fot. Ewa Sądej / Nasz Dziennik

Polska branża transportowa w tarapatach?

Polska branża transportowa może znaleźć się w tarapatach. Wszystko za sprawą taniego paliwa we Wschodu – alarmuje „Nasz Dziennik”. Polskie firmy transportowe mogą zostać wypchnięte przez firmy z Rosji, Białorusi, a także z Ukrainy i Kazachstanu.

Obecnie z Rosji, Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu bez cła i akcyzy można wwieźć do Polski 600 litrów paliwa. Zdarza się jednak, że ta ilość jest przekraczana, gdyż nie na wszystkich przejściach granicznych prowadzi się kontrole zapełnienia zbiornika. Taki proceder to już przemyt. Co więcej odnotowuje się przypadki nielegalnej sprzedaży przywiezionego zza Bugu paliwa.

W efekcie rozbudowana sieć stacji benzynowych na wschodzie naszego kraju traci spodziewane zyski, a budżet państwa dochody z podatków i innych danin.

Dlatego, by zwalczyć szarą strefę na rynku paliwowym Ministerstwo Finansów przygotowało na początku  ubiegłego roku projekt nowelizacji prawa celnego oraz ustawy o podatku akcyzowym. Podczas konsultacji społecznych projekt wzbudził jednak protesty, co spowodowało zawieszenie prac nad ustawą. Chodziło o ujednolicenie limitów paliwa do 200 litrów.

Dla małych firm, które podnosiły larum i które same korzystają z paliwa ze Wschodu – to bankructwo, ale brak regulacji może odbić się niekorzystnie na innych polskich przewoźnikach. Jak alarmuje „Nasz Dziennik”, jeśli problemu nie da się wyeliminować, to polskie firmy transportowe mogą zostać wypchnięte przez firmy z Rosji, Białorusi, a także Ukrainy i Kazachstanu. Wówczas zagrożona by była też pozycja polskich przewoźników w krajach Europy Zachodniej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj