarzy, również partyjnych. Z drugiej zaś mobilizowało działaczy
"Solidarności" do tworzenia własnych mediów, nie tylko gazet i biuletynów, z
legalnie wychodzącym w nakładzie 500 tys. egzemplarzy (w czasie I Krajowego
Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność" nawet 1 mln) i podlegającym cenzurze
ogólnopolskim "Tygodnikiem Solidarność" na czele, lecz także mediów
elektronicznych: radia i telewizji. Pomysłem na przełamanie monopolu
informacyjnego władz PRL w elektronicznych środkach przekazu było wykorzystanie
radiowęzłów zakładowych, na których potrzeby przygotowywano (Warszawa – Radio
"Solidarność" Regionu Mazowsze Redakcja Programów dla Radiowęzłów Zakładowych,
Wrocław – Sekcja Radiowa NSZZ "Solidarność" Region Dolny Śląsk oraz Gdańsk –
Radiowa Agencja "Solidarność") audycje na kasetach. W ramach Biura Informacji
Prasowej "Solidarności", oficjalnej agendy związkowej powołanej 10 kwietnia 1981
r., zaczęto też tworzyć telewizję związkową. Działania te przerwało wprowadzenie
stanu wojennego.
(…)
Warszawskie Radio "Solidarność"
Początki podziemnego Radia "Solidarność" w Warszawie sięgały okresu legalnej
działalności związku. Planowano wówczas – na wypadek ewentualnego kryzysu, np.
blokady normalnych połączeń telefonicznych, teleksowych itp. – stworzenie
niezależnej sieci łączności między zakładami pracy. Pomysłodawcami radia byli
Zofia i Zbigniew Romaszewscy. Budowy nadajników podjął się inż. Ryszard
Kołyszko. Prace nad siecią łączności zatrzymało wprowadzenie stanu wojennego. Po
13 grudnia 1981 r. postanowiono wykorzystać zaprojektowane nadajniki jako środek
masowego przekazu, a nie łączności. Próbne audycje, zawierające jedynie program
muzyczny, nadano na początku 1982 r. na warszawskiej Pradze. Emitowali je
kilkunastoletni synowie Kołyszki – Dariusz i Krzysztof.
Po raz pierwszy audycję Radia "Solidarność" warszawianie mogli usłyszeć 12
kwietnia 1982 r., w drugi dzień Wielkanocy. Notabene, była ona anonsowana
właśnie jako próbna. Trwała niespełna osiem minut i była odbierana nie tylko w
Warszawie, lecz także w Nowym Dworze, Falenicy, a nawet podobno w Tarnobrzegu
(co wynika ze specyfiki fal ultrakrótkich, na których ją wyemitowano). Audycję
nadali (z dachu budynku na rogu ulic Niemcewicza i Grójeckiej) Marek Rasiński i
Janusz Klekowski za pomocą nadajnika skonstruowanego przez Kołyszkę. Klucze od
strychu i od windziarki udostępnił mieszkający w tym domu Wojciech Kochlewski.
Funkcję spikerów pełnili Romaszewska oraz Klekowski. Romaszewska była też
pomysłodawczynią, a Klekowski wykonawcą melodii wywoławczej radia – wojennej
piosenki "Siekiera, motyka". W skład pierwszego zespołu warszawskiego radia
wchodzili również Elżbieta i Andrzej Gomulińscy (którzy na potrzeby nagrań
udostępniali swoje mieszkanie), Danuta Jadczak (odpowiedzialna za wyszukiwanie
lokali do nadawania) i Irena Rasińska. Nad techniczną stroną funkcjonowania
rozgłośni czuwał Mariusz Chudzicki. W jego gestii było też zaopatrywanie studia
w kasety.
Druga audycja została wyemitowana 30 kwietnia, ale na skutek awarii nadajnika
jedynie częściowo. Po raz trzeci radio pojawiło się w eterze 3 maja – po tej
audycji było już intensywnie zagłuszane, co skutecznie zmniejszało jego
słyszalność. Od 9 maja do 6 czerwca 1982 r., kiedy zatrzymano emiterów Jacka
Bąka i Dariusza Rutkowskiego oraz zarekwirowano nadajnik, audycje były emitowane
co tydzień; by zminimalizować ryzyko namierzenia, nie trwały one dłużej niż
siedem, dziesięć minut. Później nadawano je rzadziej, w nieregularnych
odstępach. W związku z aresztowaniem kierującego radiem Romaszewskiego 29
sierpnia tego roku Radio "Solidarność" zamilkło aż do 6 października 1982 roku.
