Niezgodnie z prawem i sumieniem
Z adwokatem dr. Olgierdem Pankiewiczem rozmawia Bogusław Rąpała
Czy farmaceutę można zmusić do sprzedaży środków antykoncepcyjnych?
– Konstytucja RP w art. 53 zapewnia każdemu wolność sumienia i zakazuje władzom publicznym zmuszania kogokolwiek do ujawniania światopoglądu. Również farmaceuta może, powołując się na konstytucyjne prawo, odmówić wykonywania czynności sprzecznych z jego sumieniem. W szczególności może on odmówić sprzedawania środków antykoncepcyjnych oraz poronnych.
Obecnie swoboda sumienia farmaceutów nabiera szczególnego znaczenia, dlatego że nowe środki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne. Środki wczesnoporonne zaś nie mogą być zgodnie z polskim prawem karnym, które chroni ciążę od momentu poczęcia, sprzedawane do osobistego użytku, bo oznaczałoby to pomoc w aborcji niezgodnej z ustawą – czyli czyn określony w art. 152 par. 2 kk.
A jednak w ubiegłym tygodniu w prasie pojawiło się stanowisko głównego inspektora farmaceutycznego Zofii Ulz, z którego można wywnioskować, że aptekarze, którzy odmówią sprzedaży środków antykoncepcyjnych, mogą stracić licencję.
– Na samym początku chciałbym podkreślić, że nie należy przeceniać wagi tego pisma, ponieważ jego rzeczywista moc jest niewielka. Jest to jedynie niewiążąca i – co ważne – niestanowiąca żadnej oficjalnej wykładni prawa informacja, ponieważ Główny Inspektor Farmaceutyczny nie ma takich uprawnień. To pismo również w żaden sposób wiążąco nie stwierdza, że farmaceuci muszą sprzedawać środki antykoncepcyjne i to powinien być główny, uspokajający przekaz płynący z naszej rozmowy. Zawiera ono natomiast wykładnię kilku przepisów prywatnie dokonaną przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego, która zdaje się sugerować, że istnieje obowiązek sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Jednak w żadnym zdaniu nie stwierdza tego wprost. Pismo insynuuje również, że kto nie sprzedaje tych środków, musi się liczyć z konsekwencjami, łącznie z cofnięciem zezwolenia na prowadzenie apteki. Groźba ta opiera się jednak na słabych podstawach. W tym piśmie inspektor po prostu wyraził swoją opinię na temat przepisów, z którą można się nie zgodzić. Należy natomiast oczekiwać od Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego rzetelnej wykładni tych przepisów, na której organy administracyjne mogłyby się następnie oprzeć.
Zofia Ulz powołuje się na art. 95 prawa farmaceutycznego, który zobowiązuje apteki ogólnodostępne do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności. Czy słusznie?
– Po pierwsze, środki antykoncepcyjne i poronne są rejestrowane jako produkty lecznicze na wątpliwych podstawach, skoro wg art. 2 pkt 32 Prawa farmaceutycznego za produkt leczniczy może być uznana tylko substancja przedstawiana jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób, a środki antykoncepcyjne i poronne nie mają tych cech. Po drugie, jest wątpliwe, czy takie środki zaspokajają jakiekolwiek potrzeby zdrowotne ludności, skoro ich funkcją jest zapobieganie poczęciu i niszczenie poczętego życia ludzkiego. Po trzecie, znana jest lekarzom i farmaceutom znaczna ilość niepożądanych działań tych substancji, o których producenci nie informują w ulotkach. Są to istotne powody, dla których farmaceuta może uznać sprzedaż takiego środka za działanie szkodliwe dla zdrowia pacjenta, dla zdrowia publicznego i sprzeczne z jego sumieniem. Wreszcie przepis ten mówi o „obowiązku apteki”, a nie obowiązku aptekarza. Oznacza to, że jeśli nawet uznać, iż środki antykoncepcyjne w jakiś tajemniczy sposób służą zaspokajaniu potrzeb zdrowotnych, to i tak z cytowanego przepisu nie wynika dla konkretnego aptekarza obowiązek ich sprzedawania.
