Piewca wojny

Jacek Rostowski swoim wystąpieniem w Strasburgu wywołał ogromny szum
medialny w Polsce. Szczególnie były komentowane słowa o tym, że Europa jest dziś
w niebezpieczeństwie, a jeśli rozpadnie się strefa euro, to i UE tego szoku
długo nie przetrwa. Jednak największe wzburzenie wywołało streszczenie prywatnej
rozmowy Jacka Rostowskiego z "prezesem wielkiego polskiego banku", pracującym w
ministerstwie za czasów transformacji w Polsce. Miał on mu powiedzieć, że po
takich wstrząsach gospodarczych i politycznych, jakie teraz dotykają Europę,
"rzadko się zdarza, by po 10 latach nie było także katastrofy wojennej". I
zastanawiał się, że w tej sytuacji trzeba wiać z Unii Europejskiej i uzyskać dla
dzieci zieloną kartę w USA.

Wypowiedź ministra finansów miała miejsce trzy lata po upadku banku Lehman
Brothers. 15 września 2008 roku ogłoszono bankructwo tego banku, co zainicjowało
wybuch wielkiego kryzysu gospodarczego. Kryzys trwa w najlepsze. Euro chyli się
ku upadkowi. Był to od początku projekt niedorzeczny, motywowany politycznie i
ideologicznie, oderwany od realiów ekonomicznych. Chodziło o stworzenie
instrumentu podporządkowania Europy interesom Niemiec i po części Francji, a
także przejaw megalomanii eurokratów, którzy chcieli stworzyć przeciwwagę dla
dolara. Dziś i dolar ma się źle, więc euro jest niepotrzebne, a strefa euro
pogrąża się w chaosie i rodzi się pytanie, kiedy nastąpi krach wspólnej
europejskiej waluty.
Bezwzględna żądza zysku, materializm, oderwanie biznesu od etyki, hazardowe
operacje kapitałowe i giełdowe, powszechne zadłużanie, życie na kredyt, fatalne
kredyty hipoteczne, sztucznie tworzony dobrobyt – to się kończy. Bankructwo
Grecji to wierzchołek góry lodowej i tak naprawdę nikt nie wie, jak to wszystko
się skończy. Rynek finansowy w wyniku globalizacji to szereg powiązanych ze sobą
podmiotów, takich jak: banki, fundusze inwestycyjne, otwarte fundusze
emerytalne, instytucje pośredniczące i firmy ubezpieczeniowe. W tym świecie
obowiązuje zasada domina – jeden podcięty klocek popycha drugi i tak cała
układanka się przewraca.
Minister finansów powiedział głośno to, o czym się mówi po cichu w salonach
władzy. Ujawnił prawdę, która ze względów propagandowych jest ukrywana przed
opinią publiczną. Dlatego tak cierpko były przyjęte jego słowa przez polityków
Platformy Obywatelskiej, którzy uprawiają naiwny euroentuzjazm. Lecz czyż Jacek
Rostowski nie miał racji, gdy stwierdził, że jeśli euro upadnie, to UE tego
szoku nie przetrwa? Niejasne są jednak jego słowa: "musimy ratować Europę". Jaką
Europę? W wydaniu eurokratycznym, brukselskim jest to hybrydowy twór już nie do
uratowania bez diametralnych zmian. Pompowanie pieniędzy nie zastąpi reform.
Jeżeli Europa nie wróci do swoich korzeni, nie przełamie zapaści demograficznej
i nie przestanie żyć na kredyt – to nie podniesie się z upadku. Może dlatego
Jacek Rostowski jest piewcą wojny, uznając, że tylko popiół i zgliszcza
oczyszczą coś, co inaczej nie jest w stanie się odrodzić. Lecz byłby to wniosek
wysoce pesymistyczny, pogański, pokazujący bezradność i nieodpowiedzialność
rządzących Polską.

 

 

Jan Maria Jackowski


Euro chyli się ku upadkowi. Był to od początku projekt oderwany od realiów
ekonomicznych

drukuj