PAP/Maciej Kulczyński

Nie ustają protesty przeciwko orzeczeniu TK ws. aborcji eugenicznej

Zwolennicy zabijania nienarodzonych dzieci w sobotę także protestują przeciwko władzy. Wprost wskazują, że ich celem jest zmiana rządu. Protesty wspierają organizacje satanistyczne.

W piątkowym proteście w Warszawie mogło wziąć udział nawet sto tysięcy osób.

– To, na co należy zwrócić uwagę, to na pewno kwestie bezpieczeństwa. Mówimy tutaj cały czas o zgromadzeniach, które mają charakter nielegalny – zaznaczył rzecznik komendanta stołecznego policji, Sylwester Marczak.

Pytanie, kto odpowie za rozwój epidemii. Organizatorka strajku bagatelizuje zagrożenie.

– Są – przynajmniej teoretycznie – obostrzenia, jeśli chodzi o gromadzenie się, ale już nikt nie podchodzi do tego poważnie – powiedziała Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego „Strajku Kobiet”.

Wiadomo już, że sprawą zajmie się prokuratura.

„Organizowanie w tych dramatycznych realiach ulicznych protestów jest skrajnie nieodpowiedzialne. Doprowadzi do jeszcze większego wzrostu zakażeń i zwielokrotnionych przypadków śmierci. Jest też jaskrawym złamaniem przepisów rozporządzenia Rady Ministrów z 23 października 2020 roku” – oświadczyła Prokuratura Krajowa.

Większość demonstrantów to młodzi ludzie, ale mogą zarazić swoich rodziców, dziadków czy sąsiadów. Ostrzeżenia prokuratury zlekceważyli.

– Ja mam taką propozycję, pójdźmy do prokuratury i zadenuncjujmy się – powiedziała jedna ze strajkujących kobiet.

Skutki tych protestów, jak alarmują lekarze, odczujemy za mniej więcej dwa tygodnie. Przykład USA i Hiszpanii, gdzie również dochodziło do protestów w czasie pandemii, pokazuje, że mogą one być tragiczne. Zagrożenie epidemiczne to nie jedyne niebezpieczeństwo, które miało miejsce podczas wczorajszych protestów.

– To jest ponad 270 osób wylegitymowanych, to jest 37 osób zatrzymanych. Mówimy o blisko 50 przestępstwach popełnionych, bo z jednej strony czynny udział w zbiegowisku, ale i udział w bójce – wyjaśnił nadkom. Sylwester Marczak.

Na nagraniu widać, jak Antifa – lewacka bojówka – atakuje kontrmanifestantów. Jeden z jej członków posługiwał się młotkiem.

Podobne protesty odbyły się także w innych miastach. Tam również było niebezpiecznie. W Gdańsku kobieta zakłóciła adorację Najświętszego Sakramentu, a następnie wyciągnęła nóż.

Ataki na kościoły i duchownych to stały element protestów. Światowy Zakon Szatana odprawił tak zwaną „czarną mszę” o zwycięstwo aborcji w Polsce.

Sataniści uruchomili także zbiórkę pieniężną na rzecz takich organizacji, jak Kampania Przeciw Homofobii, Lambda w Warszawie czy innych podmiotów wspierających LGBT w Polsce.

„Pierwotnie mieliśmy odprawić „czarną mszę”, by wesprzeć społeczność LBGTQ+, która była uciskana przez prezydenta Dudę, ale czujemy, że jest ona również częścią ruchu kobiet w Polsce” – napisano na Twitterze Światowego Zakonu Szatana.

Dziś już nie ma wątpliwości, jaki jest prawdziwy cel protestów.

– Naszym głównym postulatem jest dymisja rządu – zaznaczyła Marta Lempart.

Rząd jest gotowy do rozmów, ale nie ma woli z drugiej strony – mówił minister Michał Dworczyk.

– Autorka tych słów nie jest zainteresowana żadną rozmową. Widać po prostu bardzo złe emocje i nienawiść – wskazał szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Premier Mateusz Morawiecki zaprosił natomiast do dialogu przedstawicieli partii opozycyjnych.

TV Trwam News

drukuj