Skąd więc tyle prawnych niejasności i niedomówień wokół środków antykoncepcyjnych?
– Niejasność obowiązujących przepisów dotyczących środków antykoncepcyjnych i poronnych jest niewątpliwie na rękę firmom produkującym te substancje, a jednocześnie jest bardzo szkodliwa dla nieświadomych ludzi i rodzi niepewność po stronie farmaceutów. Dopóki prawo nie zostanie poprawione i z obrotu nie zostaną usunięte środki, których sprzedaż jest w istocie zakazana, farmaceuci mogą odwoływać się do konstytucyjnej swobody sumienia oraz do istoty ich zawodu określonej w art. 2a Ustawy o izbach aptekarskich: „Wykonywanie zawodu farmaceuty ma na celu ochronę zdrowia publicznego”, a także w składanym ślubowaniu, zgodnie z którym farmaceuta powinien „mieć zawsze na uwadze dobro pacjenta”.
Czy w ogóle istnieją takie przepisy prawne, które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko farmaceucie, który odmówi sprzedaży środków antykoncepcyjnych?
– Z art. 53 Konstytucji wynika, że farmaceuta, tak jak każdy inny człowiek, może odmówić wykonania czynności, które są niezgodne z jego sumieniem. Trzeba mówić o tym wyraźnie, że prawo nie przewiduje negatywnych konsekwencji dla farmaceuty w przypadku, gdy ten odmówi sprzedaży środków antykoncepcyjnych.
Co jednak nie przeszkadza władzom publicznym w wywieraniu nacisku na środowisko farmaceutyczne. Czemu to ma służyć?
– Zdaje się, że trwa jakiś zmasowany nacisk na środowisko farmaceutyczne, mający na celu pozbawienie zawodu farmaceuty podmiotowości, tzn. sprowadzenie farmaceuty do roli handlarza środków, które zostały dopuszczone do obrotu. Tymczasem tak nie powinno być. Zawód farmaceuty jest zawodem regulowanym, posiadającym własną etykę zawodową oraz regulacje o samorządzie zawodowym. Istotą tego zawodu jest służba dobru człowieka i ochrona zdrowia publicznego. Farmaceuta składa ślubowanie, w którym zobowiązuje się do tego, że w swojej pracy zawsze będzie miał na uwadze dobro pacjenta. Jeśli więc ustawa nakazuje farmaceucie dokonywanie ocen, kierowanie się wprost wartościami (dobrem pacjenta, zdrowiem publicznym) w jego codziennej pracy, to znaczy, że przedstawiciele tego zawodu są oficjalnie uznani za odpowiedzialnych potrafiących rozeznać, co jest dobrem pacjenta, a co nim nie jest. Swobodę sumienia aptekarza wykonującego swoją pracę potwierdza Kodeks Etyki Aptekarza RP. Podobnie jest w odczuciu społecznym. Obdarzamy aptekarzy zaufaniem, radzimy się ich, jaki lek wybrać. Dlatego farmaceuta może i powinien czuć się w pełni podmiotowo za kontuarem swojej apteki i może według swojego sumienia oraz wiedzy zawodowej doradzać osobom, które kupują u niego lekarstwa. Może również odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych, gdy jego zdaniem są one szkodliwe, a ich zastosowanie nie służy dobru pacjenta.
Jak to możliwe, że prawo toleruje sytuację, że informacje o szkodliwym działaniu środków antykoncepcyjnych często nie znajdują się na ulotkach i są ukrywane przed pacjentami?
