fot. wikipedia.org

NSZZ „Solidarność” nie zgadza się na upolitycznianie Europejskiego Centrum Solidarności

NSZZ „Solidarność” nie zgadza się na upolitycznianie Europejskiego Centrum Solidarności. Spór wokół finansowania ECS, związkowcy nazywają, elementem kampanii wyborczej opozycji i dowodem na wykorzystywanie Centrum do gry politycznej. „Solidarność” nie chce w tym uczestniczyć.

Dlatego Związek zawiesza udział swoich przedstawicieli „w pracach Rady i Rady Historycznej Centrum”. O czym poinformowano w piśmie do szefa ECS Basila Kerskiego.

W ocenie „Solidarności” działalność Europejskiego Centrum Solidarności i prezentowana tam historia to zaprzeczenie idei, która legła u podstaw powołania ECS. W liście wskazano na „brak wpływu Związku na kluczowe decyzje dotyczące funkcjonowania ECS”. Co jest jednym z głównych powodów braku zgody na wykorzystywanie logo Związku i nie nawiązania bliższej instytucjonalnej współpracy.

Czarę goryczy przelała ostatnia konferencja po decyzji ECS-u, na której źle potraktowano związkowców – powiedział rzecznik „Solidarności” Marek Lewandowski.

Składa się na to cały ciąg zdarzeń i długa historia, którą można podsumować krótko: „Solidarność”, która jest jednym z założycieli Europejskiego Centrum Solidarności, nie ma w tej instytucji nic do powiedzenia. Nie ma wpływu na najdrobniejsze decyzje, już nie mówiąc o tych kluczowych. Jesteśmy trochę postawieni w sytuacji takiej, że Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, który powstał w 1980 roku, i który nieprzerwanie funkcjonuje do dzisiaj, który jest kontynuatorem i depozytariuszem tej całej spuścizny został postawiony w sytuacji takiej, że ma to wszystko oddać i się tym nie interesować. Tego się od nas oczekuje. Wyjście z tej rady jest tak naprawdę urealnieniem roli, pozycji jaką przypisano „Solidarności” w tym samym przedsięwzięciu, gdzie tak jak mówię nic nie znaczyliśmy, nie mieliśmy żadnego wpływu nawet na najmniejsze decyzje – akcentował rzecznik NSZZ „Solidarność”.

„Solidarność” wskazała, że porozumienie z ECS nie jest możliwe „w takiej formule finansowania, trybie podejmowania decyzji i przy obecnym kierownictwie”. Co więcej Związek nie zgadza się z tym, że historia „Solidarności” w wystawach ECS kończy się na roku 1989 i obradach okrągłego stołu.

W liście podkreślono, że miejscem narodzin „Solidarności” jest historyczna Sala BHP Stoczni Gdańskiej, a duchowym – Bazylika Świętej Brygidy w Gdańsku.

RIRM

drukuj