fot. wikipedia

[NASZ TEMAT] A. Zemmel o broni czarnoprochowej: Nie powinniśmy stosować zasad ograniczania tylko działać na rzecz jak największej świadomości i edukacji

Uważam, że zrobienie programu o broni czarnoprochowej było trochę takim skorzystaniem z sytuacji pandemii koronawirusa, bo wszyscy są zastraszeni, więc teraz będzie można wykorzystać, to do pewnych ograniczeń chociażby w zakresie dostępu do broni. Moim zdaniem nie powinniśmy stosować zasad ograniczania tylko powinniśmy działać na rzecz jak największej świadomości i edukacji, czyli budowania społeczeństwa wolnościowego – powiedział w rozmowie z redakcją portalu Radia Maryja Andrzej Zemmel z Jednostki Strzeleckiej z Mielca komentując program TVP 1 „Alarm!” z 20 maja.

Andrzej Zemmel podkreślił, że wprowadzenie kolejnych regulacji prawnych w kwestii broni, doprowadzi do poszerzenia i tak ogromnej już administracji.

– Wiadomo, że skoro były przypadki użycia ze skutkiem śmiertelnym również broni czarnoprochowej, to jest to jakiś problem. […] Moim zdaniem ta regulacja prawna, która była zapowiadana w programie telewizyjnym (program „Alarm!” z 20 maja – przyp. red.), może doprowadzić do tego, że państwo będzie musiało poszerzyć administrację, która i tak już jest mocno rozbudowana i niepotrzebnie do tego dochodzi zajmowanie się taką kwestią, że ktoś może posiadać broń czarnoprochową, która wisi na ścianie, jak na przykład obraz – powiedział Andrzej Zemmel.

W pewnym momencie z ludzi uczciwych zrobi się potencjalnych przestępców – oznajmił rozmówca Radia Maryja.

– Tylko dlatego, że posiadali coś zabytkowego, co być może było w ich rodzinie od wielu pokoleń. Moim zdaniem jest to bardzo mocno ryzykowne pod względem społecznym, ponieważ nagle z uczciwego Polaka, który nigdy nie strzelał z broni czarnoprochowej, która wisi u niego na ścianie, będzie miało problem. Jeżeli miałoby to być podciągnięte pod ustawę o broni i amunicji, to bronią jest już lufa z komorą nabojową – mówił Andrzej Zemmel.

Zdaniem członka Jednostki Strzeleckiej z Mielca kluczową rolę w korzystaniu z broni stanowi edukacja i budowanie świadomości.

– My młodzież uczymy poszanowania, respektu dla zasad bezpieczeństwa. To się przyda wszędzie na każdym następnym etapie życia zawodowego. Wtedy do policji czy wojska trafią ludzie, którzy będą już mieli jakieś pojęcie i nie będzie już takich przypadków, że policjant sam siebie postrzelił, bo nie wiedział, co z tą bronią zrobić, pomimo kilku lat służby, a do takich przypadków niestety dochodzi. Uważam, że zrobienie programu o broni czarnoprochowej było trochę takim skorzystaniem z sytuacji pandemii koronawirusa, bo wszyscy są zastraszeni, więc teraz będzie można to wykorzystać do pewnych ograniczeń, chociażby w zakresie dostępu do broni. Moim zdaniem nie powinniśmy stosować zasad ograniczania tylko powinniśmy działać na rzecz jak największej świadomości i edukacji, czyli budowania społeczeństwa wolnościowego. Przestępstwa dzieją się z broni pozyskanej nielegalnie. Nikt z broni, którą ma legalnie do celów sportowych czy kolekcjonerskich, nie dopuściłby się przestępstwa, ponieważ identyfikacja sprawcy byłaby bardzo prosta – oznajmił rozmówca portalu Radia Maryja.

Gość materiału przygotowanego przez telewizje publiczną przekonywał, że bronią jest to, co może zabić.

– Jeżeli pan, który się wypowiadał w tym programie, mówi, że jeżeli coś może zabić, to jest bronią, to pojazdy na ulicach zabijają więcej. Pytanie jest o to, co chce się udowodnić tym programem? Dać tylko pretekst do tego, żeby była podstawa przyzwolenia społecznego do zmiany przepisów, kiedy tak naprawdę jest co robić, bo w wielu miejscach są przepisy, które należałoby poprawić. Moim zdaniem powinniśmy budować odpowiedzialne społeczeństwo wolnościowe, a nie zajmować się „hodowaniem” ludzi jako masy konsumpcyjnej, która będzie kupować to, co im telewizja pokaże, tylko, żeby to było społeczeństwo wolnościowe – podsumował Andrzej Zemmel.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj