fot. PAP/Tomasz Gzell

NIK złożyła 16 zawiadomień do prokuratury po kontroli programu „Praca dla więźniów”. Min. Sprawiedliwości: bezpodstawne zarzuty

Szesnaście wniosków do prokuratury po kontroli programu „Praca dla więźniów” to efekt działań Najwyższej Izby Kontroli. Zarzuty są bezpodstawne – odpowiada resort sprawiedliwości i podkreśla, że program osiągnął sukces.

Najwyższa Izba Kontroli stawia poważne zarzuty wobec odpowiedzialnych za realizację programu „Praca dla więźniów”.

– Z naruszeniem prawa, z ominięciem ustawy o zamówieniach publicznych wydatkowano kwotę 115 362 927 zł – wskazał Marcin Stefaniak z Najwyższej Izby Kontroli.

Chodzi o budowę hal produkcyjnych dla więźniów, które miały realizować przedsiębiorstwa przywięzienne. Jednak dużą część prac, według NIK, zlecano podwykonawcom.

Zarzuty Izby są bezpodstawne – mówił autor programu „Praca dla więźniów”, były wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki.

– Jak odchodziłem już z Ministerstwa po wprowadzeniu programu „Praca dla więźniów”, to więźniów pracowało nie najmniej, ale najwięcej w Europie – powiedział Patryk Jaki.

Program jest realizowany zgodnie z prawem, transparentnie i z poszanowaniem środków publicznych – zapewnił wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Więźniowie wypracowują rocznie obecnie ćwierć miliarda złotych i z tych pieniędzy między innymi spłacają alimenty, zadośćuczynienia dla osób, które są pokrzywdzone przestępstwami – oznajmił Sebastian Kaleta.

NIK ma zastrzeżenia również do stawek najmu hal przedsiębiorcom.

– Stawki czynszu były zaniżone w 14 przypadkach – poinformował Marcin Stefaniak.

To miało zachęcić przedsiębiorców, aby rozpoczęli działalność na terenie zakładów karnych – odpowiedział resort sprawiedliwości.

– Jest to pewnego rodzaju trudność dla przedsiębiorcy, dlatego też przewidziane zostały bardziej preferencyjne stawki – zaznaczył wiceminister sprawiedliwości.

Najwyższa Izba Kontroli złożyła aż 16 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wszczęła też nowe kontrole m.in. w resorcie sprawiedliwości.

– To jest kontrola doraźna, koordynowana – mówił gen. Marek Bieńkowski z Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK.

Szczegółowego wyjaśnienia sprawy domaga się opozycja.

– Mamy wątpliwości, czy chodziło o pracę dla więźniów czy o kasę dla swoich – zastanawiał się Michał Szczerba, poseł Platformy Obywatelskiej.

Politycy Zjednoczonej Prawicy nie wykluczają, że działania NIK to odwet ze strony prezesa Mariana Banasia.

– Program ma same plusy, a to co robi w tej chwili NIK jest śmieszną polityczną akcją – stwierdził Patryk Jaki.

Tym bardziej, że NIK ostatecznie pozytywnie ocenia program.

– Utworzono 1223 nowe miejsca pracy i my uznajemy to za pozytywny efekt tego programu – podkreślił Marcin Stefaniak.

W związku z zastrzeżeniami dotyczącymi przeszłości i majątku nowego szefa NIK jego odwołania domaga się Prawo i Sprawiedliwość. Sprawą oświadczeń majątkowych prezesa Izby zajęła się prokuratura. Z kolei ABW sprawdza okoliczności przyznania dostępu do informacji niejawnych Marianowi Banasiowi, gdy pełnił on funkcję wiceministra finansów.

– To są działania służb, które mają na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności związanych z działalnością Mariana Banasia. Nie mamy sobie w tej sprawie nic do zarzucenia – wytłumaczył Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Marian Banaś od początku zaprzecza wszystkim oskarżeniom kierowanym pod jego adresem. Zapewnia, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie prokuratorów i wyjaśnić wszelkie wątpliwości, a nawet zrzec się immunitetu.

TV Trwam News

drukuj