fot. PAP

Posłowie o projekcie dot. wpływów z mandatów

Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejm ma się zająć projektem dot. wpływów z mandatów.

Ustawa przewiduje, że wpływy z mandatów nakładanych przez Inspekcję Transportu Drogowego, na podstawie zdjęć z fotoradarów, byłyby przekazywane do Krajowego Funduszu Drogowego, a nie bezpośrednio do budżetu państwa.

Projekt zmian ustaw o drogach publicznych oraz autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym powstał po pracach nad czterema projektami nowelizacji przepisów autorstwa PO, PiS, SLD i SP.

Zrezygnowanie na etapie prac podkomisji z propozycji zgłaszanych przez PiS, SP i SLD wzbudziło sprzeciw części posłów. Wiodącym został projekt PO, który pomija wiele propozycji opozycji i zawęża pole zmian.

Wśród poselskich propozycji, które nie trafiły do obecnej wersji projektu, było np. ograniczenie liczby fotoradarów o ok. 80 proc. i pozostawienie ich jedynie tam, gdzie poprawiają bezpieczeństwo.

Projekt ustawy w obecnym kształcie nie wnosi niczego nowego w kwestii bezpieczeństwa, a jedynie ratuje sytuację Krajowego Funduszu Drogowego – stwierdził poseł Krzysztof Tchórzewski, członek sejmowej komisji infrastruktury.

– To jest wybieg, dlatego że budżet i tak musiałby dofinansować Krajowy Fundusz Drogowy. Długi funduszu są w tej chwili na poziomie 42 mld zł. Dochody niewiele przekraczają 3 mld i dlatego fundusz nie jest w stanie nie tylko finansować nowych inwestycji, ale także spłacać zadłużenia. Koalicja postanowiła więc, że na Fundusz Drogowy skieruje pieniądze z fotoradaru. W pewnym sensie – z punktu widzenia poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego – ustawa nie wnosi niczego nowego i niczego nie poprawia – zauważa poseł Krzysztof Tchórzowski.

PiS jest niezadowolone z pozostawionej przez PO-PSL treści wstępnej propozycji. Dlatego, jak zapowiada poseł Krzysztof Tchórzewski, ustawa nie uzyska poparcia PiS-u.

Poseł zwraca uwagę na potrzebę wprowadzenia zmian, które rzeczywiście wpłyną na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

– Będziemy dążyli do tego, żeby radar nie był straszakiem, ale tym miejscem, w którym kierowca ma wiedzieć: „jeśli się zapomnę, zamyślę, nie zauważę fotoradaru, przekroczę szybkość, to płacę składkę na bezpieczeństwo ruchu drogowego”. On jest jednak widoczny, jest oznakowany i mówi wyraźnie: tu jest niebezpiecznie, tu mogą być małe dzieci, tu musisz jechać wolniej. Z tego tytułu musi być oznaczony innym kolorem, musi być widoczny z daleka. Tak jak wprowadziliśmy zasadę, że Straże Miejskie wystawiając fotoradary muszą oznakować te miejsca, tak samo dążymy do tego, by poza policją nikt inny nie mógł kontrolować samochodu w ruchu. Te rzeczy muszą być uregulowane – podkreśla poseł Krzysztof Tchórzewski.

RIRM

drukuj