PAP/Paweł Supernak

Prekampania prezydencka. Gra na osłabienie rywala

Blokowanie pieniędzy dla Prawa i Sprawiedliwości to decyzja czysto polityczna. Koalicja rządząca z jednej strony próbuje mobilizować swój najtwardszy elektorat, z drugiej maksymalnie osłabić największą partię opozycją przed wyborami prezydenckimi.

„Pieniędzy nie ma i nie będzie” – te słowa Donalda Tuska napisane na portalu X

najlepiej pokazują, że blokowanie dotacji wyborczej dla Prawa i Sprawiedliwości to decyzja polityczna.

Koalicja rządząca nie zamierza uznawać uchwały PKW.

– Ta uchwała jest kuriozalna i ma bardzo dziwne uzasadnienie – powiedział Wiesław Szczepański z Lewicy, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

– PiS już swoją pulę środków na kampanię otrzymało i nielegalnie wydało – oceniła z kolei Dorota Łoboda, poseł KO.

Kilka miesięcy temu w podobnej sytuacji co PiS znalazła się Konfederacja, która również mogła stracić subwencję jeszcze z wyborów z 2019 roku. Ta sama izba Sądu Najwyższego stwierdziła, że należy wypłacić Konfederacji należne środki. PKW decyzję sądu uznała. Wtedy rząd nie protestował.

– Z naszej pespektywy po prostu uważamy, że normalnie powinnyśmy respektować instytucje, które są powołane i niczego nie kombinować – zaznaczył poseł Konfederacji, Witold Tumanowicz.

Choć minister finansów ma prawny obowiązek wypłacić subwencję dla partii po otrzymaniu decyzji PKW, premier naciska, by tego nie robił.

– Patrzę na ministra finansów i on jest kolejnym przykładem tego, ile trzeba odporności, pewności moralnych i prawnych racji, żeby dobrze prowadzić polskie sprawy – stwierdził Donald Tusk, premier RP.

PiS nie kryje oburzenia postawą koalicji rządzącej. Wola polityczna nie może zlekceważyć uchwały PKW umocowanej w prawie – zaznacza poseł Paweł Sałek.

– Nie ma demokracji pod rządami PO. Donald Tusk zachowuje się jak car i próbuje zarządzać – dekretami i internetowymi wpisami – całym krajem – akcentował Paweł Sałek.

Donaldowi Tuskowi zależy na tym, by jak najmocniej osłabić PiS przed zbliżającą się kampanią prezydencką. Kilkumiesięczna bitwa o pałac prezydencki to wielomilionowe wydatki. Ale próby zagłodzenia największej partii opozycyjnej mogą zmobilizować jej wyborców – zauważa dr Piotr Gawryszczak.

– Wielu ludzi już teraz się mobilizuje do tego, by włączyć się wolontaryjnie w kampanię wyborczą dr. Nawrockiego, więc może nie być potrzebne tak wiele pieniędzy – mówił politolog.

Liberalno-lewicowa koalicja nie cofnie się przed tak zwanym rozliczaniem największej partii opozycyjnej. Tego oczekuje twardy elektorat Platformy Obywatelskiej – dodał politolog, prof. Zdzisław Winnicki.

– Wynika to z zaciekłości i nienawiści politycznej – mówił.

Ostatnie sondaże pokazują, że spada poparcie zarówno dla premiera Donalda Tuska, jak i całej koalicji rządzącej.

TV Trwam News

drukuj