Po aresztowaniu Romaszewskiego radiem kierował Jerzy Jastrzębowski ("Leszek").
Jak podkreślał, zespół, który sam zebrał, nie miał nic wspólnego z tym
poprzednim. W okresie jego kierownictwa udało się przeprowadzić dwie
spektakularne akcje: przy użyciu tzw. gadał wyemitowano w sylwestra audycję dla
więzionych przy ul. Rakowieckiej członków warszawskiego radia oraz nadano
program w pierwszym dniu procesu Radia "Solidarność", gdy władze publicznie
zapewniały, że przestało ono istnieć.
14 kwietnia 1983 r. aresztowano Jastrzębowskiego. Po jego zatrzymaniu kolejnym
szefem radia został Maciej Kołaczkowski ("Marcin"). Jego również zatrzymano (18
lutego 1984 r.). Jesienią 1983 r. środowisko Radia "Solidarność" nawiązało
kontakt z kręgiem osób związanych z Regionalnym Komitetem Wykonawczym Mazowsze.
Radio weszło w skład komórki RKW o nazwie "Armenia", którą kierował Wojciech
Stawiszyński ("Roman Górny"). Pod "rządami" Stawiszyńskiego nastąpiła
profesjonalizacja działań w ramach kilku sekcji: redakcji i studia nagrań (Gomulińscy,
Klekowski, Adam Konopacki, Barbara Vertuni i inni); grup odpowiedzialnych za
emisje (Wanda Klinert, Wojciech Skowron). Prace koordynował Grzegorz Buczek
("Łukasz"). Zapleczem radia była około dziesięcioosobowa grupa ulotowa Piotra
Sobolewskiego. W odniesieniu do tej części warszawskiego Radia "Solidarność"
stosowana jest powszechnie – w związku z powstaniem kolejnych niezależnych grup
– nazwa Program 1. Co jednak warto podkreślić, w czasie działania było ono
określane po prostu jako Radio "Solidarność".
Pod kierownictwem Stawiszyńskiego radio (Program 1) istniało aż do 1989 roku. W
konstruowanie i montaż nadajników dla Programu 1 radia zaangażowali się przede
wszystkim Janusz Radziejowski ("Jerzy"), szef zespołu "Kwadrat" (wchodzącego w
skład "Armenii"), i Waldemar Sałaciński. Montażem urządzeń nadawczych w różnym
stopniu zajmowali się także: Jan Bernat, Jakub Fijałkowski, Mirosław Kozioł,
Paweł Mieszkowski i Stanisław Rusinek. Ogółem zespół "Kwadrat" skonstruował
około stu nadajników różnych generacji ("Gienia" o mocy 2 W, "Gordon" –
kilkanaście watów, kolejne wersje "Berty" – 50-200 W, oraz "Bolek i Lolek",
czyli "BiL", przeznaczony do nadawania napisów na wizji TVP – około 30 W).
Przekazywano je powstającym w kolejnych latach programom 2 i 3 warszawskiego
Radia "Solidarność", ale też radiowcom podziemnej "Solidarności" z innych
regionów kraju (Górnego Śląska, Wielkopolski, Podlasia, ziemi łódzkiej).
W stolicy funkcjonowało Radio "Wola" (nazwa wykorzystywana na potrzeby
wewnętrzne) emitujące swe audycje pod szyldem Radio "Solidarność". Jego początki
sięgają 1982 r., gdy Andrzej Stępniewski skontaktował się z Andrzejem Cieleckim
z Politechniki Warszawskiej, który wystąpił z pomysłem zbudowania sieci radiowej
na bazie "małych nadajników". Na potrzeby Radia "Wola" w latach 1983-1985
Cielecki oraz Elżbieta Żełabin zmontowali około 150 nadajników typu "Zazula" (o
mocy ułamka wata). Zaletą miniaturyzacji sprzętu było zwiększenie
bezpieczeństwa, a wadą – mały zasięg nadawania.
Pierwszą audycję wyemitowano 3 maja 1983 roku. Nadawano raz w miesiącu. Teksty
(zazwyczaj około dziesięciu minut emisji) przygotowywał Jacek Szymanderski, a
czytali je Andrzej Piszczatowski i Jacek Opolski. Za obsługę sieci nadajników
odpowiadał Eugeniusz Szczęśniak ("Grzegorz"). On też powielał kasetę "matkę".
