Niemcy blokują wysłanie czołgów Leopard Ukrainie
Podczas spotkania w bazie Ramstein nie doszło do porozumienia w sprawie dostaw czołgów na Ukrainę. Decyzje o przekazaniu Leopardów wciąż blokuje Berlin.
To decydujący moment – tymi słowami sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych, Lloyd Austin, rozpoczął spotkanie grupy kontaktowej ds. wsparcia obronnego Ukrainy w niemieckim Ramstein.
– To decydujący moment. Rosja przegrupowuje się, rekrutuje i próbuje ponownie wyposażyć. To nie jest chwila na spowolnienie. Naród ukraiński nas obserwuje. Kreml też, ale nie zachwiejemy się w naszej determinacji, by pomóc Ukrainie – zapewnił Lloyd Austin.
Stany Zjednoczone ogłoszą wkrótce nowy pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy, warty ok. 2,5 mld dolarów. Lloyd Austin zwrócił uwagę, że to Polska jest liderem w dostarczaniu pojazdów opancerzonych Ukrainie oraz w szkoleniu ukraińskich sił zbrojnych. To także Polska wyszła z inicjatywą przekazania Ukraińcom nowoczesnych czołgów Leopard 2 niemieckiej produkcji.
– Z naszej strony stanowisko jest jasne, proste i konsekwentne: należy wspierać Ukrainę i to robimy. Są państwa realnie zaangażowane w pomoc i państwa, które tylko symbolicznie pomagają, a może nawet markują pomoc – zaznaczył minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak.
W czwartek Mariusz Błaszczak, jeszcze przed wyjazdem do Niemiec, miał na myśli przede wszystkim Niemcy. Berlin nie daje zgody na przekazanie Leopardów Ukrainie i sam też nie chce przekazać swoich czołgów. W Ramstein nie zapadła żadna kluczowa decyzja w tej sprawie. Minister obrony Boris Pistorius zlecił kontrolę czołgów Leopard w Niemczech.
– Nikt nie może jeszcze powiedzieć, kiedy zapadnie decyzja i jak ona będzie wyglądać w sprawie czołgów Leopard. Kiedy jakaś decyzja zapadnie, trzeba być jej w pełni świadomym – podkreślił Boris Pistorius.
Z kolei sekretarz generalny NATO poinformował, że inne europejskie państwa zadeklarowały w Ramstein przekazanie Ukrainie sprzętu pancernego, w tym Wielka Brytania, Francja oraz Polska.
– Widzimy jedność sojuszników NATO w sprawie wysłania cięższego, zmechanizowanego sprzętu. To na ten temat toczą się konsultacje. Zapewnienie, że broń trafi na Ukrainę, to sprawa najwyższej pilności – akcentował Jens Stoltenberg.
Oburzenie postawą Niemiec i kanclerza Olafa Scholza nie kryje prezydent Wołodymyr Zełenski.
– Jesteście dorosłymi ludźmi. Na pewno można rozmawiać przez kolejne pół roku, ale w naszym kraju ludzie umierają codziennie. Jeśli macie czołgi Leopard, dajcie je nam – apelował Wołodymyr Zełenski.
Premier Mateusz Morawiecki nie wyklucza, że jeśli Niemcy będą nadal opóźniać decyzję ws. Leopardów to „Polska zachowa się jak trzeba”.
Ewentualnie będziemy budować małą koalicję. Z Niemcami to jest duża koalicja, 100-120 czołgów. My jesteśmy gotowi przekazać 14 czołgów do tej puli. Ale samo 14 czołgów niczego nie zmieni – przyznał Mateusz Morawiecki.
Według medialnych doniesień kanclerz Olaf Scholz postawił warunek – Berlin zgodzi się na eksport Leopardów na Ukrainę, jeśli Waszyngton wyśle tam swoje czołgi Abrams. Amerykanie odpowiedzieli, że ich sprzęt wymaga złożonej konserwacji i wiąże się z dużym wyzwaniem logistycznym, dlatego dostawa Abramsów nie jest obecnie możliwa. Eksperci jednak mówią wprost – Ukraina potrzebuje czołgów.
– W wojnie takiej, jaka toczy się teraz, każdy rodzaj sprzętu jest niezbędny. Rosjanie walczą czołgami, więc Ukraińcy również potrzebują czołgów – zwrócił uwagę admirał Rob Bauer, szef Komitetu Wojskowego NATO.
Kreml może mieć obawy, jeśli czołgi dotrą na Ukrainę. Z Moskwy już słychać groźbę zemsty.
– Dostawy przez państwa zachodnie dodatkowych czołgów na Ukrainę nie zmienią przebiegu konfliktu, a jedynie pogłębią problemy narodu ukraińskiego – stwierdził rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.
Brak zgody administracji Olafa Scholza na dostawę Leopardów to obraz pomocy Niemiec dla Ukrainy w pigułce. Od niemal roku Berlin jest wstrzemięźliwy, a jeśli wysyła sprzęt na Wschód, to w większości defensywny. Decyzję o tym, by wysłać na Ukrainę swoje systemy antyrakietowe Patriot, Berlin podjął dopiero po tym, jak na to samo zdecydowali się Amerykanie.
– Dziwne jest to, że Niemcy po raz kolejny piętrzą trudności i – można powiedzieć – zwodzą kolegów i swoich sąsiadów – ocenił były szef wojsk aeromobilnych, generał brygady Dariusz Wroński.
Z kolei ekspert ds. bezpieczeństwa, Gustav Gressel, domyśla się, co jest genezą takiej postawy kanclerza Olafa Scholza.
– Rząd niemiecki ogromnie boi się wojny nuklearnej i dlatego podejmuje takie decyzje. Nie wiem, skąd wzięło się to dziwne wrażenie. Czasami mam wrażenie, że Scholz zapomniał, że Niemcy są częścią sojuszu NATO. Psychicznie nie jest związany z Zachodem – wyjaśnił Gustav Gressel.
Warto przypomnieć – o czym pisał w zeszłym roku niemiecki historyk, Hubertus Knabe – że Olaf Scholz w czasie ziemnej wojny popierał Związek Sowiecki. Brał udział w protestach przeciwko stacjonowaniu w Europie amerykańskich żołnierzy, a Stany Zjednoczone nazywał imperialistycznym mocarstwem. Niemieckie media nie wykluczają też, że Kreml posiada materiały kompromitujące kanclerza Niemiec.
TV Trwam News



