fot. pixabay.com

Pogłębia się kryzys w ochronie zdrowia

Kolejne szpitale wstrzymują zabiegi. Czekają na pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia. NFZ ma co raz większe problemy z budżetem. Rząd zapewnia, że finansowanie się znajdzie, ale jednocześnie ponownie chce zająć się propozycją obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców.

Pięć szpitali w województwie świętokrzyskim alarmuje, że nie mają pieniędzy na leczenie Polaków.

– Na koniec października Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach miał zobowiązania ze strony NFZ-u na poziomie 19 mln zł. (…) Zostaliśmy zmuszeni do podjęcia decyzji o wstrzymaniu zabiegów planowych – wylicza dyrektor szpitala w Kielcach, Marcin Martyniak.

Na zabiegi w szpitalu w Kielcach musi poczekać blisko 300 pacjentów. W kasach wszystkich pięciu świętokrzyskich szpitali brakuje około 70 milionów złotych z NFZ-u. Szpitale wykonują świadczenia ponad limity ustalone z Funduszem. Zapotrzebowanie na pomoc medyczną jest duże, a placówki starają się nie odsyłać pacjentów z kwitkiem. NFZ nie rozliczna jednak w pełni tych nadwykonań, na co zwraca uwagę była minister zdrowia, Katarzyna Sójka z Prawa i Sprawiedliwości.

– Narodowy Fundusz Zdrowia zwleka, ma pewne długi, zobowiązania wobec szpitali. Tu pojawia się problem, bo szpitale tracą płynność finansową. Wiele posiłkuje się pewnymi kredytami – wskazuje poseł Katarzyna Sójka.

W tegorocznym budżecie NFZ brakuje 14 mld zł. W przyszłym roku dziura będzie już wynosić 23 mld zł. Minister finansów, Andrzej Domański, przekonuje, że rząd zwiększa wydatki na zdrowie.

– Rosną z roku na rok. W przyszłym roku nakłady będą o 25 miliardów złotych większe niż plan na rok 2025 – oświadcza minister Andrzej Domański.

Tymczasem rzecznik rządu, Adam Szłapka, mówi, że będzie propozycja, aby w obliczu kryzysu obniżyć składkę zdrowotną.

– Chcielibyśmy w ramach deregulacji o tym rozmawiać, ale to wymaga też oczywiście rozmowy między wszystkimi partiami koalicyjnymi – informuje Adam Szłapka na antenie TVP Info.

Na to nie zgadza się Lewica. Partia zaproponuje swoje przepisy ws. finansowania ochrony zdrowia.

– W konsekwencji do 2030 roku doprowadzą Polskę do 9 proc. nakładów względem PKB na zdrowie – wylicza rzecznik Lewicy, Łukasz Michnik.

Problem jednak w tym, że efektywność służby zdrowia nie rośnie wraz ze zwiększaniem nakładów. Dr Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, wylicza, jak wydatki na zdrowie zmieniały się w ostatnich 20 latach.

– W ciągu pierwszych dziesięciu lat nakłady nominalnie dwukrotnie wzrosły z 40 do 80 miliardów. Od 2015 roku do teraz wzrosły trzykrotnie, czyli do poziomu 240 miliardów, bo mniej więcej takim poziomem zakończy się ten rok – podkreśla dr Bernard Waśko.

Opozycja grzmi – to koalicja rządowa, idąc dwa lata temu do władzy, obiecywała systemową naprawę opieki zdrowotnej.

– Obiecywali w swoich stu konkretach nielimitowane dostępy do świadczeń. Obiecywali jednym słowem, że wszystko naprawią i wszystkim będzie w tym systemie lepiej. No i niestety po dwóch latach widzimy, że z tego nic nie zostało – mówi poseł Michał Wawer z Konfederacji.

O systemowych rozwiązaniach debatowano podczas szczytów medycznych organizowanych przez rząd i prezydenta. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Łukasz Jankowski, podsumowuje oba spotkania.

– Na szczycie u pana prezydenta w zdecydowany sposób wybrzmiało również, że poziom wydatków publicznych na ochronę zdrowia jest zbyt niski. Obie strony się zgadzają co do tego – wskazuje Łukasz Jankowski.

Na środę zaplanowane jest spotkanie szefa Naczelnej Izby Lekarskiej z minister zdrowia, Jolantą Sobierańską-Grendą.

TV Trwam News

drukuj