Funkcję łącznika pełnili Elżbieta Kessel (wówczas Wasielewska) i Andrzej
Stępniewski. Kasety z audycjami dla Radia "Wola" oraz nadajniki przekazywał
również Grzegorz Buczek. Nadawanie audycji zawieszono ze względów bezpieczeństwa
prawdopodobnie w pierwszej połowie 1986 roku. W 1984 r. powstał tzw. Program 2
Radia "Solidarność", którym pokierował Andrzej Fedorowicz ("Mateusz"). Zapleczem
rozgłośni stało się pismo "Przegląd Wiadomości Agencyjnych" (PWA) założone przez
Fedorowicza i Jacka Maziarskiego. Trzon zespołu radiowego stanowili m.in.:
Wojciech Nachiło (szef pierwszej grupy emiterów), Krzysztof Wolf (szef drugiej
grupy emiterów), Maciej Kamiński (szef trzeciej grupy emiterów), Janusz
Więckowski (szef czwartej grupy emiterów, odpowiedzialnej za emisje poza terenem
Warszawy), Jan Strękowski (kierownik redakcji). W zespole znaleźli się też:
Wojciech Brojer (historyk), Andrzej Dąbrowski i Maria Dłużewska (aktorka);
specjalnie dla programu piosenki pisał Tadeusz Sikora. Teksty do audycji
przygotowywał Jacek Szymanderski, a ich scenariusze opracowywała Dłużewska.
Zofia Sikora zajmowała się obsługą techniczną nagrania: montowała audycje na
magnetofonie szpulowym, kleiła taśmy itp. Materiały do emisji dostarczał
Fedorowicz. Program 2 miał własny sygnał wywoławczy: audycje rozpoczynały się i
kończyły fragmentem piosenki Jacka Kaczmarskiego "Mury" (w pierwszych dwóch,
trzech audycjach wykorzystano fragmenty utworu Dworzaka).
Program 2 dysponował nadajnikami o mocy 40, 100, 300 i 600 W. Współpracowało z
nim kilku konstruktorów. Pierwsze dwa nadajniki pracujące na falach krótkich
wykonał Konstanty Chitulescu, pasjonat krótkofalarstwa. Co ciekawe, ten o
największym zasięgu zbudował tajny współpracownik SB. Przez pewien czas Program
1 współpracował z Programem 2 Radia "Solidarność", wymieniając się audycjami
przeznaczonymi do emisji oraz przekazując Programowi 2 (za pośrednictwem Buczka)
nadajniki konstruowane w "Kwadracie".
Od końca 1985 r. funkcjonowały też zagraniczne przedstawicielstwa Programu 2
warszawskiego Radia "Solidarność" i PWA. Akcję tworzenia tych placówek podjęli
przebywająca wówczas we Francji Ewa Nawój i Strękowski. Wysłannicy Programu 2
rezydowali w kilku europejskich miastach (w Paryżu – Bożena Magott i Krzysztof
Jussac, w Hamburgu – Anna i Bogdan Zmorzyńscy, a w Oslo – Paweł Gajowniczek),
gdzie pozyskiwali dla rozgłośni sprzęt i pieniądze. Dzięki Zmorzyńskiemu audycje
Programu 2 były emitowane przez RWE (najprawdopodobniej od 1986 r.).
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych utworzono tzw. Program 3 Radia
"Solidarność", którym pokierował Andrzej Gelberg. Sprzęt nadawczy i pieniądze na
niego otrzymał od Programu 1, a część funduszy na rozruch od Fedorowicza (ze
środków tych zakupiono m.in. magnetofon szpulowy do nagrywania audycji).
Scenariusze pisał Gelberg, który zbierał i opracowywał materiały. Ewa
Matuszewska (dziennikarka i aktorka współpracująca z redakcją) gromadziła
informacje, analizowała wydawnictwa drugiego obiegu pod kątem wykorzystania w
audycjach oraz adiustowała teksty. W redakcji Programu 3 pracował też Waldemar
Maszenda, który m.in. wprowadzał uwagi do scenariusza. Współpracownikami
Programu 3 byli także: Wojciech Babicki, Jacek Kurski (od 1988 r.), Piotr Semka.
