fot. twitter.com/PolskaPolicja

Opole: Policja ostrzega przed fałszywkami

Polacy lubią srebro i okazje, z czego często korzystają oszuści i fałszerze, także ci oferujący tzw. repliki monet na popularnych, zagranicznych platformach handlowych – powiedział insp. Rafał Kochańczyk, komendant wojewódzki policji w Opolu.

Jak podkreślił szef opolskich policjantów, fałszowanie pieniądza ma wielowiekową tradycję, podobnie jak jego produkcja i ściganie oraz karanie fałszerzy.

„Fałszowanie pieniądza od samego początku było karane z wyjątkową surowością. W przeszłości, aby nadać karze charakter odstraszający, fałszerzy karano, wlewając im do gardeł roztopiony ołów, lub wrzucając do kotła z wrzącą wodą. Nawet dzisiaj jest to czyn zaklasyfikowany jako zbrodnia, za popełnienie której grozi kara od 5 do 25 lat pozbawienia wolności. Mimo to fałszerze nadal działają” – powiedział insp. Rafał Kochański.

Dla potwierdzenia tej tezy przytoczył przykłady z ostatnich lat.

„W 2009 roku ujawniono w okolicach Skarżyska-Kamiennej wytwórnię polskich banknotów wraz z fałszywkami o łącznej wartości 6 mln złotych, a w 2015 roku w jednej z miejscowości pod Warszawą ponad milion podrobionych euro. W 2020 roku polska policja w całym kraju odnotowała 4281 przestępstw stwierdzonych, mających związek z fałszowaniem pieniędzy. Od początku roku, na terenie województwa mieliśmy do czynienia z 3 podrobionymi banknotami o nominalne 50 euro, jedną brytyjską 20-funtówką oraz 24 polskimi banknotami, głównie tymi o nominałach 50 i 100 złotych” – poinformował oficer.

Jak przyznał, przestępców zajmujących się profesjonalnie fałszerstwami trudno namierzyć. Grupy produkujące fałszywki sięgają po coraz wymyślniejsze technologie, a dzięki swobodzie przemieszczania się i rozwojowi technologii komunikacji, dzielą się na wyspecjalizowane „moduły”, działające często na terenie kilku państw. Ostatnio służby trafiły w Portugalii na grupę przestępczą wytwarzającą fałszywe banknoty przy wykorzystaniu technologii 3D. Podróbki były tak dokładne, że ich odróżnienie od oryginałów wymagało specjalistycznej wiedzy i odpowiedniego sprzętu.

Jednak fałszerze nie ograniczają się do podrabiania banknotów. Ich ofiarami są także kolekcjonerzy zbierający stare lub poszukiwane z różnych powodów monety.

„Przestępcy wytwarzają +stare+, poszukiwane przez kolekcjonerów monety, albo przerabiają +normalne+ monety w taki sposób, by wyglądały na posiadające błędy przy biciu w mennicy. Tego typu monety nie powinny wchodzić do obiegu, więc jako wyjątkowo rzadkie, osiągają wysokie ceny na rynku kolekcjonerskim. Mamy też czasem do czynienia z monetami +fantazyjnymi+, czyli takimi, których nigdy żadna mennica nie wyprodukowała, ale oszuści sprzedają je jako egzemplarze wyjątkowe, licząc na to, że skuszony ceną i jej unikalnością potencjalny nabywca nie zada sobie trudu sprawdzenia, na co chce wydać prawdziwe pieniądze” – wyjaśnił komendant.

Problemem są także wszelkiego rodzaju repliki poszukiwanych monet, które bez problemu można kupić na międzynarodowych portalach. Oferowane tam kopie srebrnych, złotych i historycznych monet można kupić za ułamek ich rynkowej ceny, a od oryginałów często różnią je detale, których nie sposób sprawdzić przed wzięciem ich do ręki i sprawdzeniem na jubilerskiej wadze lub pod lupą.

„Polacy lubią srebro i różnego rodzaju okazje cenowe. Ostrzegaliśmy wielokrotnie, by nie kupować wartościowych monet na tego typu portalach. Pół biedy, jeżeli ktoś ma świadomość, że kupił kopię i trzyma na dnie swojej prywatnej szuflady. Jeżeli jednak będzie chciał taki falsyfikat puścić w obieg, musi pamiętać, że zgodnie z polskim kodeksem karnym popełnia przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności. Podobnie wygląda sprawa kopiowania przez młodych ludzi banknotów. Wytworzenie nawet jednej sztuki +dla zabawy+, może skończyć się poważnymi problemami” – ostrzega komendant Rafał Kochańczyk.

Prof. Paweł Frącz, dyrektor opolskiego oddziału NBP, powiedział, że polskie banknoty są bardzo dobrze zabezpieczone przed fałszerstwami, a działanie przestępcom utrudniają wspólne projekty organizowane przez NBP, policję, KAS i różnego rodzaju instytucje oraz organizacje.

„Bardzo ważna jest edukacja społeczeństwa. Nasi eksperci szkolą nie tylko policjantów, handlowców czy osoby mające kontakt z gotówką w swojej pracy. Od dłuższego już czasu prowadzimy zajęcia z uczniami szkół różnych szczebli, by dotrzeć z informacjami na temat rozpoznawania falsyfikatów do jak najszerszej grupy osób. Stosunkowo niewielka liczba stwierdzonych fałszerstw polskich nominałów w ostatnich latach jest najlepszym dowodem, że połączenie edukacji społeczeństwa z odpowiednimi, ciągle doskonalonymi technikami zabezpieczeń samych banknotów, to skuteczna strategia” – powiedział prof. Paweł Frącz.

PAP

drukuj