By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=46587031

Prezes TK: Prośba KE to wkraczanie w suwerenność polskich organów państwowych

Prośba Komisji Europejskiej to wkraczanie w suwerenność polskich organów państwowych; Polska konstytucja daje prawo premierowi do zadawania pytań do TK o zgodność regulacji z konstytucją – tak o liście KE do szefa rządu mówiła w niedzielę w Polskim Radiu Julia Przyłębska, prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Didier Reynders, unijny komisarz ds. sprawiedliwości, wystosował w czwartek list do ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego, w którym zaapelował o wycofanie wniosku złożonego przez premiera Mateusza Morawieckiego do TK ws. pytania o zgodność z polską konstytucją zasady pierwszeństwa prawa UE. [czytaj więcej]

Prezes TK, pytana w Programie Pierwszym Polskiego Radia o list, odparła, że to wkraczanie w suwerenność organów państwowych.

„W mojej ocenie taki wniosek, taka prośba – bo rozumiem, że to była prośba czy sugestia – to wkraczanie w suwerenność polskich organów państwowych, dlatego że polska konstytucja stanowi, iż najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej jest konstytucja” – mówiła Julia Przyłębska.

„Polska konstytucja daje prawo takim podmiotom, jak premier czy innym przedstawicielom władz Rzeczpospolitej Polskiej, do zadawania pytań TK o zgodność z konstytucją określonych regulacji, przepisów prawa, w tym prawa międzynarodowego, które obowiązuje lub ma obowiązywać w Rzeczpospolitej Polskiej. Prośba o nieskładanie wniosku, a więc o nierealizowanie swojego konstytucyjnego uprawnienia, może być traktowana właśnie w kategoriach próby ingerowania w suwerenność, niezależność organów państwa” – dodała.

Prezes TK stwierdziła, że można oceniać orzeczenia TK, zgadzać się z nimi lub nie, ale nie wymuszać na organach państwa, by nie realizowały swoich konstytucyjnych uprawnień.

„Praworządność polega na tym, że każdy podmiot, który posiada uprawnienia i obowiązki konstytucyjne, te obowiązki i uprawnienia może realizować i je realizuje, stąd moje zaskoczenie i zdumienie, że taka prośba w ogóle została skierowana. Patrząc z perspektywy dyplomatycznej, uważam, że jest to przekraczanie pewnych obowiązujących zasad w demokratycznym systemie funkcjonowania państwa” – mówiła Julia Przyłębska.

Jej zdaniem apel KE „może wynikać z nieznajomości polskiego prawa”.

„Uważam, że było to całkowicie niewłaściwe i uważam, że po tym zdarzeniu Komisja Europejska powinna elegancko wyjść z tego problemu” – powiedziała prezes TK.

Przypomniała, że na temat prymatu prawa europejskiego lub prawa krajowego wypowiadało się kilka Trybunałów Konstytucyjnych, w tym niemiecki, polski czy francuski.

„To jest jedno z uprawnień krajów członkowskich do realizowania konstytucyjnie zagwarantowanych uprawnień, natomiast dlaczego jest taka dysproporcja? Wynika to z trwającej od wielu lat intensywnej nagonki na władze, a władza jest reprezentantem suwerena, czyli na państwo polskie, a państwo polskie to jego obywatele” – oceniła Julia Przyłębska.

„Mam wrażenie, że w tej całej gorączce dyskusyjnej zapomniano o jednej z najważniejszych kwestii – że UE to wspólnota niezależnych, suwerennych państw, które współdziałają w różnych obszarach życia, ale każde z państw pozostawia swoją suwerenność i ono jest decydentem, musi się podporządkowywać swojej konstytucji” – dodała.

Zdaniem Julii Przyłębskiej zarzuty formułowane wobec TK nie mają poparcia w faktach.

„Wielokrotnie byłam zaskoczona taką lekkością, z jaką formułowano wobec Polski różne zarzuty, również wobec TK – np. podobno niezgodnego z prawem wyboru sędziów. (…) Były to zarzuty nie wynikające z jakichkolwiek faktów, z obowiązującego w Polsce prawa. Jest to tym bardziej zaskakujące, że wielokrotnie daleko idące zarzuty wychodziły z miejsc, od których powinno się oczekiwać szczególnego namysłu, np. atak prezesa TK Republiki Federalnej Niemiec na instytucję TK w Polsce, na polskie organy władzy” – mówiła prezes TK.

Julia Przyłębska apelowała o dyskusję „opartą o fakty i prawo, a nie o wyobrażenie czy narrację, którą przyjmujemy”. Pytana o wniosek szefa polskiego rządu do TK z marca podkreśliła, że TK proceduje ten wniosek. Przypomniała, że po przydzieleniu danej sprawy przez sędziego on sporządza projekt, nad którym dyskutują sędziowie i gdy są gotowi do orzekania, to wypracowują wspólne stanowisko lub zgłaszają głosy odrębne, a następnie wyznaczany jest termin rozprawy lub posiedzenia niejawnego.

„TK już nad tym proceduje i w momencie gdy sędziowie będą gotowi do orzekania, wyznaczona zostanie rozprawa lub termin posiedzenia niejawnego” – poinformowała prezes TK.

Podkreśliła, że premier skorzystał ze swojego prawa konstytucyjnego, ponieważ mogły powstać wątpliwości, co do konstytucyjności jakieś regulacji, prawa unijnego.

Prezes TK, prywatnie żona ambasadora w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego i była konsul w Kolonii i Berlinie, była także pytana o stan relacji polsko-niemieckich. Jej zdaniem „Niemcy nie postrzegają Polski jako partnera i nie szanują polskiej przeszłości”.

„Są różne powody. Ostatnio słyszeliśmy w wielu wypowiedziach publicznych również polskich historyków i polityków, że wynika to z niedoinformowania niemieckiego społeczeństwa, ale za informowanie niemieckiego społeczeństwa odpowiada władza, rząd, naukowcy niemieccy. Polacy, Polska próbują się przebić ze swoją informacją” – oceniła Julia Przyłębska.

Prezes TK krytykowała Niemcy za brak w niemieckiej przestrzeni publicznej polskich filmów i innych dzieł kultury oraz brak pomnika polskich ofiar. Zapewniała też, że TK „stoi na straży praworządności” i zawsze działa w zgodzie z polską konstytucją.

Wniosek premiera został skierowany do TK po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie możliwości kontroli przez sądy prawidłowości procesu powołania sędziego. Premier zwrócił się o zbadanie zgodności z konstytucją trzech przepisów Traktatu o Unii Europejskiej. Zarzuty zawarte w piśmie premiera dotyczą zgodności z konstytucją RP zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy Unii i państw członkowskich.

Według komisarza UE ds. sprawiedliwości wniosek premiera do TK „wydaje się podważać podstawowe zasady prawa UE, w szczególności zasadę, iż prawo Unii jest nadrzędne w stosunku do prawa krajowego, a orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE są wiążące dla wszystkich sądów krajowych i innych organów państwowych państw członkowskich”.

Premier oświadczył w czwartek, że nie zamierza wycofywać swojego wniosku do TK. Powiedział, że celem wystąpienia do TK jest, „aby dodatkowo i po raz kolejny w naszym porządku prawnym potwierdzić wyższość naszej konstytucji – która jest najwyższym aktem prawnym w naszym systemie prawnym – nad prawem europejskim”.

Na odpowiedź na pismo komisarza strona polska ma miesiąc.

PAP

drukuj