Sygnał wywoławczy stanowił najpierw fragment utworu Fryderyka Chopina, jednak po
kilku emisjach zmieniono czołówkę audycji na znaną wszystkim piosenkę "Siekiera,
motyka". Użycie tego sygnału wynikało ze związków z kierowaną przez
Stawiszyńskiego "Armenią".
W początkowym okresie działalności warszawskie Radio "Solidarność" nadawało na
falach UKF (na wolnym paśmie zbliżonym do częstotliwości Programu 3 PR). Od 1983
r. korzystano z pasma Programu 1 TVP, co utrudniało namierzenie emiterów. Jedną
z form nadawania audycji było emitowanie napisów w trakcie programów
telewizyjnych (pierwsze udane próby takiej emisji przeprowadzono prawdopodobnie
już na jesieni 1982 r.). Były to najczęściej krótkie, kilku- lub
kilkudziesięciosekundowe komunikaty w rodzaju: "Solidarność trwa", "Solidarność
żyje" itp., które zazwyczaj wyświetlano podczas głównego wydania "Dziennika
Telewizyjnego", wieczornych filmów lub międzynarodowych meczów piłkarskich z
udziałem nie tylko polskich drużyn (np. 12 czerwca 1984 r. w trakcie meczu
Francja-Dania czy 24 października tego roku w czasie spotkania Widzew-Borussia).
Napisy zajmowały z reguły niewielką część ekranu.
Ich autorem i wykonawcą był Grzegorz Lipski z Wołomina. Równolegle jako środek
przekazu wykorzystywano "gadały". Używały ich np. Grupy Oporu "Solidarni" oraz
osoby związane z Programem 2 radia (np. Krzysztof Wolf).
Częstotliwość audycji zależała od tego, ile czasu osoby zaangażowane w pracę w
radiu mogły mu poświęcić, a także od finansów, jakości i ilości sprzętu. W 1982
r. na antenie radia wyemitowano co najmniej dwanaście audycji, a rok później –
siedemnaście. Oczywiście wraz z rozbudową struktur radia liczba audycji rosła.
Program 1 we wrześniu 1986 r. emitował ich dziesięć tygodniowo, a w lutym 1987
r. już ponad dwadzieścia. W Programie 2 audycje nagrywane raz w tygodniu
nadawano regularnie (nawet codziennie) dzięki dysponowaniu licznymi punktami
nadawczymi, np. na Woli, Żoliborzu, Ursynowie.
Łącznie miano przygotować 99 lub 100 audycji. Najbardziej aktywna była
prawdopodobnie ekipa Programu 1 kierowana przez Skowrona: emitowała nawet kilka
audycji jednego wieczoru bądź w czasie popołudniowego "Dziennika Telewizyjnego".
Nadajniki radia umieszczano w mieszkaniach, na dachach bloków i domów wolno
stojących, na drzewach lub słupach. Emitowano także z zakładowych radiowęzłów:
np. 28 lutego 1985 r. rano w Zakładach Mechanicznych "Ursus" nadano trzykrotnie
wystąpienie Bujaka, a w godzinach południowych tę samą wypowiedź wypuszczono w
eter dwukrotnie w Hucie Warszawa (kolejną emisję przerwano). W hucie miało go
wysłuchać około czterystu osób, a w Ursusie – tysiąc. Radio funkcjonowało też
m.in. w Instytucie Badań Jądrowych, Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka,
Fabryce Wyrobów Precyzyjnych im. Karola Świerczewskiego.
Nadawano nie tylko w stolicy, ale także w okolicach Warszawy, m.in.: w
Pruszkowie, Piasecznie, Legionowie, Grodzisku Mazowieckim, Międzylesiu,
Pomiechówku, Podkowie Leśnej. W miejscowościach podwarszawskich słyszalność
programów była szczególnie dobra ze względu na większą odległość od nadajnika
telewizyjnego. Audycje emitowane pod Warszawą docierały m.in. do środowisk
zamkniętych na oddziaływanie "Solidarności", np. do żołnierzy w Zakroczymiu (29
kwietnia 1988 r.) czy do słuchaczy Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie.
Warszawskie radio emitowało także w innych dużych miastach, m.in. w Gdańsku,
Krakowie, Lublinie czy we Wrocławiu.
Audycje Programu 1 miały przede wszystkim charakter informacyjny i były
poświęcone głównie aktualnym wydarzeniom. Na falach radia informowano nie tylko
o sprawach dotyczących Warszawy i okolic, lecz także innych regionów kraju.
