Plan walki z deficytem budżetowym
Rząd przyjął plan walki z nadmiernym deficytem. Prawo i Sprawiedliwość ostrzega, że w przyszłym roku rozpoczną się cięcia w programach społecznych.
Tegoroczny budżet państwa zamknie się rekordowym deficytem wynoszącym 5,7 procent PKB. Przyczyn tego zjawiska należy szukać w niezależnych od nas wydarzeniach ostatnich lat – mówił ekonomista prof. Wojciech Piontek.
– COVID, który za nami się ciągnie, po drugie – wojna na Ukrainie, którą wspieramy, finansujemy po części, po trzecie – wydatki na obronność – wskazał prof. Wojciech Piontek.
Polski deficyt jest wyższy niż unijny limit, który wynosi 3 proc. PKB. Dlatego Rada Unii Europejskiej uruchomiła wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu. Polska miała przygotować plan, który będzie prowadził do łatania dziury budżetowej. We wtorek rząd przyjął „Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028”.
„Plan zakłada ograniczenie deficytu nominalnego poniżej 3 proc. PKB w 2028 roku i w efekcie wyjście z procedury nadmiernego deficytu oraz wprowadzenie długu na ścieżkę jego stopniowej redukcji, docelowo poniżej 60 proc. PKB” – przekazało Ministerstwo Finansów.
Teraz rządowy plan trafi do Komisji Europejskiej, która będzie miała sześć tygodni na jego ocenę. Bruksela będzie monitorować realizację planu. Sposobem na obniżkę deficytu ma być m.in. zwiększenie dochodów państwa poprzez zmiany podatkowe, w tym wzrost akcyzy na papierosy i wprowadzenie nowej daniny – podatku minimalnego dla firm. Rząd założył, że do spadku inflacji przyczyni się wzrost gospodarczy. Są ku temu przesłanki – przekonywał wiceminister funduszy i polityki regionalnej z Platformy Obywatelskiej, Jacek Karnowski.
– Jak szybko są wykorzystywane środki z KPO przez samorządy, przez przedsiębiorców, jak to idzie sprawnie. Życzymy sobie wszyscy, obojętnie jakich jesteśmy poglądów, żeby polska gospodarka przyspieszyła – zaznaczył Jacek Karnowski.
Rządowe założenia są zbyt optymistyczne – ocenił ekonomista, dr Jarosław Czaja.
– W obecnej sytuacji gospodarczej należy liczyć się z tym, że deficyt będzie wzrastał. Oznacza to, że rząd będzie musiał emitować obligacje, aby skądś brać pieniądze – wyjaśnił dr Jarosław Czaja.
Rząd nie założył w planie dalszej waloryzacji programu rodzinnego 800 Plus. Przedstawiciele rządu zapewniają jednak, że walka z deficytem nie przełoży się na radykalniejsze kroki, czyli stopniową likwidację programów społecznych. Walka z deficytem będzie czasem cofania dotychczasowych przywilejów – mówił ekonomista, prof. Wojciech Piontek.
– Niewątpliwie cięcia w programach społecznych staną się faktem. Cięcia, brak podwyżek, to będzie ta nasza codzienna rzeczywistość – podkreślił prof. Wojciech Piontek.
Minister ds. polityki senioralnej, Marzena Okła-Drewnowicz, zaprzecza.
– Wszystko co zostało dane, pozostaje. To jest kwestia odpowiedzialności w polityce społecznej – akcentowała Marzena Okła-Drewnowicz.
W planie rządzących nie znajdziemy jednak zapowiedzi realizacji obietnic wyborczych, które składał Polakom Donald Tusk. Nie ma mowy m.in. o podniesieniu kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy złotych. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister finansów, Andrzej Kosztowniak, nie widzi szans na wyjście z nadmiernego deficytu w ciągu czterech lat. Rząd mógł rozłożyć swój plan na dłuższy okres, maksymalnie siedmioletni. Polityk obawia się, że rząd, chcąc osiągnąć cel, nie zawaha się przed decyzjami szkodliwymi dla kluczowych działań państwa.
– Obawiam się o służbę zdrowia, a najbardziej obawiam się o obronę narodową, bo w tym obszarze mogą być największe oszczędności, bo też ilość pieniędzy przeznaczonych dziś na obronę narodową jest największa – podkreślił Andrzej Kosztowniak.
Poseł PiS, dr Zbigniew Kuźmiuk, wyliczył, że spadek deficytu o jeden punkt procentowy będzie oznaczać cięcia na poziomie przynajmniej 40 miliardów złotych. Rządowy plan ruszy dopiero w przyszłym roku, co najprawdopodobniej wiąże się z kalendarzem wyborczym.
– To, co zaproponowano, choć opatrzono nikłym komentarzem, pokazuje, że drastyczne oszczędności zostaną wprowadzone tuż po wyborach prezydenckich – zaznaczył dr Zbigniew Kuźmiuk.
W czwartek Sejm rozpocznie pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej. Prace będą sprawne – zapewnił marszałek Sejmu, Szymon Hołownia.
– Chcielibyśmy, żeby budżet z Sejmu do Senatu wyjechał 6 grudnia, żeby Senat miał w grudniu te 20 dni na wypracowanie poprawek i żebyśmy mogli jako Sejm zająć się tymi poprawkami na pierwszym styczniowym posiedzeniu – powiedział Szymon Hołownia.
Pod koniec stycznia ustawa budżetowa trafi do podpisu prezydenta.
TV Trwam News



