Protesty przed sklepami Lidl

Coraz gorsze warunki pracy oraz nieprzestrzeganie praw pracowniczych i związkowych – to najważniejsze powody akcji protestacyjnych, które trwają przed sklepami sieci Lidl w kilku polskich miastach. 

Najważniejszy postulat zgłoszony przez „Solidarność” w sieci Lidl dotyczy zwiększenia zatrudnienia. Pracownicy nie mogą wyegzekwować wcześniej zaplanowanych urlopów, a osób zatrudnionych na jednej zmianie jest zbyt mało.

Jak mówi Justyna Chrapowicz przewodnicząca „Solidarności” w Lidl Polska, odbija się to przede wszystkim na zdrowiu pracowników.

– Z roku na rok firma zwiększa wydajność. Pracowników jest coraz mniej na kasach. To się wiąże z tym, że mamy więcej obowiązków i siedzimy minimum po 12 godzin w pracy. Nasze kręgosłupy w pewnym momencie nie wytrzymują presji, która jest na nas oparta. Ciężko jest z wydawaniem naszych zaplanowanych urlopów, ponieważ jest nas mało na zmianie – jeśli ktoś zachoruje, to wtedy jest problem, żeby dać innej osobie urlop – mówi Justyna Chrapowicz.

Podczas każdej pikiety pojawiają się elementy happeningu. W Warszawie przed Lidlem zbudowano „zieloną wyspę” z palmą. Protestujący mają na twarzach maski robotów. Justyna Chrapowicz dodaje, że w ramach protestu pracownicy zrobią zakupy, za które zapłacą jednogroszówkami.

– Zrobiliśmy „zieloną wyspę”, mamy ludzi w maskach. Ci ludzie będą chodzić wokół tej „zielonej wyspy”, połowa tych osób pójdzie do sklepu po zakupy i przy kasie będzie płacić groszówkami – powiedział Justyna Chrapowicz.

Akcje protestacyjne odbywają się przed sklepami sieci Lidl w Warszawie, Katowicach, Poznaniu, Białymstoku i Koszalinie.

RIRM

drukuj