Przekazywano również wiadomości ze świata. Emitowano decyzje i odezwy krajowego
(Tymczasowa Komisja Koordynacyjna) i regionalnego kierownictwa "Solidarności"
(Regionalny Komitet Wykonawczy), zachęcając do udziału w akcjach organizowanych
przez podziemie.
Mówiono o represjach, ofiarach stanu wojennego (w tym o aresztowaniu członków
radia czy ich procesie), nadawano apele (np. do żołnierzy) oraz inne komunikaty
okolicznościowe.
Przygotowywano też audycje specjalnie dla załóg wielkich zakładów pracy, jak
choćby "Ursusa". Niezwykła była ostatnia audycja nadana przez Jerzego
Jastrzębowskiego 1 kwietnia 1983 r. przy ul. Rakowieckiej, w pobliżu siedziby
MSW. Zawierała ona informację o rzekomym pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego.
Odtworzono nawet okolicznościowe salwy honorowe. Zakończono ją słowami: "Tak
skona wrona".
Program 2 emitował wiadomości bieżące, np. dotyczące pobić czy domniemanych
zabójstw politycznych, a także apele, wywiady oraz audycje rocznicowe, np. 3
maja, 31 sierpnia czy 11 listopada. Były też elementy rozrywkowe: piosenki i
dowcipy. Oryginalne przedsięwzięcie stanowił sylwestrowy program kabaretowy
"Szopka noworoczna" na fonii TVP wraz z życzeniami od radia w formie napisów.
Audycje Programu 3 były skierowane do szerokiego kręgu odbiorców (np. informacje
o bieżących wydarzeniach w kraju), ale część z nich przygotowywano z myślą o
konkretnych środowiskach (np. dzieciach, wojsku, milicji czy wybranych zakładach
pracy).
W maju 1987 r. jedną z audycji w całości poświęcono ekologii – problemowi
degradacji środowiska naturalnego w Polsce. Realizowano również zlecenia z
zewnątrz – tak powstała np. audycja w Katowicach, na której potrzeby spikerzy
uczyli się mówić gwarą śląską. Bohaterami lub gośćmi Radia "Solidarność" byli
przedstawiciele podziemnych struktur, nie zawsze zresztą związani z zapleczem
politycznym radia. 20 lipca 1983 r. wyemitowano program poświęcony w całości
Jackowi Kuroniowi. 19 sierpnia 1984 r. na antenie radia omawiano rozpoczynający
się wówczas proces byłych działaczy Komitetu Obrony Robotników: Adama Michnika,
Henryka Wujca, Jacka Kuronia i Zbigniewa Romaszewskiego.
Użyczano anteny działaczom Tymczasowej Komisji Wykonawczej NSZZ "Solidarność"
Huty "Warszawa" (16 marca 1987 r.), Ruchu Politycznego "Wyzwolenie" (13 czerwca
1987 r.) lub Ruchu "Wolność i Pokój" (28 września 1987 r.).
Warto podkreślić, że w marcu 1987 r. czas antenowy oferowano wszystkim
niezależnym strukturom związkowym, grupom i partiom politycznym oraz redakcjom
czasopism i wydawnictw z Mazowsza. Poświęcone im audycje miały być emitowane
równolegle z dotychczasowymi programami Radia "Solidarność". Gwarantowano
nadanie odpłatnie (koszt jednej dziesięciominutowej emisji na fonii Programu 1
TVP wyceniono na 500 zł) około dwudziestu audycji na terenie Warszawy i okolic;
liczbę potencjalnych słuchaczy szacowano mniej więcej na 100 tys. osób. Do
współtworzenia programu zapraszano nie tylko struktury podziemne i ich
działaczy, lecz także ludzi pióra i dziennikarzy.
Wspierano ponadto działaczy opozycji z innych krajów. Stawiszyński i Wiśniewska
szkolili Rosę (Różę) Demsky z Węgier – wraz z nią "w warunkach bojowych" nadali
nawet dwie audycje. Ponadto na początku marca 1989 r. Buczek wyjechał do
Budapesztu, by udzielić pomocy Węgrom w emitowaniu audycji na fonii telewizji
poprzez specjalnie przygotowany w Polsce nadajnik typu "Berta". Ostatecznie
jednak do tego nie doszło ze względu na zachodzące w tym kraju przemiany
demokratyczne.
