PSL masowo wciska swoich ludzi do Krajowych Ośrodków Wsparcia Rolnictwa

Urszula Rogóż-Bury, która ma zarzuty w sprawie Afery Podkarpackiej, została wicedyrektorem rzeszowskiego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Ludowcy swoimi politykami i działaczami mieli obsadzić aż 75 procent tej instytucji. Według opozycji to kolejny pokaz hipokryzji koalicji władzy i złamanie obietnic wybiorczych.

Krajowe Ośrodki Wsparcia Rolnictwa to instytucje podległe Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Kierownictwo resortu wybiera zarządy 17 placówek KOWR. Posadę wicedyrektora rzeszowskiego oddziału uzyskała Urszula Rogóż-Bury, żona niegdyś bardzo wpływowego polityka PSL, Jana Burego.

Stefan Krajewski, wiceminister rolnictwa z PSL, przekonywał, że nic nie wiedział o tej nominacji.

– Ja tego nie komentuje, bo nie znam. Jeżeli nie było takiej informacji, wiedzy i nastąpiło powołanie, to będzie to przedmiotem głębokiej analizy – powiedział wiceminister Stefan Krajewski.

Nominacja Urszuli Rogóż-Bury wzbudza kontrowersje. Ona i jej mąż, Jan Bury, mają postawione zarzuty w sprawie Afery Podkarpackiej. Pani Urszula miała pomagać mężowi w ukrywaniu majątku o wartości ponad dwóch mln złotych. Małżeństwo zawarło umowę o rozdzielności majątkowej, aby uniknąć zabezpieczenia tego majątku przez śledczych.

To potwierdza niepokojący trend koalicji władzy – zaalarmowała poseł PiS, Anna Gembicka.

– Widzimy to coraz częściej w spółkach Skarbu Państwa, gdzie ludzie z poważnymi zarzutami przestępstw gospodarczych są zatrudniani i mają dysponować konkretnymi pieniędzmi państwowymi – wskazała Anna Gembicka.

W Polsce przyjęło się, że rządzące partie obsadzają swoimi ludźmi ważne instytucje, ale nie można z nich robić rodzinnych folwarków – podkreślił dr Piotr Gawryszczak, politolog.

– Jeśli za kimś ciągnie się jakiś zarzut prokuratorski, a nie daj Boże wyrok, no to powinno się przekreślać automatycznie taką osobę – oznajmił dr Piotr Gawryszczak.

Tymczasem politycy i działacze PSL na dużą skalę są zatrudniani w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. Obsadzili nawet trzy czwarte oddziałów terenowych w całej Polsce. Dyrektorów związanych z Ludowcami znajdziemy w aż 13 na 17 placówek.

Wiceminister rolnictwa, Stefan Krajewski, bronił tych nominacji i tłumaczył, iż większość z nominowanych to pracownicy oddziałów.

– Nie ma zbyt dużego wyboru w innych opcjach partyjnych czy bezpartyjnych osób, które mają z jednej strony przygotowanie i wykształcenie, a z drugiej doświadczenie – mówił wiceszef resortu rolnictwa.

Krajowe Ośrodki Wsparcia Rolnictwa odpowiadają głównie za gospodarowanie gruntami rolnymi. KOWR-y mogą m.in. przedłużać czy udzielać dzierżaw różnym podmiotom krajowym i zagranicznym.

Tym zasobem trzeba zarządzać odpowiedzialnie, ponieważ ziemia to jedna z najcenniejszych rzeczy, które mamy – zauważył poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa.

– Mam nadzieję, że pomimo iż PSL obsiadł KOWR, to zatrzyma wyprzedaż dla cudzoziemców naszego dobra narodowego, jakim – obok lasów – są polskie ziemie – podsumował poseł Krzysztof Mulawa.

Sprzedaży ziemi, szczególnie zagranicznym podmiotom, obawiają się rolnicy. W Polsce nadal panuje głód ziemi uprawnej. Średnia cena za hektar w kraju to 70 tys. złotych, ale są miejsca, jak Wielkopolska, gdzie hektar kosztuje już 150 tys. złotych.

TV Trwam News

drukuj