fot. wikipedia.org

Niemcy atakują działania polskich władz 

Niemiecka media i politycy atakują Polskę za chęć przeprowadzenia majowych wyborów prezydenckich. Padają nawet oskarżenia o zamach stanu. Tak ostra reakcja ze strony Niemiec to próba odwrócenia uwagi od poważnego kryzysu w jakim znalazła się Unia Europejska – podkreślają eksperci.

W cieniu pandemii koronawirusa trwa spór o wybory prezydenckie. W celu zapewnienia bezpieczeństwa Polakom Prawo i Sprawiedliwość proponuje głosowanie korespondencyjne.

Wybory przeprowadzone w ten sposób będą konstytucyjne i nie ma podstaw do ich kwestionowania – podkreśla konstytucjonalista i  poseł PiS prof. Przemysław Czarnek.

– Wszystkie zasady prawa wyborczego, które są określone w konstytucji dla wyborów prezydenckich są zachowane – wskazuje.

Wybory w tej formie krytykuje opozycja.

– Tylko szaleniec albo skrajny hipokryta, który chce za wszelką cenę utrzymać swoją władzę może proponować pójcie do urn lub głosowanie w sposób korespondencyjny – podkreśla Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

W atak opozycji włączają się niemieckie media.

„Sueddeutsche Zeitung” pisze, że forsowanie wyborów w takiej formie w maju to zamach stanu. Powiela też kłamstwo opozycji, że tylko prezydent Andrzej Duda może prowadzić obecnie kampanie.

Ostre słowa wobec Polski płyną także z ust wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego Katariny Barley. Niemiecka polityk twierdzi, że w Polsce nie ma możliwości prowadzenia „wolnej i uczciwej” kampanii wyborczej. Domaga się przy tym zdecydowanej reakcji Unii Europejskiej – twierdząc, że Polska walcząc z pandemią narusza zasady praworządności.

Ten atak na Polskę to nic innego jak odwrócenie uwagi od pogłębiającego się kryzys w UE – akcentuje prof. Mieczysław Ryba.

– Unia jest w rozsypce. Jest mocno krytykowana, szczególnie przez takie kraje jak Hiszpania czy Wochy. Polska i Węgry już od dłuższego czasu stały się dobrym chłopcem do bicia. Wiemy, że Niemcy mają różne pomysły jak z tego wszystkiego wyjść, mają też różną wizję w zakresie przyszłości Unii, natomiast absolutnie chcą wykorzystać sytuację kryzysu, aby dalej pacyfikować kraje buntownicze – wskazuje politolog.

Niemcy – korzystając z zamieszania wywołanego koronawirusem – prowadzą polityczną grę wokół gazociągu Nord Stream 2.

– Wiemy, że Nord Stream jest ich strategicznym projektem, projektem niemiecko-rosyjskim. Obecnie to zawirowanie – uwagę amerykańską i innych unijnych partnerów – odwraca od tego problemu. Niemcy absolutnie mogą chcieć wykorzystać ten czas, żeby ten projekt wyjąć spod prawa unijnego – podkreśla prof. Mieczysław Ryba.

Eksperci podkreślają, że państwa przeciwne Nord Stream 2, w tym Polska, powinny zdecydowanie interweniować w tej sprawie.

TV Trwam News

drukuj