Warto też wspomnieć o jednej z najgłośniejszych audycji specjalnych
warszawskiego Radia "Solidarność", wyemitowanej przy użyciu "gadał" 1 sierpnia
1982 r. na Powązkach z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Akcja
była dziełem Grup Oporu "Solidarni", przeprowadził ją zespół niezwiązany z
radiem pod kierownictwem Andrzeja Niedka ("Alka").
(…)
Podsumowanie
Ostatnim chyba akordem działalności Radia "Solidarność" było zorganizowane przez
warszawian spotkanie przedstawicieli niezależnych inicjatyw radiowych z całego
kraju.
Odbyło się ono 11 listopada 1989 r. w siedzibie Komitetu Obywatelskiego
Warszawa-Ochota. Wzięli w nim udział radiowcy z: Białegostoku, Bydgoszczy,
Częstochowy, Iławy, Katowic, Kielc, Krakowa, Łodzi, Płocka, Poznania, Słupska,
Szczecina, Torunia, Warszawy i Zielonej Góry, oraz szefowie niezależnych
rozgłośni z Berlina Zachodniego i Paryża, a także poseł Edmund Nowak z
Krakowskiej Fundacji Komunikacji Społecznej. Rezultatem rozmów było powołanie
komisji, której celem miało być połączenie rozproszonych dotąd wysiłków
zmierzających do nowelizacji prawa uniemożliwiającego tworzenie niezależnej
radiofonii i utrzymującego monopolistyczną pozycję Komitetu ds. Radia i
Telewizji.
Niewątpliwie działalność Radia "Solidarność" stanowiła w latach 80. ważny
element aktywności opozycyjnej – według danych SB z 1987 r., radio emitowało
audycje w 23 miastach. Niewątpliwie było też jednym z najbardziej zwalczanych
przejawów sprzeciwu wobec władzy peerelowskiej. Tworzyli je ludzie z wielu
środowisk (od robotników po profesorów uniwersyteckich), o odmiennych sympatiach
politycznych i w różnym wieku (od młodzieży szkolnej po żołnierzy Armii
Krajowej). Wszyscy – niezależnie od tego, czy pracowali dla radia w okresie
"karnawału Solidarności", w Polsce czy za granicą – narażali siebie i swoich
bliskich na represje, szczególnie w kraju po wprowadzeniu stanu wojennego.
Najwyższy wyrok za niezależną działalność radiową wymierzono Zbigniewowi
Romaszewskiemu – cztery i pół roku więzienia.
Radio ewoluowało: rozpoczynano w okresie legalnej działalności "Solidarności" od
nagrywania na kasetach audycji przeznaczonych dla radiowęzłów zakładowych. Po 13
grudnia 1981 r. emitowano już audycje; początkowo najczęściej na falach UKF, a
później – ze względu na zagłuszanie i ryzyko namierzenia – na fonii i wizji TVP.
Powrócono też do korzystania z radiowęzłów zakładowych. Sporadycznie nadawano
także za pomocą tzw. gadał. Oczywiście sprzęt, którym dysponowali radiowcy, był
zróżnicowany: od małych nadajników domowej produkcji o zasięgu kilkuset metrów,
po duże nadajniki własnej konstrukcji lub sprowadzone z Zachodu (i przerobione w
Polsce) o zasięgu wielu kilometrów. Różne też były techniki nadawania, np.
balonowa w Toruniu lub "wieloilościowa" w Warszawie. Wynikało to z faktu, iż
jedni radiowcy mogli sobie pozwolić na utratę nadajników (np. wrocławscy,
początkowo wspierani finansowo przez kierownictwo regionu), inni zaś dysponowali
niekiedy tylko jednym nadajnikiem i w przeciwieństwie do największych ośrodków,
takich jak: Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Poznań, nie posiadali zaplecza
produkcyjnego ani finansowego. Warto też wspomnieć o pomyśle Jerzego
Jastrzębowskiego (kierującego warszawskim Radiem "Solidarność" w latach
1982-1983), który we wrześniu 1982 r. w liście do Władysława Frasyniuka
proponował skoordynowanie dni i godzin nadawania audycji w różnych miastach,
zwłaszcza przy okazji rocznic solidarnościowych, w celu przeciwdziałania
skutecznemu zagłuszeniu radia. W aktach sprawy operacyjnego rozpracowania
warszawskiego Radia "Solidarność" zachowało się opracowanie pt. "Propozycja
utworzenia sieci stacji radiowych NSZZ 'Solidarność’" – idea ta nie doczekała
się jednak realizacji.
