fot. flickr.com

Pszczelarze nie chcą stosowania roślin z neonikotynoidami

Polscy pszczelarze nadal protestują przeciwko tymczasowemu zezwoleniu ministra rolnictwa na stosowanie środków ochrony roślin zawierających neonikotynoidy. Przekonują, że chemikalia zabijają i tak osłabione w Polsce pszczoły.

Stosowanie niektórych neonikotynoidów zostało zakazane przez Unię Europejską po ujawnieniu badań, że mogą one szkodzić pszczołom. Unijne prawo pozwala jednak państwom członkowskim na wydawanie tymczasowych zezwoleń na ich używanie. Z tej możliwości skorzystał minister Krzysztof Jurgiel po wniosku Krajowego Związku Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych. Rolnicy zapewniają, że jest to konieczne ze względu na niesprzyjającą uprawom pogodę. To nie przekonuje pszczelarzy.

– Byłem zszokowany i zaskoczony ze względu na to, że ten temat został już zakończony, bo po długiej dyskusji w całej UE zostały zakazane noenikotynoidy i zaskoczyło mnie też, że jako powód podano klęskę suszy i ze względu na to mają być dopuszczone, bo tu chodzi głównie o rzepak – mówi Łukasz Kuschnik, pszczelarz z Raciborza.

Neonikotynoidy paraliżują pszczoły – mówi Łukasz Nicewicz z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego.

– Owad, który zostanie potraktowany neonikotynoidem doznaje w dużym skrócie myślowym paraliżu, szoku spowodowanego ciągłym przepływem prądu przez jego komórki nerwowe, co prowadzi do śmierci – wyjaśnia Łukasz Nicewicz.

Zezwolenie ministerstwa dotyczy stosowania konkretnych pestycydów tylko do zaprawiania nasion rzepaku. Jego producenci twierdzą, że to mniejsze zło dla pszczół niż intensywne opryski. Według naukowców z Uniwersytetu Śląskiego nawet niewielkie dawki neonikotynoidów są szkodliwe dla pszczół.

– Ważne jest to, że to toksyczność chroniczna, czyli długotrwałe narażenia na działanie pestycydów. Nawet w dawkach, które nie wywołują śmierci może prowadzić do bardzo wielu komplikacji. Te komplikacje to zaburzenia w komunikacji pszczół w roju  oraz zaburzenia w rozpoznawaniu sacharozy, co powoduje, że pszczoły pod wypływem neonikotyidu zaprzestają żerowania – mówi Łukasz Nicewicz.

Pszczelarze podkreślają, że pszczoły w Polsce są już bardzo osłabione i dodatkowe szkodliwe czynniki mogą je unicestwić.

– Mamy taką zjadliwą chorobę, a właściwie pasożyta warrozę, który potrafi dziesiątkować ule przy nieodpowiednim zarządzaniu pasieką. Mamy szeregi wirusów przenoszonych przez te choroby i chemizacja jeszcze dołoży na kark tej pszczole – dodaje Łukasz Kuschnik, pszczelarz z Raciborza.

W ubiegły roku siedem państw Unii Europejskiej udzieliło zezwoleń na stosowanie neonikotynoidów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj