fot. Ewa Sądej / Nasz Dziennik

Opozycja wciąż wykorzystuje sytuację na granicy z Białorusią w celach politycznych

Trwa kryzys związany z obecnością koczujących przy wschodniej granicy z Polską imigrantów. Opozycja całe zamieszanie wykorzystuje do celów politycznych. Polski rząd w obronie granic wspiera Komisja Europejska.

Trwa „Operacja Śluza”, w ramach której reżim Alaksandra Łukaszenki sprowadza na Białoruś imigrantów z Bliskiego Wschodu, aby docelowo przeprowadzać ich przez granice z Unią Europejską.

– Jest to akcja zaplanowana przez Władimira Putina. Alaksander Łukaszenka jest tylko wykonawcą poleceń rosyjskiego przywódcy. Wiemy, że on całkowicie zależy od woli prezydenta Federacji Rosyjskiej – powiedział europoseł Adam Bielan.

W efekcie od kilkunastu dni grupa imigrantów koczuje przy granicy w okolicy Usnarza Górnego. Pytanie, jak daleko jest w stanie posunąć się Alaksander Łukaszenka. Niepokojące wieści płyną od naszych dyplomatów.

– Zadzwonił do mnie ambasador Paweł Łatuszka, który powiedział, że posiada pewną wiedzę, że Łukaszenka podjął decyzję o użyciu broni w sytuacji, kiedy na granicy mogłyby nastąpić sprawy zbyt mocno eskalowane – poinformował wicemarszałek Sejmu, Piotr Zgorzelski.

To pokazuje, że prezydent Białorusi nie zawaha się użyć ognia do ludzi próbujących przedostać się na ich stronę – zaznaczył dr Marceli Burdelski z Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Wyobraźmy sobie, że polski poseł czy działacz praw człowieka nielegalnie przekroczy granice białoruską, zostanie zastrzelony i dojdzie do wymiany strzałów. Pytanie, co robić? – wskazał dr Marceli Burdelski.

Tymczasem na granicy polsko-białoruskiej wciąż pojawiają się posłowie opozycji. To poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczewski:

A to poseł Lewicy Katarzyna Kretkowska, która forsuje kłamliwą narrację o uchodźcach z Afganistanu na granicy polsko-białoruskiej:

– Tam jest granica polsko-białoruska. Siedzą tam 32 osoby, uchodźcy z Afganistanu. Uniemożliwia nam się podejście przez to pole – powiedziała poseł Katarzyna Kretkowska.

https://twitter.com/KretkowskaK/status/1431613479635595269

Posłowie opozycji zarzucają rządowi i służbom chroniącym polską granicę niehumanitarne zachowanie. Wpisują się tym samym w propagandę reżimu Łukaszenki.

– To jest z samej swojej istoty podłe zachowanie, bo stawką jest życie i zdrowie zupełnie niewinnych ludzi – mówił Donald Tusk, przewodniczący PO.

Polski rząd powinien zadbać o przebywających na granicy – przekonywała poseł Polski 2050 Hanna Gil-Piątek.

– Bezpieczeństwo można pogodzić z człowieczeństwem. To, że udzielilibyśmy pomocy osobom, które są w tej chwili przemarznięte, w złym stanie, chore, wykonalibyśmy w ten sposób zabezpieczenie, do którego wezwał nas Europejski Trybunał Praw Człowieka, to nie znaczy, że naruszylibyśmy bezpieczeństwo naszych granic – powiedziała poseł Hanna Gil-Piątek.

Tymczasem taka pomoc była oferowana Białorusi. Polska wysłała transport z pomocą humanitarną dla imigrantów. Alaksander Łukaszenka transportu nie przyjął.

Jednak i bez tego cudzoziemcy na granicy nie są pozostawieni sami sobie. Strona białoruska regularnie, kilka razy dziennie, dostarcza im posiłki.

Na granicy od strony białoruskiej pojawił się także przedstawiciel Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. Według białoruskiego Państwowego Komitetu Granicznego obcokrajowcy koczujący na granicy mieli oświadczyć, że nie mają życzenia powrotu na Białoruś, a chcą się udać do Unii Europejskiej.

Powtarzana teza niektórych polityków o tym, że cudzoziemcy są na polskiej granicy, jest nieprawdziwa. Tę narrację powielają również niektóre media, m.in. Fakty TVN.

Do materiału odniósł się wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński.

„Materiały ilustrowały tezę, jakoby migranci zostali przewiezieni z Polski na Białoruś. Tezę formułują białoruskie służby. Jest to element planu Łukaszenki, który dąży do obarczenia Polski i innych państw UE odpowiedzialnością za migrantów, których sam sprowadził na nasze granice” – napisał na Twitterze wiceminister Paweł Jabłoński.

Tezę tę potwierdza białoruska działaczka polityczna, Swiatłana Cichanouska.

– Łukaszenka zorganizował przemyt ludzi z Bliskiego Wschodu na Białoruś w celu wywołania kryzysu migracyjnego na granicach z Litwą, Polską i prowokuje UE – zaznaczyła Swiatłana Cichanouska.

Do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej odniosła się również Komisja Europejska, która wyraziła aprobatę dla działań polskiego rządu w zakresie ochrony granic.

TV Trwam News

drukuj