fot. PAP/EPA

Po nocnych atakach Iranu na amerykańskie cele w Iraku następuje deeskalacja konfliktu

Iran odpowiedział odwetem na zabicie generała Kasema Sulejmaniego. W nocy seria pocisków spadła na amerykańskie bazy na terytorium Iraku. Irańskie media mówiły o 80 zabitych, ale te informacje zdementował prezydent Donald Trump. Wiele wskazuje na to, że odpowiedź Teheranu miała charakter propagandowy. Co daje nadzieję na deeskalację konfliktu.

Baza lotnicza Al Asad jest wykorzystywana przez wojska USA w ramach Międzynarodowej Koalicji walczącej z tzw. Państwem Islamskim. I w to miejsce uderzył Iran.

To odwet za śmierć irańskiego generała Kasema Sulejmaniego. Ten człowiek to symbol strategii Iranu dotyczącej przejęcia kontroli nad regionem – mówi prof. Piotr Mickiewicz z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Atak, który został przeprowadzony na Sulejmaniego, to jest zabicie twórcy koncepcji panowania Iranu nad obszarem Azji Mniejszej i głównego stratega i realizatora tej koncepcji – zaznacza prof. Piotr Mickiewicz.

Obok Al Asad pociski irańskie spadły też na lotnisko wojskowe w Irbilu. Iran twierdzi, że w atakach zginęło 80 osób. Łącznie z terytorium Iranu wystrzelono 15 pocisków.

– Środowy atak sił irańskich na amerykańskie cele w Iraku to policzek wymierzony Stanom Zjednoczonym – podkreśla Ali Chamenei, przywódca duchowy Iranu.

Prezydent kraju Hasan Rułani także nie przebierał w słowach.

„USA mogą >>odciąć rękę<< Iranowi zabijając generała Kasema Sulejmaniego, ale Iran odpowie Ameryce >>odcięciem jej nogi<< w regionie” – tłumaczy Hasan Rowhani, prezydent Iranu.

Atak na amerykańskie bazy to bardziej odpowiedź propagandowa – mówi politolog dr Marcin Kędzierski.

– Był adresowany do Irańczyków. Po to, by pokazać, że Iran zareagował i odpowiedział na zabójstwo generała Kasema Sulejmaniego – zaznacza dr Marcin Kędzierski.

– Nie należy tego uznawać za jakieś wielkie wydarzenie czy wielką odsiecz, ale raczej za incydent – dodaje dr Robert Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej, zwłaszcza że doniesienia irańskich mediów o 80 zabitych, zdementował w specjalnym oświadczeniu prezydent USA, Donald Trump.

– Żaden Amerykanin nie ucierpiał w trakcie ataku przeprowadzonego przez reżim Iranu. Nie odnotowaliśmy żadnych ofiar. Wszyscy amerykańscy żołnierze są bezpieczni – zwraca uwagę Donald Trump.

Oświadczenie Donalda Trumpa daje nadzieję na deeskalację konfliktu. Zwłaszcza, że pod adresem reżimu nie popłynęły żadne nowe groźby. Prezydent USA mówił jedynie, że nie pozwoli na to, by Iran wszedł w posiadanie broni nuklearnej. Przekonywał też, że działania reżimu wymagają spójnej odpowiedzi całego cywilizowanego świata.

– Stany Zjednoczone są gotowe wyciągnąć rękę do pokoju do każdego, kto tego szuka – mówi Donald Trump.

Po atakach, jakie przeprowadził Iran, z kolejnych gróźb zrezygnował też minister spraw zagranicznych tego kraju.

– To nie my rozpoczęliśmy ten proces eskalacji. Stany Zjednoczone toczyły wojnę gospodarczą z Iranem, teraz muszą odzyskać rozsądek – zaznacza Mohammad Javad Zarif.

Iran odpowiedział w taki sposób, by nie eskalować konfliktu – mówi politolog dr Marcin Kędzierski.

– Dzisiaj Iran nie jest gotowy na to, żeby wejść w otwartą wojnę z Amerykanami – podkreśla dr Marcin Kędzierski.

Po ataku na Kasema Sulejmaniego prezydent Donald Trump także może mówić o konkretnym zysku politycznym – dodaje prof. Piotr Mickiewicz.

– Pokazał się jako najsilniejszy przywódca amerykański w ciągu ostatnich kilku dekad, który nie bał się użyć siły w stosunku do Iranu – mówi ekspert.

Próba deeskalacji przebija się też w wypowiedzi irańskiego prezydenta. Hasan Rułani twierdzi, że już teraz Teheran wyraźnie pokazał, że nie cofnie się przed Ameryką. I dodał, że jeśli Amerykanie będą mądrzy, to już teraz nie zrobią nic więcej.

TV Trwam News

 

 

 

 

 

drukuj