Audycje podziemnego radia najczęściej miały charakter lokalny, np. występowali w
nich regionalni działacze "Solidarności", ale emitowano też komunikaty
podziemnych władz związku oraz komentowano ważne wydarzenia o znaczeniu
ogólnokrajowym, m.in. wybory czy rocznice. Na przykład 29 kwietnia 1983 r. w
związku ze zbliżającym się 1 Maja okolicznościowe audycje nadało radio
"Solidarność" w Warszawie, Bielsku-Białej i Gdańsku.
Według niektórych ocen (np. funkcjonariuszy SB) radio nie miało w praktyce
większego znaczenia informacyjnego, ale dla słuchaczy było świadectwem tego, że
władzom nie udało się rozbić "Solidarności". Dlatego podziemna rozgłośnia miała
głównie znaczenie psychologiczne. Doskonale zdawały sobie z tego sprawę władze;
dla nich Radio "Solidarność" stanowiło przede wszystkim element solidarnościowej
propagandy, o tyle groźnej, że docierała m.in. do osób niebędących sympatykami
związku, do których nie trafiała np. prasa podziemna. Znamienne wydają się
słowa, które padły w jednej z ostatnich audycji warszawskiego Radia
"Solidarność", wyemitowanej 14 czerwca 1989 r. w Radomiu: "Sygnał, który państwo
słyszeli, znany jest słuchaczom radia i telewizji w Warszawie i kilku innych
miastach (…). W ponurych czasach stanu wojennego i w latach, które po nim
nastąpiły, był on dla wielu ludzi jednym z nielicznych promyków nadziei,
symbolem trwania i walki naszego związku". To stwierdzenie można z pewnością
odnieść do innych ośrodków Radia "Solidarność" w kraju, i to niezależnie od
tego, czy udało się w nich wyemitować jedną lub kilka audycji, czy też
kilkadziesiąt.
Oczywiście można się dziś spierać, który z ośrodków radia był pierwszy lub
najważniejszy. Z punktu widzenia SB z pewnością największe znaczenie miało radio
warszawskie. W stolicy zresztą zarejestrowano zdecydowanie najwięcej
wyemitowanych audycji. Obecnie istotne wydaje się jednak to, by po ponad
dwudziestu latach od zmiany ustroju szerzej, bardziej szczegółowo opisać tę
niezależną i nadal jeszcze, niestety, mało znaną formę działalności opozycyjnej.
W tekście pominięto przypisy.
Grzegorz Majchrzak (IPN Centrala)
——————————————————————–
Warto przeczytać:
J. Błażejowska, Papierowa rewolucja. Z dziejów drugiego obiegu wydawniczego w
Polsce 1976-1989/1990, Warszawa 2010.
Droga do niepodległości. Solidarność 1980-2005, red. A. Borowski, Warszawa 2005.
M. Fik, Kultura polska po Jałcie. Kroniki lat 1944-1981, t. 1-2, Warszawa, 1991.
A. Gralińska-Toborek, Plastyka w Kościele w latach 1981-1989. Trwałe przymierze
czy epizod?, "Pamięć i Sprawiedliwość" 2005, nr 1.
Karnawał z wyrokiem. Solidarność 1980-81, wybór i oprac. A. Dębska, współpraca
K. Madoń-Mitzner, Warszawa 2005.
Kultura niezależna. Debata, "Biuletyn IPN", 2009, nr 5-6.
M. Pernal, J. Skórzyński, Kalendarium Solidarności 1980-1989, Warszawa 2005.
Poza cenzurą, Dodatek do "Rzeczpospolitej", 16-17 V 2009.
D. Przastek, Środowisko teatru w okresie stanu wojennego, Warszawa 2005.
Radio Solidarność. Podziemne rozgłośnie oraz audycje radiowe i telewizyjne w
Polsce 1982-1990, red. B. Bakuła, Poznań 2008.
Solidarność podziemna 1981-1989, red. A. Friszke, Warszawa 2006.
A. Wojciechowski, Czas smutku, czas nadziei. Sztuka niezależna lat
osiemdziesiątych, Warszawa 1992.
P. Zieliński, Scena rockowa w PRL, Warszawa 2005.
