Procedura nadmiernego deficytu na rękę D. Tuskowi

Objęcie Polski procedurą nadmiernego deficytu było na rękę Donaldowi Tuskowi i jego koalicjantom. Taką tezę stawia opozycja. Konieczność zaciskania pasa będzie wygodnym argumentem dla rządzących, aby nie realizować obietnic wyborczych.

W piątek Rada Unii Europejskiej ostatecznie zadecydowała o uruchomieniu procedury nadmiernego deficytu wobec Polski. Powód to ubiegłoroczny deficyt wyższy niż 3 procent PKB. Polski rząd musi teraz do 15 października przygotować plan, który pozwoli uniknąć nadmiernego zadłużenia. Plan będzie musiała zaakceptować Komisja Europejska – wskazał ekonomista, dr Krystian Mieszkała.

– Unia Europejska będzie wymagała od polskiego rządu, aby przygotował plan naprawczy, który będzie zawierał albo redukcję wydatków, albo podwyżkę podatków – zaznaczył dr Krystian Mieszkała.

Politycy koalicji rządzącej przekonują, że uruchomienie procedury przez Unię to konsekwencja rządów Prawa i Sprawiedliwości.

– Budżet po ośmiu latach rządu poprzedniej władzy jest napięty – wskazał przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050, Mirosław Suchoń.

Zwiększenie zadłużenia było jednak konieczne, aby wzmocnić Polską armię. Dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego ustalił jednak z pozostałymi państwami członkowskimi, że wydatki na obronność nie będą uwzględniane w unijnej procedurze nadmiernego deficytu.

– Dosłownie po kilku dniach, kiedy został zaprzysiężony Donald Tusk, Polska zrezygnowała z tego słowa, które sobie daliśmy jako ministrowie finansów – zwrócił uwagę były minister finansów, poseł PiS Andrzej Kosztowniak.

Równocześnie rząd Donalda Tuska przerzucił część dochodów państwa z poprzedniego roku na obecny – przypomniał poseł Zbigniew Kuźmiuk.

– Sami jakby zapraszali komisję, żeby tę procedurę wprowadziła – wskazał poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk.

Według opozycji rząd zrobił to celowo.

– Minister finansów po stronie Platformy Obywatelskiej ­– bo tego się obawiam – będzie tłumaczył, że na nic w Polsce nie będzie pieniędzy – podkreślił poseł Andrzej Kosztowniak.

Brak środków w budżecie oznacza, że szumnie zapowiadane sto konkretów nie zostanie zrealizowane. Poseł Mariusz Witczak przyznał, że na razie nie będzie podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. złotych.

– Musimy chwilę poczekać z niektórymi bardzo głębokimi reformami dotyczącymi finansów, bo priorytetem jest polskie bezpieczeństwo – mówił poseł Mariusz Witczak z KO.

Koalicja rządząca zapewniła, że cięć wydatków na obronność nie będzie. Jednak ujawnione niedawno przez media dokumenty potwierdziły, że taki scenariusz rozważało Ministerstwo Obrony Narodowej.

Pod znakiem zapytania stoi też obniżka składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. To jeden z głównych postulatów Polski 2050 – mówił szef klubu Mirosław Suchoń.

– Przypomnę, że w piątek był wielki sukces Polski 2050, pan minister finansów wprost publicznie powiedział, że będą środki na obniżenie składki zdrowotnej – wskazał Mirosław Suchoń.

Obniżeniu składki zdrowotnej dla przedsiębiorców sprzeciwia się Lewica.

– Mamy propozycję Koalicji Obywatelskiej, która będzie kosztować 28 mld złotych, mamy propozycję Ryszarda Petru, która będzie kosztować 70 mld złotych, a propozycja Lewicy to 32 mld zł na plus – zaznaczył rzecznik Lewicy Łukasz Michnik.

Po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska do budżetu państwa znów wpływa mniej środków z podatku VAT. Opozycja pyta: czy nie jest to efekt działalności mafii VAT-owskich?

– Wpływy do budżetu idą słabiej niż w poprzednim roku, gdzie w zasadzie nie było wzrostu gospodarczego – zauważył poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Rząd szuka pieniędzy w kieszeniach Polaków, którzy mierzą się z rosnącymi cenami podstawowych produktów, prądu i ogrzewania. Planowana jest podwyżka akcyzy na alkohol i papierosy. Ministerstwo Finansów chce też opodatkować tzw. małą architekturę, czyli np. krzyże i przydrożne kapliczki. Cały czas istnieje obawa, że polskie finanse będą kontrolowane przez Brukselę – wskazał dr Jakub Koper.

– Może będzie tak, że europejscy urzędnicy zechcą nam mówić, na co mamy przeznaczać pieniądze, a na co nie. Jest to taka europejskość, jak ją rozumie Donald Tusk, a nie Polska i jej interes – zwrócił uwagę socjolog.

Do tej pory Polska była dwukrotnie objęta procedurą nadmiernego deficytu: w latach 2004-2008 oraz 2009-2015.

TV Trwam News

drukuj