– Środki, których szkodliwe działanie przeważa nad korzyściami zdrowotnymi, nie powinny być w ogóle dopuszczone do obrotu. Konsekwencją zastosowania prawa w sposób należyty byłoby wycofanie wielu substancji z obrotu. Trzeba powiedzieć, że prawo, które reguluje kwestie wprowadzania na rynek substancji antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych oraz obrót nimi, jest niezwykle mętne. A to niewątpliwie jest na rękę firmom, które te środki produkują i sprzedają. Szkodzi natomiast ludziom, bo naraża ich na niepożądane skutki – powikłania, choroby, utratę płodności itd. Ta lista jest długa.
Czy to przypadek, że tworzy się takie mętne prawo?
– Według mnie nie. Prawdopodobnie świadczy to o zamieszaniu w momencie tworzenia tego prawa wytworzonym celowo po to, aby można było w tej mętnej wodzie bez konsekwencji sobie pływać. Podejrzenie pada przede wszystkim na niezarejestrowany, patologiczny lobbing. Bo to, że taki w Polsce istnieje, wiadomo nie od dzisiaj, a stróże prawa nie za bardzo potrafią sobie z tym problemem poradzić.
Do tej pory na farmaceutów naciski w sprawie środków antykoncepcyjnych wywierali głównie ich pracodawcy, teraz, zdaje się, rękami Głównego Inspektora Farmaceutycznego zaczęli to robić również rządzący. Jak aptekarze mogą się przed tym bronić?
– Nie jest to z pewnością łatwe. Wielkiego hartu ducha wymaga to, żeby w tym stanie rzeczy zachować się zgodnie z sumieniem i dać temu wyraz. Nie ma też gwarancji, że taki farmaceuta nie musi się obawiać konsekwencji. Po pierwsze, może go wyrzucić z pracy szef. Po drugie, może mieć nieprzyjemności w Izbie Aptekarskiej w zależności od tego, kto tam akurat będzie sprawował władzę. A po trzecie, urzędnik stosujący prawo w sposób nie zawsze przemyślany może nawet cofnąć zgodę na prowadzenie apteki. A więc konsekwencje mogą mieć miejsce, ale należy podkreślić, że jeśli nastąpią, to będą bezprawne i będą podlegały weryfikacji przez sądy.
Wychodzi na to, że na większe sankcje narażony jest farmaceuta, który odmawia sprzedaży środka antykoncepcyjnego, ponieważ tak mu dyktuje jego sumienie, aniżeli ten, który sprzedaje swojemu klientowi taki środek, nie informując go o jego szkodliwym działaniu. To kuriozum.
– W zupełności zgadzam się z tym, że zakazywanie czy też sugerowanie, iż farmaceuci nie mogą odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych, jest absurdalne, ponieważ stawia dobro firm farmaceutycznych ponad dobrem pacjentów, których zdrowie powinno być chronione. Poza tym taki zakaz lub sugestia ignoruje wolność sumienia, powołanie i zadanie zawodu farmaceuty, a przede wszystkim stoi w sprzeczności z naszą Konstytucją, która za jedną z naczelnych wartości uważa życie chronione od chwili poczęcia.
Do kogo teraz powinien należeć ruch w tej sprawie?
– Uważam, że bezwzględnie powinien zostać wprowadzony porządek, jednoznaczność w prawie farmaceutycznym, np. za niedopuszczalne trzeba uznać utrzymywanie obecnego brzmienia art. 2 pkt 32 Prawa farmaceutycznego, zgodnie z którym za produkt leczniczy można uznać nie tylko taką substancję, która posiada właściwości zapobiegania lub leczenia chorób, ale również substancję, która jest za taką przedstawiana. Natomiast organy administracyjne, czyli właśnie Główny Inspektor Farmaceutyczny i Urząd Rejestracji Leków, powinny zostać przez władzę sądowniczą i prokuraturę skłonione do zachowań praworządnych, w szczególności do tego, by stosowały prawo zgodnie z jego prawdziwym brzmieniem i wykładnią opartą na Konstytucji.
Dziękuję za rozmowę.
